Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku
RSS
Czwartek, 29 lipca 2010
Beatrice, Cierpisław, Maria, Beatrycze
 1981 - następca tronu Wielkiej Brytanii książę Karol Windsor poślubił lady Dianę Spencer (księżną Diana)
» więcej
 1958 - W Waszyngtonie utworzono NASA
 1899 - podpisano trzy pierwsze konwencje haskie
» zwiń
Wyszukaj w Portalu
 NOWE PUBLIKACJE
Post dodany: 25 Wrzesień 2007, 16:37
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
no wlasnie jak w temacie dlaczego gwiazdy nie poruszaja sie?tzn ze wypadkowa sil dzialajaca na gwiazdy sa rowne zero?czy tez odleglosci miedzy gwiazdami sa tak ogromne ze sily mozna pominac?
Post dodany: 25 Wrzesień 2007, 21:05
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Oczywiście, że gwiazdy poruszają się. Po prostu poruszają się zbyt "wolno" i przy tym znajdują się zbyt daleko, abyśmy mogli zaobserwować ich ruch gołym okiem.
Wiadomo, że na przykład w starożytnym Egipcie, czy Grecji (na co są nawet historyczne dowody) niebo wyglądało inaczej niż obecnie.
Wszechświat jest w ciągłym ruchu, a tak w ogóle to siły wypadkowej równej zero nie zabardzo da się uzyskać w praktyce.
Ostatnio zmieniony przez MORT 25 Wrzesień 2007, 21:06, w całości zmieniany 1 raz
Post dodany: 25 Wrzesień 2007, 21:48
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
no dobrze ale skoro poruszaja sie to tez pewnei po jakies orbicie a wiec np nasze slonce po jakiej orbicie wokol czego?no i np z jaka predkoscia lub tez ile wynosi okres ?
Post dodany: 25 Wrzesień 2007, 22:01
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Słońce porusza się wokół środka naszej galaktyki - Drogi Mlecznej.
Jeśli o okres chodzi, to nie pamiętam, ale google twój przyjaciel, a wikipedia też nie wróg.
EDIT: Oczywiście istnieją np. układy podwójne, potrójne a nawet poczwórne gwiazd, które poruszją się wokół swojego środka masy po czasem dziwnych orbitach, ale takie układy również krązą wokół większych skupisk, jak galaktyki. Wszystko płynie... nawet galaktyki okrążają się wzajemnie, tworzą gromady i supergromady galaktyk (takie galaktyki galaktyk  ). A super/gromady przciągają się wzajemnie ciągle zagęszczając wokoło siebie materię wszechświata.
Ostatnio zmieniony przez MORT 25 Wrzesień 2007, 22:20, w całości zmieniany 3 razy
Post dodany: 26 Wrzesień 2007, 16:24
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
Środka naszej galaktyki hmm.czyli miedzy sloncem nie ma takiego oddzialywaia jak miedzy ziemia a sloncem?czyli ze jedno cialo porusza sie w okol drugiego?natomiast slonce porusza sie poprzez oddzialywanie innych gwiazd na nie?
skoro zageszczaja materei wszechswiata to jest mozliwosc ze i nasz uklad sloneczny bedize mogl goscic inna gwiazde?czy to jest oczywiste ze predzej czy pozniej i nasze slonce musi zderzyc sie z inna gwiazda?
Post dodany: 26 Wrzesień 2007, 17:18
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Nie bardzo zrozumiałem o co dokładnie pytasz. Ale te same oddziaływania grawitacyjne poruszają zarówno planetami, gwizdami i wszystkim innym.
Układ słoneczny porusza się wokół środka Drogi Mlecznej (bardzej konkretnie, wokól supermasywnej czarnej dziury) tak samo jak planety krążą wokół Słońca. Orbity gwiazd, owszem mogą zostać zakłócone przez inne gwiazdy, ale muszą one być na prawdę bardzo blisko (generalnie oddziaływania grawitacyjne są dość słabe). A odległości pomiędzy gwiazdami są ogromne. Z tego powodu, mało prawdopodobne jest aby doleciała do nas jakaś gwiazda przed śmiercią Słońca. Podobnie trudno jest spodziewać się, że jakaś planeta tak po prostu zmieni swój tor i wpadnie na Ziemię
EDYCJA:
Dochodzi do tego też sprawa tego, że Wszechświat rozszerza się - odległości między ciałami rosną, a prędkość tego rozszerzania rośnie. Wynika z tego między innymi fakt, że większość galaktyk wszechświata może nigdy się nie spotkać.
Ostatnio zmieniony przez MORT 26 Wrzesień 2007, 17:22, w całości zmieniany 2 razy
Post dodany: 27 Wrzesień 2007, 15:04
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
a wiec galaktyki nie poruszaja sie po swojej orbicie?w takim razie jaka sila dziala na nie ze oddalaja sie od siebie?jest to w ogole juz udowodnione ze wszechswiad sie rozszerza?pozatym czarne dziury?tego tez chyba nie jestesmy pewnie czy w srodku galaktyk znajduje sie czaran dziura?czy w ogole jest cos takiego jak czaran dziura?a jesli istnieje to czarna dziura rowniez sie porusza wzgledem galaktyki?
oraz jeszcze jedno pytaie kiedy nasze slonce stanie sie gwiadzda neutonowa?czyli wygasnie?idzei to obliczyc?wtedy rozumiem ze zycie ludzkie bedzie musialo przeniesc sie do innego ukladu jesli bedzie chcialo przezyc?
Post dodany: 27 Wrzesień 2007, 23:35
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Po kolei:
Niektóre galaktyki mogą być "samotne", ale oczywiście mają swe prędkości i trajektorie lotu (raczej trudno tu mówić o orbitach w tak dużych skalach). Galaktyki są też zgupowane w gromadach i supergromadach. Tam galaktyki także wpływają na siebię nawzajem siłą grawitacji, a więc działają na nie siły zmieniające ich trajektorie i przespieszenia. Jednak gdy dwie galaktyki mijają się naprawdę blisko, badź nawet zderzą się, wtedy sily grawitacji rozrywają je i zazwyczaj powstaje nowa galaktyka.
Jeśli chodzi o to, że się oddalają, to udowodniono to. Wszechświat się rozszerza i proces ten przyspiesza, a galaktyki poruszają się zbyt "wolno" (w skali wszechświata) aby spotkać się z innymi (w większości, jak już wspomniałem, niektóre są na tyle blisko, i poruszają się w swoją stronę na tyle szybko, że mogą się spotkać).
(Typowy przykład to balonik: wyobraź sobie mały balonik (reprezentując wszechświat), cały zakropkowany (kropki to galaktyki). Zaczynasz teraz tłoczyć do niego powietrze, balonik rośnie, rosną też odległości między kropkami).
Tak, czarne dziury istnieją i zostało to już dawno udowodnione. I jak każde ciało posiadające masę, przyciąga inne ciała, i jest przez nie przyciągane, więc również porusza się wewnątrz galaktyk. (Co ciekawe, planowane jest wytworzenie mikroskopijnej czarnej dziury w laboratorium, ale że będzie ona mniejsza od protonu (a czarne dziury parują tym szybciej im są mniejsze) bardzo szybko zaniknie).
Z tego co pamiętam, chyba już udowodniono obecność czarnej dziury w środku Drogi Mlecznej. Zresztą logiczne jest, że w większości galaktyk znajdują się takie dziury w środku. Są to najmasywniejsze ciała we wszechświecie, więc prędzej czy poźniej muszą wylądować wewnątrz.
EDIT:
Ach, ominąłem twój ostatni paragraf.
Po pierwsze, gwiazdy neutronowe powstają z bardzo masywnych gwiazd, więc Słońce skończy skończy raczej jako biały karzeł. A życie na Ziemie skończy się gdy nasza gwiazda rozrośnie się bardzo w stadium czerwonego olbrzyma. Wtedy na pewno pochłonie Wenus i Merkurego, i choć co do Ziemi nie ma pewności czy podzieli ten los, to na pewno wypali całe życie na niej. I wszem da się obliczyć, mniej więcej znaczy się, kiedy Słońce zakończy swój stabilny żywot. Zacznie ono się zmieniać gdy wypali się w nim cały wodór, a to naukowcy mogą oszacować. I owszem, jeśli inteligentne życie będzie istniało na Ziemi (względnie, w układzie słonecznym) i jeśli będzie znało sposób na dotarcie do innych gwiazd, to nie będzie miało wyboru jeśli będzie chciało przetrwać.
EDIT:
Ach, jeszcze jedno pytanie pozostawiłem bez odpowiedzi. Co to za energia, która "rozpycha" wszechświat i oddala wszystko od siebie? Nikt do końca nie wie, i dla tego została nazwana ciemną energią (nie mylić z ciemną materią). Nikt też jej nie zaobserwował. Powstała ona jedynie na potrzebę wyjaśnienia czemu wszechświat się rozszerza - bedąc swego rodzaju energią działającą przeciwnie do grawitacji, nie przyciąga, a rozpycha.
Ostatnio zmieniony przez MORT 28 Wrzesień 2007, 22:16, w całości zmieniany 3 razy
Post dodany: 30 Wrzesień 2007, 11:18
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
no to chyba wszystko co chcialem wiedziec. co do rozszezalnosci wszechswiata to ostatnio opowiadal mi kolega ze udowodnili to w taki sposob ze rozlozyli swiatlo czerwone na barwy swiatla tego jasniejsze i ciemniejsze i ponoc te barwy sie rozszerzaja.lecz nei weim czy dobrze to wszystko napisalem poniewaz ten kumpel sam malo wiedzial na ten temat co mi mowil.a wiec moze ktos bardziej rozwinac to co napoisalem i wrazie czego wyprostowac?
Post dodany: 30 Wrzesień 2007, 16:48
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Znasz zjawisko Dopplera? Zachodzi ono zarówno dla fal dźwiękowych jak i dla fal świetlnych.
Działa to tak, że jeśli poruszamy się w stronę źródła fali, mamy wrażenie, że częstotoliwość fali rośnie (np. jedziemy samochodem, a na przeciw nam zmierza karetka; wydaje nam się, że jej sygnał jest wysoki). Gdy oddalamy się od źródła, mamy za to wrażenie, że częstotliwość fali maleje (fala musi nas doganiać) (czyli mijamy się ze wspomnianą karetką i wydaje nam się, że dźięk jej sygnału stał się niższy).
Naukowcy obserwowali światło galaktyk, i okazało się że ich widma przesuwają się ze strony widma niebieskiego (wysoka częstotliwość) coraz bardzej w widmo czerwone (niska częstotliwość), a proces ten przyspiesza. Wniosek (z tw. Dopplera) jest taki, że (prawie) wszystkie galaktyki (źródła fal) oddalają się od nas i to coraz szybciej. Niemożliwym byłoby, że wszystkie mają prędkości skierowane tak by się oddalały od nas. To przestrzeń się rozszerza oddalając od siebie galaktyki niezależnie od ich trajektorii lotu.
EDIT: Poprawiłem błąd: niebieski kolor ma wyższą częstotliwość niż czerwony.
Ostatnio zmieniony przez MORT 7 Październik 2007, 16:28, w całości zmieniany 3 razy
Post dodany: 30 Wrzesień 2007, 19:45
Data rejestracji: 18 Maj 2007 postów: 22
samo nazwisko slyszalem ale nie wiedzialem o jego teorii.no ale mam nadzieje ze nadrobei te wszystki ifo za rok na polibudzie jak sie dostae;p hehe;p wkarzdym razie dzieki za wszystkie odpowiedzi.a tak w ogole to wsumie mam jeszcze jedno pytanie sa chociaz jakie kolwiek domysly skad wziaa sie materai przed wielkim wybuchem oraz skad wzialy sie poczatkowo bakterie a nastepnie organizmy zywe?czy ten aspekt ploki co alezy zostawic wierzenia religijnym?
Post dodany: 30 Wrzesień 2007, 20:41
Data rejestracji: 26 Sie 2007 postów: 176
Przed Wielkim Wybuchem? Według teorii Wielkiego Wybuchu przed początkiem nie było ani "gdzie" ani "kiedy". Według niej, zarówno przestrzeń jak i czas powstały w wielkim wybuchu, a cała materia/energia zawarta była w punkcie. Oczywiście nie możemy powiedzieć jak naprawdę było na "samym" początku, bo nasze oczy tam nie sięgaja - możemy jedynie teoretyzować. Sama teoria WW powstała praktycznie jedynie z faktu, że wszechświat się rozszerza, więc logicznym jest, że rozszerza się tak od początku, od punktu (plus jest pare obserwacji, jak równomierne "promieniowanie tła" które mogą potwierdzać przynajmniej część założeń tej teorii).
Jeśli o życie chodzi, to jest to dość kontrowersyjny temat. Oczywiście, ludzie wierzący mają tu mniej problemów, i są, że tak powiem, bardziej zaawansowani na tym poziomie (co nie oznacza, że są bliżej prawdy). Proste "Bóg stworzył wszystko" załatwia z góry wiele probemów.  Choć moim zdaniem zaprzeczanie samej ewolucji przez sporą część z nich jest troche przesadzone...
Problemy zaczynają się gdy odrzucimy istnienie Boga i staramy wyjaśnić powstanie życia jako serii przypadkowych procesów. Sprawa nie jest prosta, a nawet wielu biologów przyznaje, że statystycznie rzecz biorąc prawdopodobieństwo powstania funkcjonującej komórki z czysto przypadkowych procesów jest tak znikome, że niemożliwe, nawet biorąc pod uwagę ogrom wszechświata. Ci zazwyczaj stwierdzają, że to dla nich wystarczający dowód na istnienie Boga. Inni natomiast (zgadzając się z wyżej postawionym zdaniem) sugerują, że życie mogło zacząc się z czegoś znacznie mniej skomplikowanego niż komórka (skomplikowane cząstki? protokomórki?), zdolnego do powielania się i ulokowanego w bezpiecznym miejscu (generalnie tlen np., jest bardzo zabójczy dla cząsteczek organicznych). Są też inne teorie, jak zasianie życia przez komety (że niby w zamrożonych kroplach wody moggą znajdować się pewne cząsteczki, mogące zapoczątkować życie na Ziemi) - wydłużający czas inkubowania się życia z marnych 4 miliardów ziemskich lat do przynajmniej 15 miliardów ewolucji wszechświata.
Tak, czy inaczej, nauka raczkuje jeszcze w tej dziedzinie i nie ma zabardzo jak dyskutować z ludzmi religijnymi, którzy zawsze "i tak wiedzą swoje/lepiej". Ale naukowcy robią co mogą. Kto wie, może niedługo przyjdzie jakiś przełom? (W jedna, lub w drugą stronę oczywiście  - ludzie są tak samo dobrzy w udowadnianiu prawdziwości rzeczy, jak w udowadnianiu ich nieprawdziwości  a człowiek światły nie powinien odrzucać żadnej, nawet bardzo zaskakującej opcji w dążeniu do poznania prawdy  ).
Ostatnio zmieniony przez MORT 30 Wrzesień 2007, 21:15, w całości zmieniany 5 razy
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Wersja do druku
Dodaj temat do Ulubionych
|
Powered by
phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
|