Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku,

Czerniak złośliwy jest często występującym nowotworem złośliwym skóry. Niestety wyniki leczenia czerniaka w Polsce należą do najgorszych w Europie. Niezrozumiałe pozostają przyczyny późnego rozpoznawania czerniaka skóry, którego diagnostyka jest najprostszą i najtańszą w całej onkologii.

Kierujemy do Ciebie prośbę o wypełnienie anonimowej ankiety, która pozwoli na ocenę naszej wiedzy o czerniaku skóry, a w szczególności o profilaktyce i leczeniu tej choroby.
Czas jaki to zajmie - około 10-15 minut.

Czy chcesz pomóc w badaniach naukowych - odpowiedzieć na nasze pytania?

TAK, wypełniam
NIE, odmawiam

Zebrane informacje wykorzystane zostaną wyłącznie do celów naukowych
Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku RSS RSS
  auto?
Czwartek, 31 maja 2012
Petronia, Bożysława, Ernestyna, Teodor
 1891: budowa Kolei Transsyberyjskiej
 1970: zagłada miasta Yungay w Peru
 WHO: Dzień bez Papierosa
Dodaj do: 
Dodaj link do serwisu Facebook   Dodaj link do opisu GG  Dodaj link do serwisu Wykop   Dodaj link do serwisu Google   Dodaj link do serwisu Twitter  Dodaj link do serwisu Wyczaj.to   Dodaj link do serwisu Gwar  

Dodaj link do serwisu Delicious  Dodaj link do serwisu Digg   Dodaj link do serwisu Furl   Dodaj link do serwisu Reddit   Dodaj link do serwisu Slashdot  Dodaj link do serwisu Technorati   Dodaj link do serwisu YahooMyWeb
Nowe publikacje
Artykuły
Wydarzenia
Kompendium
Skocz do:  
Jezus Chrystus
Post dodany: |19 Lut 2008|, 2008 23:31
Data rejestracji: 19 Lut 2008 postów: 9
cytuj
" "

Wiele ludzi, a szczególnie młodzież w sprawach religijnych doszukuje się dowodów.
Pamiętacie apostoła Tomasza który tak bardzo chciał dowodów, a później wstyd mu było wsadzać palec w chrystusowe rany?
Tacy ludzie którzy w kwestiach wiary szukają dowodów wg. mnie nigdy nie uwierzą, bo ktoś z moich znajomych może wyśmiać wiarę, że był ktoś taki jak Jezus - udowodni się to a on powie, żeby udowodnic że był Synem Boga. Błędne koło. Wiara nie opiera się na dowodach naukowych tylko własnie - wierze. Nie zobaczyć a wierzyć...
Nie potępiam Cię Joey ale duzo mówię bardziej ogólnie i odwołuje się do społeczęństwa
94% uważa się za katolików...ŚMIECH NA SALI

Profil
PW
e-mail
»więcej


 
^
Post dodany: |20 Lut 2008|, 2008 21:59
Data rejestracji: 04 Lut 2008 postów: 51
cytuj
" "

kurekq napisał/a
Wiele ludzi, a szczególnie młodzież w sprawach religijnych doszukuje się dowodów.

A bo widzisz, na tym właśnie polega poszukiwanie swojej drogi życiowej i kształtowanie światopoglądu. Wątpią, to pytają, nie rozumieją czegoś - to dlaczego mają nie pytać?
Łatwiej powiedzieć: "niewierni ludzi! doszukują sie dowodów" - niż wytłumaczyć ;)
bzium


Profil
PW
e-mail
»więcej


 
^
Post dodany: |24 Lut 2008|, 2008 17:02
Data rejestracji: 14 Sty 2008 postów: 52
cytuj
" "

A moim zdaniem szukanie dowodów na autentyczność poszczególnych wydarzeń, czy pytanie o rzeczy niezrozumiałe jest jak najbardziej dobre, o ile osoba poszukująca szuka szczerej prawdy, a nie zmierza do udowodnienie błędu. Człowiek powinien całe życie szukać prawdy i analizować wszystkie za i przeciw aby być w zgodzie z samym sobą i aby wiedzieć, że droga, którą idzie w danym momencie jest właściwa.
Jednak jeśli mowa o religii, mała wiarygodność źródeł historycznych nie może mieć znaczącego wpływu na wiarę, szczególnie w chrześcijaństwie, gdzie całość jest niewiarygodnie spójna i są jasno określone korzenie. Tego zdania chyba nie muszę pisać, bo każdy wierzący to wie, a niewierzącego i tak nie przekonam, ale nie można do tych spraw podchodzić zbyt naukowo, z nadzieją, że wszystko da się udowodnić naukowo, czy potwierdzić niezbitymi dowodami historycznymi. To, czego brakuje trzeba wypełnić wiarą, o ile to, co da się zbadać nie ma w sobie żadnych sprzeczności.
"I can do all things through Chrit who strenghens me." Philippian 4:13

Profil
PW
e-mail
»więcej


 
^
Post dodany: |23 Maj 2008|, 2008 22:23
Data rejestracji: 23 Maj 2008 postów: 3
cytuj
" "

Wątpliwości co do istnienia Jezusa wynikają przede wszystkim z tego, że najważniejsze relacje na jego temat są w najwyższym stopniu niewiarygodne. Sądzę, że łatwiej byłoby uwierzyć w istnienie Jezusa, gdyby nie było ewangelii. Księgi te historycznego punktu widzenia kłamią (do wyboru: konfabulują, naginają, maja zamysł teologiczny, posługuja się alegoriami) od pierwszej (genealogia Jezusa wg Mateusza) do ostatniej niemal strony.
Co do większości opisanych tam wydarzeń nie mamy zbyt wielu alternatywnych źródeł, ale co do niektórych owszem - np. obraz Piłata tam przedstawiony jest z nimi rażąco sprzeczny (piszemy o tym na naszej stronie antychryst.info). W stanie dyskusji z niekonfesyjnego punktu widzenia można się pondato zorientować:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
A nieco może z przymrużeniem oka:
http://www.racjonalista.p...ieniu.Chrystusa
 
^
Post dodany: |11 Wrz 2008|, 2008 14:15
Data rejestracji: 10 Sie 2006 postów: 115
cytuj
" "

Jasne, że był.
Świadczą o tym niezbicie relikwie. Ot choćby kawałki z krzyża Jezusa... (z których to dałoby się złożyć około 4 krzyży).
"...wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy..."

www.wsms.pl - szybki zarobek w Internecie

Profil
PW
e-mail
www
»więcej


 
^
Post dodany: |18 Lut 2009|, 2009 01:19
Data rejestracji: 10 Sty 2009 postów: 58
cytuj
" "

Jezus – rzeczywiście, czy na niby?
Toczy się ciekawa dyskusja o tym czy Jezus był postacią realną i obecnie jest postacią historyczną, nie istniał w ogóle, czy istniał gdzieś na marginesie życia publicznego, niczego nie dokonał , okrzyknął się Bogiem, Bogiem został, czy bogiem się urodził.
„Dylemat Jezusa” zainteresował mnie dlatego, że jest on także aktualny dzisiaj, współcześnie, o od czasów Jezusa nic się pod tym względem w świadomości ludzi nie zmieniło.
Wyobraźcie sobie dzisiaj mężczyznę, który urodził się w biednej robotniczej rodzinie, w małym ciasnym mieszkanku, który ma średnie wykształcenie, jest z zawodu stolarzem, pracuje fizycznie, czyta książki a wieczorami i po nocach rozmyśla.
W jednej książce trafił na zdanie: „ Dla życia, najważniejsze jest życie”. Zaczął się zastanawiać i doszedł do rewelacyjnych wniosków. Odkrył co to jest czas, energia, masa i przestrzeń. To odkrycie znalazło potwierdzenie w geometrii, matematyce, fizyce, filologii (na początku było słowo) i filozofii. W zasadzie, to odkrycie przewraca dotychczasowe ustalenia i znaną elementarną wiedzę w tych, naukowych dziedzinach. Mało tego. Te odkrycia, i nowy porządek, który się za tym kryje, dotyka takich sfer jak miłość, rodzina, polityka, państwo, naród, Bóg. Takiego nienaukowca – odkrywcę, ta nowa wiedza aż rozsadza od środka. On ogląda telewizję i słyszy, że „wielki autorytet”, profesor nauk, się myli w tym, na czym się podobno zna. On czyta gazetę i widzi, że głoszone tam prawdy ekonomiczne, prawdami nie są. On widzi prominentnego polityka, który kwiecistym językiem przekonuje współobywateli do swych racji, które rujnują ich państwo.
Takiego odkrywcę rozsadza od środka jego wiedza i chce krzyczeć, nie zgadza się z tym co go otacza i dotyka w koło. On widzi więcej i dalej. Zaczyna dyskutować, wyjaśniać polemizować gorączkowo, najpierw ze swoim najbliższym otoczeniem, potem w pracy, następnie pisze do polityków, autorytetów, naukowców: „ Nie macie racji!!! Mylicie się!!! To wygląda inaczej!!! Tak powinno być!!!, Tak jest prawidłowo i normalnie!!! Ja znam prawdę!!! Daje ima także dobre rady z dobrego serca, bo chce im pomóc, powiedzieć, ratować, aby nie popełniali błędów, podzielić się odkryciem. Oczekuje sukcesu, akceptacji, aplauzu, wiwatów, nagród.
Spotyka go najpierw uśmieszek, „dobre rady”, żarty, lekceważenie, propozycja leczenia psychiatrycznego, „otwartego rozumu jak spadochron, bo tak bezpieczniej lecieć”.
Najpierw od takiego, niewykształconego, robotnika - odkrywcy odsuną się najbliżsi, żona i dzieci, dalsza rodzina, przyjaciele i koledzy w pracy. Następnie, człowieka bez nazwiska i dorobku naukowego zignorują odkrywcy eksperci, politycy i naukowcy. Jedynie kolega z pracy, z którym wiele godzin przebywa, prosty człowiek, lecz umysł lotny zrozumie co nieco, z jego wywodów. To „Jan Chrzciciel” z otoczenia Jezusa.
On, odkrywca, dalej dążył będzie do pozbycia się napięcia związanego z odkryciami, dalej będzie starał się wyjaśniać, dyskutować, nauczać.
Zacznie rejestrować się na forach internetowych politycznych i naukowych(oczywiście nie wszystkich, ponieważ nie spełnia warunków aby w odpowiednich do rangi jego wiedzy, uczestniczyć. Jest „z zasady” odrzucany).
Na tych forach jest nowy i na wejściu popełnia kilka błędów. Nie do końca w przestrzeni interneej potrafi się poruszać, dodatkowo popełnia błędy ortograficzne, a bywa że i językowe. W końcu pracuje na co dzień rękami.
jego wiedza jest tak olśniewająca i szeroka z racji tego odkrycia, że krótkie teksty które pisze, najczęściej polemiczne, ze względu na swą rewelacyjną prostotę, a jednocześnie skomplikowaną materię są tak olśniewające, ze aż zaciemniają czytelników i moderatorów.
Poza tym, to, co czytają, w świetle wiedzy którą przez lata nabywali, wydaje się banalne, proste i oczywiste, sprzeczne z tym, czego się dotąd nauczyli, że wycinają teksty w całości, lub w części modelując je na swoją modłę. Bywa, że wyrzucają je w całości do „śmietnika” przekładają w inne miejsca nie podając uzasadnienia, lub trzymają na „bocznym torze”. Bywa, że pozbawiają całkowicie wstępu takiemu delikwentowi na swą platformę internetową.
Co ma robić, co może robić w takiej sytuacji nowy odkrywca – robotnik?
Musi starać się dotrzeć do niezainteresowanych, nierozumnych, zamkniętych mentalnie i środowiskowo osób prominentnych w nauce, polityce, sztuce, informacji, osobiście i uświadomić ich, wyjaśnić, przekonać (nauczanie w świątyni „uczonych w piśmie”.
Czy uda się ich przekonać? Raczej nie. Jezusowi w świątyni się nie powiodło. Rozsadziły go emocje i powywracał kramy i stoły, na których handlowano, co było sprzeczne z wiedzą i nauczaniem Jezusa.
Odkrywca współczesny nie daje za wygraną: będzie czynił nadal swą powinność, bo nie ma innego wyjścia. Jak Bóg pozwoli, uda mu się może napisać jakiś skrypt, lub książkę w której wyjaśni kompleksowo i spokojnie, bez emocji, swoje rewelacyjne odkrycie, oraz skutki i możliwości rozwoju z niego wynikające dla ludzkości. Szanse ma małe, bo doświadczenia żadnego w tym względzie nie posiada.
Jak będzie bardzo natarczywy, podekscytowany, ambitny, to może się okazać „wrogiem ludu”.
Nowe odkrycie burzy nie tylko dotychczasowy porządek w nauce, ale i w tradycji, kulturze, w całym życiu, nie tylko pojedynczych ludzi, ale całych państw, narodów, nacji.
Musi się spotkać z niezadowoleniem wielu prominentnych ludzi, możnych tego świata, którzy zechcą go zwalczać. Mogą doprowadzić go także do „ukrzyżowania”. Czy zostanie po śmierci okrzyknięty Bogiem, to inna sprawa.
Po wielu latach, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Jezusa, odkryją jego odkrycie.
Wtedy, niejeden pomyśli: „Miałeś chamie złoty róg, został ci się jeno sznur”. Oby tylko się na nim nie wieszali Ci prominentni, dzisiejsi i przyszli politycy, naukowcy „autorytety” bliżsi, i dalsi,
z zamkniętymi głowami.
W tej sytuacji społeczno- polityczno – religijno - osobistej, (w której znalazł się Jezus w swoim czasie, w swoim życiu, podobnie jak odkrywca współczesny), było bardzo trudno zaistnieć „na rynku”. Nie sprzyjała ona (sytuacja) sukcesowi osobistemu Jezusa, co widać wyraźnie na powyższym przykładzie.
Nic dziwnego że Jezus, który głosił swoją prawdę był tak mało znany, był ignorowany, rugowany, ścigany i wydany podstępnie, a wcześniej, dużo cierpiał, znosił swoje niewygody, ignoranctwo otoczenia, ze stoickim spokojem.
Dopiero po śmierci zaczęto odkrywać jego dokonania, spisywać, wyjaśniać, interpretować Jego słowa i poglądy. Wielu nie doczekało, nie doświadczyło.
Moim zdaniem Jezus to postać historyczna, osoba która ciągle jest Bogiem. Jednocześnie Jezus największym filozofem dwu epok Ludzkości, od starożytności po współczesność był i takim pozostaje do dnia dzisiejszego.

Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |18 Lut 2009|, 2009 10:43
Data rejestracji: 13 Lut 2008 postów: 333
cytuj
" "

filemon, bardzo szanuję twoją prace, bo się musiałeś napisac i to zinterpretować;P.
Ujał bym inaczej Jana Chrzciciela zupełnie to tam szczegół. Co do całokształtu to bardzo ciekawy obraz Jezusa w dzisiejszym świetle chociaż jak piszesz, ze Jezus mógłby dokonać czegoś naukowego i nie mieć żadnego doświadczenia to dzisiaj prawdopodobnie bym nie wierzył.
Jeśli Bóg byłby martwy to wierzących byłoby prawdopodobnie 2/3 mniej niż teraz albo i jeszcze gorzej.
"zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie."
Fil. 3,14


Profil
PW
e-mail
»więcej


 
^
Post dodany: |18 Lut 2009|, 2009 21:13
Data rejestracji: 10 Sty 2009 postów: 58
cytuj
" "

Nie napisałem że Bóg jest martwy. Napisałem, że Jezus jest Bogiem. Napisałem także, że " dopiero po (Jego, Jezusa) śmierci zaczęto odkrywać jego dokonania ..."
Aby te, wydaje się, sprzeczności wyjaśnić trzeba zrozumieć, Kto to jest Bóg.
Bóg, to Postać. Symbolizuje ją Bóg Ojciec. Ojciec jaki jest, powszechnie wiadomo. Składa się z miliardów cząstek elementarnych materii, milionów cząstek atomowych materiału, jednej cząstki elementarnej ludzkości którą jest człowiek i jednej cząstki elementarnej bożej, którą jest Świadomość Osoby.
Identycznie Bóg powszechny składa się z Wszystkich cząstek wszystkich postaci łącznie: elementarnych materii - wszystkiego, materiału wszechświata, wszystkich Ludzi i wszystkich świadomych osób, czyli całej ludzkości i jej zbiorowej świadomości.
Inaczej, definitywnie, Bóg Powszechny, to:
Wszystko, Wszechświat, Ludzkość i jej zbiorowa świadomość połączeni razem., w jednej postaci.
Jeśli tak, to Bóg, jako maksymalna postać Wszystkiego, Wszechświata, Ludzkości i Świadomości żyje, czego dowodem jest każdy człowiek. Mając tego świadomość nie mogłem nigdzie napisać, że „Bóg jest martwy”.
Napisałem że „Jezus jest Bogiem”. Jest, ponieważ jest cząstką postaci Boga powszechnego, Jego warstwy umysłowej: On żyje w świadomości Boga powszechnego. Będzie żył tak długo, dopóki nie zapomni o nim ostatni człowiek, ostatnia świadoma osoba Świata Ludzkości.
Bóg powszechny, jak każdy ojciec, oprócz warstwy umysłowej w której żyje Jezus, posiadał żywe ciało, które było fizyczne. Ta część fizyczna Boga powszechnego, która zwała się Jezus, fizycznie, w postaci zwanej Jezus, nie żyje.
Nie żyje, to nie znaczy że nie istnieje nigdzie, i nie funkcjonuje nigdzie. To znaczy że nie istnieje i nie funkcjonuje w fizycznej odrębnej, jednej postaci Świata Ludzkości w postaci Jezusa z Nazaretu.
Znaczy to, także że nie funkcjonuje we Wszechświecie w postaci fizycznej ludzka cząstka elementarna powszechnego Boga, jaką był człowiek - Jezus pochodzący z Nazaretu.
Tak, jak np. włos, który spada z głowy ojca przestaje być tym ojcem. Gdy włos jest na głowie ojca, pokazując palcem na ojca, mówimy: „O, ojciec!”. W tym słowie „ojciec” mieści się także ten jego jeden, żywy włos.
Oczywiście ciało ludzkie - Jezus zmieniło się w rozdrobniony materiał fizyczny Wszechświata (atomy), chemiczny (molekuły, związki chemiczne) i nadal „pracują” dla Boga powszechnego, są mu pożyteczne, budują Jego potęgę, są fizyczną częścią Boga Powszechnego. W takim stanie cząstek fizycznego Wszechświata będą żyły wiecznie. W tym sensie, Jezus, jak każdy człowiek jest nieśmiertelny. Czy jest nieśmiertelny jako cząstki fizyczno – chemiczne martwe, czynne, czy znajdują się w martwym czy żywym organizmie fizycznym, czy może w żywym ludzkim ( a może częściowo martwym, częściowo żywym fizycznym, a częściowo ludzkim, które zawsze jest żywe) , tego nie wiemy. Czy staną się kiedyś w całości ludzkim, ponownie Jezusem z Nazaretu? Moim zdaniem nie, ponieważ „Nic dwa razy się nie zdarza” jak zauważyła słusznie poetka, Wisława Szymborska.
Ja, dodam do tego niebanalne stwierdzenie:
Wszystko, Wszechświat, Ludzkość i Bóg, jest RAZ.
Powinienem był faktycznie napisać: „ Dopiero po śmierci ( przejściu ze stanu ludzkiego do stanu fizycznego jego postaci), zaczęto odkrywać jego dokonania”.
No cóż, bywa, że nieraz uproszczenia dodatkowo komplikują.
Mogę do tego dodać jeszcze, że Jezus z Nazaretu jest nadal najwybitniejszą umysłową cząstką Boga powszechnego, Osobą nad osobami, umysłem nad umysłami, świadomością nad świadomościami.
On odkrył coś tak prostego, tak fenomenalnego, tak powszechnego, że aż graniczącego z banałem.
To odkrycie jest tak powszechne, banalnie proste, że Ludzkość przez dwa tysiące lat, do dzisiaj, nie jest w stanie Boga zrozumieć, z Bogiem się zjednoczyć i nauk Boga - Proroka sobie przyswoić.
Stąd o niebanalnym, istotnym wszechmocnym i wszechmogącym Bogu głosi się, mówi, dyskutuje banalnie, przy użyciu górnolotnych, opartych na wierze a nie wiedzy, skomplikowanych sformułowań, a nie zwykłych słów i prostych zdań. Tym odkryciem Boga – człowieka, Jezusa z Nazaretu było banalne i fenomenalne zarazem: Trzy w jednym. Słowem: trójca. Trójca zwana „świętą”. Prawie ideał.

Profil
PW
»więcej


 
^
Skocz do:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do Ulubionych





Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group