Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku
RSS
Piątek, 18 maja 2012
Edwin, Liboriusz, Eryk, Wenancjusz
 1974: ukończono budowę masztu radiowego w Konstantynowie
 1980: wybuch wulkanu Mount Saint Helens
 1498: Vasco da Gama dobił do portu w Kalikut w Indiach
Nowe publikacje
Post dodany: |24 Paź 2006|, 2006 08:52
Data rejestracji: 09 Lis 2005 postów: 130
Witam,
Chciałbym zaproponować pod rozwagę pewien problem. Dotyczy on w dużym stopniu geologii. Jeśli procesy wewnątrz Ziemi uległyby zatrzymaniu, to czy w wyniku procesów erozyjnych wszystkie lądy zostałyby zmyte do morza? Nawet jeśli objętość oceanu światowego jest mniejsza od obiętości mas lądowych (wobec czego morza nie "mogłyby pomieścić lądów") "wystających" ponad 0 m n.p.m. to działa jeszcze siła wyporu - woda byłaby wypierana przez erodowany materiał skalny.
Post dodany: |26 Paź 2006|, 2006 20:03
Data rejestracji: 14 Wrz 2005 postów: 209
możemy domniemać ,że taka sytułacja mogłaby zaistnieć, choć to erodowanie trwało by bardzo długo-względem czasu geologicznego, zapewne doprowadzilo by to do stanu o jakim wspominasz,
A co by się stąlo z lodowcami ,gdyby jak to wspominasz procesy wewnętrzne ziemi uległy zatrzymaniu ?
Post dodany: |27 Paź 2006|, 2006 08:40
Data rejestracji: 09 Lis 2005 postów: 130
Pewnie lodowce też by zniknęły nie mając bazy, na której mogłyby powstać. Pozostałyby może czapy lodowe na biegunach. Bez lądów zupełnie inna byłaby cyrkulacja wód oceanicznych i krążenie mas powietrza. System prądów upodobniłby się do modelu teoretycznego. Czapy lodowe pływałyby może sobie w okolicach biegunów, zależy to pewnie jeszcze jak głębokie byłyby wody, no i jak by nowy system wpływał na temperaturę itd. Właściwie gdyby ustały procesy geologiczne to Antarktyda pozostałaby na stałe tam gdzie jest i erodowana byłaby przez lądolód bo deszcz tam raczej nie pada - a jeśli to musi to być niezła anomalia.
Post dodany: |27 Paź 2006|, 2006 11:48
Data rejestracji: 14 Wrz 2005 postów: 209
a skąd pana ,panie Przemku wzieło na takowe abstrahowanie?
Co do lodowców to zapewne byłby jak mówisz. Jak sądzisz ile Mln lat mógłby trwać ten proces?
Post dodany: |27 Paź 2006|, 2006 14:06
Data rejestracji: 09 Lis 2005 postów: 130
Zapewne moje myślenie wynika z pesymizmu. W ogóle z tego co mi wiadomo to Ziemia "stygnie", czyż nie tak? Zostało nam jeszcze około 4 mld lat życia (wg. obecnej wiedzy) jeśli nic złego się nie przydarzy; np. samounicestwienie bronią nuklearną; to można zakładać nawet i taki scenariusz o jakim napisałem w pierwszym poście. Z drugiej strony Ziemia nie ostygła za bardzo przez ostatnie 4 mld lat i możliwe, że nie zdąży ostygnąć do końca zamin "eksploduje" Słońce. Oczywiście mechanizm utrzymywania się dużej temperatury wewnątrz nie jest do końca poznany i niczego nie należy wykluczać
Post dodany: |27 Paź 2006|, 2006 14:15
Data rejestracji: 14 Wrz 2005 postów: 209
szczerze mowiąc nie interesuje mnie czy ludzkość będzie egzystować za te 4mln lat czy też nie, Mnie już tam napewno nie będzie,
No chyba ,że buddyzm i reinkarnacja jest prawdziwą "teorią", bo jak to Einstein kiedyś powiedział " Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm." No chyba ,że do tego czasu doznam oświecenia,a świat ludzki będize mi obcy:)
Pozatym rozwój ludzkości i przemysłu kosmicznego doprowadzi w pewnym czasie do zasiedlenia nowych planet, nie wiadomo czy nie zostaną odkryte planety podobne do ziemi
Zanim ziemia ostygnie nas już tu nie będzie, "nas" ludzi:]Pozdrawiam
Post dodany: |27 Paź 2006|, 2006 17:40
Data rejestracji: 09 Lis 2005 postów: 130
Jeśli jednak nie będziemy w stanie przenieść się w inne miejsce w kosmosie to zaleje nas woda.
Teraz odnośnie:
| Cytat | | szczerze mowiąc nie interesuje mnie czy ludzkość będzie egzystować za te 4mln lat czy też nie, Mnie już tam napewno nie będzie |
Kurcze, nie można być takim egoistą, przez to ludzkość jest jaka jest - przez nadmierny egoizm To, że umrzemy za kilkadziesiąt prawdopodobnie lat to nie znaczy, że nie jest wskazane zastanawiać się także nad tą dalszą przyszłością (może nie aż tak jak w naszym przykładzie z erozją) lub wręcz nie przejmować się nią w ogóle. Bardziej bliższy przykład dotyczy stanu środowiska. W skrajnym przypadku może okazać się, że na naszej planecie w wyniku naszych egoistyczno/bezmyślnych działań nie będzie możliwe życie, nas ludzi. Niestety z moich obserwacji jak się rzeczy mają, okazuje się, że zdecydowana większość homo sapiens wybierze zawiezienie się 1,5km i spalenie powiedzmy 1l benzyny niż spacer przez park jesienną porą. Chodzi mi o to, że nadużywamy wszystkiego co się da chociaż wcale nie musimy. Nie znaczy to też, że samochody nie są dla ludzi, ale po prostu dzieje się coś strasznego i nie mam na myśli tylko samochodów ale o samo podejście ogólnie. Odbiegam coraz bardziej od tematu, więc kończę posta. Pozdrawiam Ja też niestety jestem trochę egoistą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Wersja do druku
Dodaj temat do Ulubionych
|
Powered by
phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
|