• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Kandydatura w konkursie Popularyzator Nauki 2011 - prezentacja Leki obrzydliwe i dziwne dra Wojciecha Ślusarczyka

    29.12.2011. 08:04
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Mięso zdechłej krowy, ludzkie czaszki, a nawet szczątki starożytnych Egipcjan, przed wiekami takie "lekarstwa" ordynowali pacjentom ówcześni znachorzy. Specyfikami tymi leczono m.in. epilepsję, zatrucia pokarmowe czy reumatyzm. Współczesna medycyna również nie ucieka od metod wzbudzających wstręt, np. larwami much leczy się trudne do wyleczenia rany. O lekach "obrzydliwych i dziwnych" podczas XI Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki opowiadał dr Wojciech Ślusarczyk z Zakładu Historii Medycyny i Pielęgniarstwa Collegium Medium Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Autor prezentacji "Leki obrzydliwe i dziwne, czyli rzut oka na dawną farmację" kandyduje do wyróżnienia - w kategorii Prezentacja popularnonaukowa - w VII edycji konkursu "Popularyzator Nauki", organizowanego przez serwis Nauka w Polsce PAP przy współpracy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

    Jak wyjaśniał dr Ślusarczyk, leki uznawane przez nas za obrzydliwe stosowano w najdawniejszych cywilizacjach: Babilonii, Chinach i Egipcie. Niektóre z nich przetrwały jednak do XIX, a nawet początków XX wieku zarówno w medycynie nieoficjalnej, jak i oficjalnej.

    Dlaczego ówcześni lekarze posługiwali się kontrowersyjnymi specyfikami. "Nie znano etiologii chorób i próbowano je leczyć +po omacku+" - wyjaśniał dr Ślusarczyk.

    Jedną z teorii, mówiących o przyczynach występowania chorób była tzw. teoria humoralna, autorstwa słynnego Hipokratesa. Zgodnie z nią w ciele człowieka krążyły cztery ciecze (humory): krew, flegma, żółć i czarna żółć.

    "Gdy człowiek był zdrowy, te cztery humory pozostawały w równowadze, choroba oznaczała jej zaburzenie" - wyjaśniał prelegent. Zgodnie z tą logiką np. krwotoki oznaczały nadmiar krwi, którą trzeba było upuścić. Przełom w medycynie i leczeniu nastąpił dopiero w XIX w. w czasach prekursora mikrobiologii Ludwika Pasteura.

    Jak radzono sobie wcześniej? Jeden z najlepszych starożytnych lekarzy Claudius Galenus - znany jako Galen - zatrucie pokarmowe leczył np. zgniłymi rybami. "Poprzez zgnojenie ryb na słońcu uzyskiwał jad trupi jako środek przeciwko biegunce" - mówił dr Ślusarczyk.

    W Europie wierzono, że jako skuteczny lek mogą służyć sproszkowane starożytne mumie egipskie. Wszystkiemu winna była jednak nieszczęsna pomyłka tłumacza Gerarda z Cremony.

    W średniowieczu Arabowie używali leku zwanego "mumiją". Pod taką nazwą krył się bitumin - specyfik ściągający rany i pomocny przy zatruciach pasożytami. W XII wieku wspomniany Gerard z Cremony nazwę "mumija" przetłumaczył jednak błędnie jako "mumia", określając nią mirrę służącą do balsamowania zwłok, a nie naturalny bitumin. W efekcie tej pomyłki w Europie do leków zamiast bituminu zaczęto dodawać sproszkowane fragmenty zwłok starożytnych Egipcjan.

    "Wkrótce powstał +przemysł+ sprzedawania starożytnych zwłok do Europy. Arabowie zaczęli nawet podrabiać sprzedawane Europejczykom mumie. Szukali biedaków, których ciała po śmierci owijali bandażami i zakopywali na trzy lata w ziemi, po czym sprzedawali Europejczykom jako starożytne mumie" - wyjaśniał dr Ślusarczyk.

    Jak stwierdził, sami Egipcjanie nigdy nie posunęliby się do spożywania mumii nawet w celach leczniczych, bo oznaczałoby to znieważenie ich przodków. "W niektórych sytuacjach nie unikali jednak mózgu ludzkiego, macicy kozic, krwi psa i krwi menstruacyjnej dziewic jako środków leczniczych" - przypomniał naukowiec. Krew była niezwykle cenionym lekarstwem. Była kwintesencją życia, dlatego jej spożywanie pomagało przywracać utracone przez organizm siły.

    Cennym medykamentem były również czaszki ludzkie tragicznie zmarłej osoby młodej. "Czekano aż taka czaszka zacznie gnić i pojawi się na niej meszek, który później zeskrobywano specjalnym nożykiem. Przygotowany w taki sposób specyfik służył do leczenia epilepsji" - mówił dr Ślusarczyk.

    Również w Egipcie jako środki do leczenia różnych przypadłości używano kantaryd, czyli małych chrząszczy zwanych muszką hiszpańską. Zawarta w nich kantarydyna, powodowała sztywnienie i puchnięcie członków. "Z tego powodu Markiz de Sade dodawał ją do ciast przygotowywanych na swoje słynne +przyjęcia towarzyskie+" - wyjaśniał prelegent.

    W Babilonii jako składnika leczniczych mikstur używano popiołu z psich czaszek. Z kolei na terenach państw basenu Morza Śródziemnego cennym środkiem do pielęgnacji cery były odchody krokodyla. Ze względu m.in. na niebezpieczeństwo, z jakim wiązało się ich zdobycie, były bardzo drogie, dlatego często je podrabiano. Mieszkańcy starożytnych Indii w pielęgnacji cery zadowolili się jedynie krowimi odchodami.

    Jak tłumaczył dr Ślusarczyk, wiele wieków później za skuteczny środek do pielęgnacji cery i leczenia ran uważano ludzki tłuszcz. Jego dostawcami byli zazwyczaj kaci, bo tylko oni mieli do niego legalny dostęp. Jeszcze w XIX, a nawet na początku XX wieku, ludy zamieszkujące terytorium Rosji bóle reumatyczne leczyły owijając nogi mięsem zdechłej krowy. Czasem chorego nawet wkładano do wnętrza zdechłego zwierzęcia.

    "Skuteczność niektórych z tych środków znalazło potwierdzenie w dzisiejszej nauce. Cztery tysiące lat temu tzw. kurzą ślepotę (wada polegająca na zaburzeniach widzenia przy słabym oświetleniu - PAP) leczono wywarem ze świeżej wątroby wołu. Wiele lat później lekarze odkryli, że znajduje się w niej duża ilość witaminy A, której niedobór wywołuje właśnie kurzą ślepotę" - powiedział uczony.

    Współcześnie do wyleczenia wyjątkowo trudnych w gojeniu używa się opatrunków, pod które wkładane są larwy much. Wyjadają one martwą, gnijącą tkankę, a zdrową pozostawiają nietkniętą. Wystarczy zdjąć opatrunek i - dzięki pracy owych larw - rana jest wyczyszczona.

    Zdaniem dr. Ślusarczyka, warto zastanowić się, czy nie wrócić do stosowania niektórych dawnych leków obrzydliwych - oczywiście po naukowym potwierdzeniu ich skuteczności. Mogłoby być to metoda lepsza niż stosowanie antybiotyków, na które zagrażające nam mikroby uodparniają się coraz bardziej. "Jednak dziś nawet lek dziwny, podany byłby zapewne w takiej formie, że nie wzbudzałby już obrzydzenia" - zaznaczył naukowiec.

    Dlaczego leki obrzydliwe? "Tematyka leków obrzydliwych jest niezwykle ciekawa. To wdzięczny temat. Każdy ze słuchaczy próbuje bowiem wyobrazić sobie siebie samego w sytuacji spożywania leczniczych paskudztw. Wszyscy słuchają więc z zainteresowaniem" - przyznał dr Ślusarczyk.

    Z prezentowaną podczas wykładu tematyką zetknął się podczas pierwszej pracy zawodowej. Zaraz po studiach znalazł pracę w bydgoskim Muzeum Farmacji Apteki "Pod Łabędziem". "Wcześniej, na studiach planowałem zająć się starożytnością. Pisałem nawet pracę magisterską u znakomitego starożytnika - prof. Leszka Mrozewicza. Potem jednak musiałem zająć się tematyką związaną z działalnością muzeum farmacji. Była to konieczność, bowiem nigdzie indziej nie było szans na zatrudnienie. Nie żałuję jednak. Obecna praca i tematyka dają mi ogromną satysfakcję" - powiedział.

    PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

    agt/


    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)
    Puszczanie krwi (upuszczanie krwi, flebotomia) – zabieg pseudoleczniczy często wykonywany w dawnej praktyce medycznej. Znany już od starożytności i popularny aż do końca XIX w. Flebotomia polega na wycofaniu z układu krwionośnego znaczącej ilości krwi. Dawniej wierzono iż zapobiega powstawaniu wielu chorób i przypadłości. Obecnie praktyka ta ze względu na brak potwierdzonej skuteczności została zarzucona z wyjątkiem kilku nielicznych przypadków. W przeszłości użycie tej metody może wydawać się uzasadnione jedynie w przypadkach nadciśnienia ze względu na brak znajomości innych środków leczniczych. Upuszczenie krwi mogło powodować korzystne objawy u pacjenta poprzez zmniejszenie ciśnienia krwi, co było wynikiem spadku objętości krwi w organizmie. Sredniowieczna medycyna świata islamu - kontynuacja medycyny greckiej. Arabowie podjęli dorobek greckiego antyku głównie przejmując nauki Hipokratesa i Galena, ale modyfikowali go w ciągu co najmniej czterech wieków, tak że w końcu wieku XI medycyna arabska była już medycyną inną niż ta przejęta od starożytnych. Lekarze rekrutowali się spośród Syryjczyków, Persów i Greków; nie wszyscy zatem byli muzułmanami i Arabami. Ich aktywność translatorska była intensywna: dzieła Galena i Hipokratesa najpierw tłumaczono na syryjski a potem na arabski. Potem dopiero na łaciński w ciągu całego średniowiecza. Arabowie zajmowali się szeroko postępem w medycynie wschodniej od wieku X do XVI. Wielcy medycy arabscy znaleźli się na Półwyspie Iberyjskim, w uniwersyteckich miastach hiszpańskich. Wymienić można Awenzoara (1090 – 1162) w Sewilli czy Abul–Kassisa znanego jako Albucasis (912 – 1013) i Awerroesa w Kordobie. Fobia pracy (ergofobia, ergazjofobia - z gr. εργον - "praca" i φοβία - "lęk") – poważna w skutkach fobia sytuacyjna, ciężkie zaburzenie nerwicowe, w którym przedmiotem lęku jest środowisko pracy per se, związana z nim tematyka i kojarzące się z nim czynności, a niekiedy nawet podejmowanie działań zmierzających do podjęcia pracy. Można tym terminem opisywać również uogólniony lęk przed podjęciem obowiązków (przy czym preferowaną nazwą jest wówczas ergazjofobia).

    Hipsylofodonty (Hypsilophodontidae) były niewielkimi (ok. 1-2 m), przystosowanymi do szybkiego biegu, dwunożnymi zwierzętami. Znane z terenów obu Ameryk, Azji, Australii od środkowej jury do późnej kredy. początkowo hypsilofodonty traktowano jako grupę naturalną, jednak nowsze badania dowodzą ich parafiletyczności. Według niektórych badań część, być może nawet większość taksonów tradycyjnie zaliczanych do Hypsilophodontidae nie należy nawet do Ornithopoda. Obecnie jedynym dinozaurem, który z pewnością należy do Hypsilophodontidae, jest Hypsilophodon. Terminu "hypsilofodony" używa się czasem jako potocznego określenia bazalnych, nie tworzących kladu ornitopodów. Ichtioterapia (czasem także ryboterapia lub Fish Spa) – rodzaj medycyny niekonwencjonalnej polegający na stosowaniu niewielkich ryb, głównie z gatunku Garra rufa do leczenia oraz pielęgnacji skóry. Według zwolenników tej metody zabiegi mają poprawiać krążenie i funkcjonowanie wszystkich organów, a także leczyć choroby takie jak łuszczyca. Istnieje jednak wiele kontrowersji co do bezpieczeństwa ichtioterapii.

    Depil jest bardzo niewielką osadą, położoną na wyspie Borðoy, w Norðoyar, północnej części archipelagu Wysp Owczych. Na stałe mieszka tam teraz jedynie dwóch mieszkańców. Osada posiada bardzo długą historię, bowiem była zamieszkana już w Średniowieczu. W 1801 roku wydawało się już, że po śmierci trójki ostatnich, starych mieszkańców wioska całkowicie się wyludni, jednak czternaście lat później zawitało do niej młode małżeństwo: Óli Árantsson oraz Anna Óladóttir. W tym samym czasie powstaje duża farma, która przetrwała do dziś. Jej budowniczym był początkowo Guttorm Guttormsson, jednak nie skończył on swego dzieła, a zrobić to musiał w 1823 Tummas í Depli. Obaj używali dryfującego drewna jako budulcu. W czasach współczesnych osada znów zaczęła się wyludniać, bowiem ludzie przenoszą się do miast w poszukiwaniu lepszej pracy i większej komunikacji międzyludzkiej. Czepek pielęgniarski – tradycyjne nakrycie głowy z białego nakrochmalonego płótna (uformowanego i spiętego w specjalny sposób – "na motylka"), lub z muślinu, organdyny, batystu, a nawet z plastiku, noszone przez pielęgniarki i położne podczas pracy oraz przez słuchaczki studium pielęgniarskiego podczas nauki.

    Izajos (gr. Isaios; także jako Izeusz z Chalkis) – jeden z oratorów attyckich zgodnie z kanonem aleksandryjskim. Urodzony na wyspie Eubea jako syn Diagorasa w czwartym wieku p.n.e. Był studentem Izokratesa w Atenach pobierając u niego nauki. W starożytności znano 64 oracje podpisane jego imieniem, nie wszystkie były jednak rozpoznane jako autentyczne. Zaledwie 11 z nich przetrwało do naszych czasów. Koloroterapia - czyli leczenie kolorami. Inaczej określana jako chromoterapia. Koloroterapia polega na wprowadzeniu odpowiednich barw do organizmu człowieka. Widmo kolorowego światła jest pochłaniane przez pole energii ludzkiego ciała, skórę i oczy. Koloroterapia pomaga w niwelowaniu problemów, z którymi boryka się każdy organizm człowieka. Koloroterapia uspokaja, relaksuje lub pobudza. Żyjąc w świecie otoczonym niezwykłymi barwami, mamy więcej energii do życia, więcej optymizmu, więcej zdrowia. Koloroterapia i jej skuteczność potwierdzona jest przez tysiące lat stosowania na całym świecie. O tak zbawiennym wpływie kolorów na ludzkie życie wiedzieli już starożytni. Jako pierwsi ich właściwości lecznicze zaczęli wykorzystywać mieszkańcy antycznego Egiptu, Indii i Chin. Współcześnie koloroterapia wykorzystuje zdobycze techniki i zajmuje czołowe miejsce wśród medycyny alternatywnej. Jest jednym z najtańszych, najłagodniejszych i najbardziej skutecznych sposobów leczenia spośród obecnie stosowanych powszechnie w świecie. Jest to metodą leczenia uzupełniającego.

    Termin filmy klasy Z powstał w połowie lat 60. jako nieformalne określenie niektórych obrazów, których nie można było jednoznacznie określić jako filmy klasy A. Wkrótce pojęciem tym zaczęto nazywać niskobudżetowe produkcje o określonych standardach jakościowych, które były znacznie poniżej tych przyjętych w filmach klasy B, a nawet tzw. C.

    Dodano: 29.12.2011. 08:04  


    Najnowsze