• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Naukowcy: czeka nas ogromny postęp w terapii WZW C

    06.04.2011. 00:33
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Dwa nowe leki przeciwwirusowe, telaprewir i boceprewir, które znacznie zwiększają skuteczność terapii wirusowego zapalenia wątroby typu C (WZW C) to zwiastuny postępu, jaki nastąpi w leczeniu tej groźnej choroby w najbliższych latach - uważają naukowcy.  O najnowszych osiągnięciach w terapii WZW C i innych schorzeń wątroby mówili naukowcy i lekarze klinicyści na 46. dorocznym kongresie Europejskiego Towarzystwa Badań nad Wątrobą (EASL), które odbyło się w dniach 30 marca - 3 kwietnia w Berlinie.

    "W niedalekiej przyszłości nasz arsenał leków przeciw wirusowi HCV, wywołującemu WZW C, wzbogaci się o telaprewir i boceprewir. Badania potwierdziły, że znacznie zwiększają one skuteczność obecnie dostępnej terapii u tych pacjentów, u których daje ona najsłabsze efekty. Leki te jeszcze w tym roku zostaną zarejestrowane w USA i w Europie" - powiedział PAP prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

    Duże nadzieje wiąże się z interferonem lambda (IFN-lambda), który - jeśli przyszłe badania potwierdzą jego skuteczność - może stać się bezpieczniejszą alternatywą dla pegylowanego interferonu alfa, obecnego standardu w terapii WZW C.

    W pracach nad lekiem o nazwie alisporiwir, należącym do zupełnie nowej grupy leków anty-HCV, uczestniczą bardzo aktywnie polscy naukowcy. Ich wyniki okazały się być tak obiecujące, że kierujący badaniami prof. Flisiak został poproszony o wykład na ten temat podczas sesji otwierającej kongres.

    ZAMIAST DWÓCH - TRZY LEKI

    WZW C jest chorobą zakaźną wywoływaną przez wirusa HCV, który przenosi się z człowieka na człowieka, głównie przez kontakt z zakażoną krwią, a rzadziej - ze śliną, nasieniem, śluzem w pochwie. Najczęściej do zakażeń dochodzi w placówkach służby zdrowia, w trakcie zabiegów medycznych, jak zastrzyki czy pobieranie krwi, ale jesteśmy na nie narażeni również podczas zabiegów stomatologicznych, kolczykowania, tatuowania, u fryzjera, manikiurzystki, a nawet stosując maszynkę do golenia czy szczoteczkę do zębów osoby zakażonej. Ryzyko infekcji drogą seksualną badź przeniesienia wirusa z matki na noworodka jest stosunkowo małe.

    Na przewlekłą postać WZW C cierpi ok. 170 mln ludzi na świecie. Przeważnie rozwija się ona bezobjawowo, ale nieleczona po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach może doprowadzić do marskości i niewydolność wątroby lub do raka tego narządu. Szacuje się, że wirus HCV razem z wirusem zapalenia wątroby typu B (HBV) odpowiadają za 70-80 proc. przypadków marskości wątroby i za 80 proc. przypadków pierwotnego raka wątroby. WZW C jest w Europie główną przyczyną transplantacji tego narządu.

    W Polsce liczbę osób posiadających przeciwciała anty-HCV szacuje się na około 700 tys. Jak wynika z dużego badania epidemiologicznego (wśród 26 tys. osób) prezentowanego przez polskich badaczy podczas kongresu EASL, ponad 250 tys. Polaków powinno otrzymać jak najszybciej leczenie. Tymczasem aktualne finasowanie diagnostyki i terapii zakażeń HCV umożliwia leczenie mniej niż 5 tys. osób rocznie.

    Obecnie brak skutecznej szczepionki przeciw wirusowi HCV.

    Standardem w terapii WZW C jest pegylowany interferon alfa podawany w iniekcjach raz na tydzień w kombinacji z przeciwwirusową rybawiryną, którą zażywa się doustnie raz dziennie. Jednak, u osób zakażonych wirusem o tzw. genotypie 1 (tj. o specyficznym zestawie genów) skuteczność tych leków wynosi średnio 40 proc. Genotyp 1 jest najczęstszy wśród pacjentów rasy białej. Dotyczy to również Polski, gdzie w niektórych regionach zakażonych nim jest aż 80 proc. chorych na WZW C.

    Dwa nowe doustne leki, telaprewir i boceprewir, mogą znacznie poprawić efekty leczenia tych osób. Hamują one enzym wirusa o nazwie proteaza, bez której HCV nie może się namnażać w komórkach gospodarza. Dzięki dodaniu tych leków do standardowej terapii, jej skuteczność u pacjentów dotąd nieleczonych wzrosła do około 70 proc.

    Zdaniem prof. Flisiaka, jeszcze ważniejsze jest to, że leki te mają równie wysoką skuteczność u pacjentów, u których standardowa terapia dała niewystarczające efekty lub u których doszło do nawrotu choroby. "Podczas kongresu EASL udokumentowano to w badaniach nad telaprewirem" - powiedział specjalista.

    Przedstawione w Berlinie wyniki badania REALIZE prowadzonego w grupie 662 pacjentów z genotypem 1 wykazały, że lek ten daje też dobre efekty u chorych, którzy nigdy nie zareagowali na standardową terapię (tzw. null responders). Gdy dodano do niej telaprewir, odsetek wyleczeń wyniósł 29-33 proc. - zależnie od zastosowanego schematu terapii, natomiast w grupie kontrolnej skuteczność wyniosła tylko 5 proc. Za wyleczenie uznaje się stan, w którym we krwi pacjenta nie wykrywa się cząstek wirusa w pół roku po zakończeniu terapii.

    To pierwszy lek, którego skuteczność w tej "najtrudniejszej" grupie chorych potwierdziły zaawansowane badania, podkreślali naukowcy obecnie na kongresie.

    "Dzięki takim postępom w leczeniu WZW C można będzie znacznie zredukować groźne skutki tej choroby" - podsumował biorący udział w badaniach REALIZE prof. Stefan Zeuzem ze Szpitala Uniwersytetu J. W. Goethego we Frankfurcie.

    Zdaniem prof. Flisiaka, wyniki te wskazują, że najbliższą przyszłością w leczeniu WZW C jest tzw. terapia trójlekowa. "Nie ulega wątpliwości, że w najbliższych latach cały czas konieczne będzie stosowanie interferonu w skojarzeniu z rybawiryną. Ale dodanie do nich któregoś z najnowszych leków znacznie zwiększy efekty terapii" - zaznaczył badacz.

    Jak przypomniał, wraz z zarejestrowaniem telaprewiru i boceprewiru przez Europejska Agencję Medyczną (EMA) będą one teoretyczne dostępne również w Polsce, ale ze względu na wysoką cenę mało który pacjent będzie je mógł nabyć na własny koszt. "Zanim leki te będą u nas refundowane upłyną co najmniej dwa lata. Najlepiej by było gdyby wszyscy mogli otrzymać terapię trójlekową, ale ze względów finansowych konieczne będą ograniczenia, dlatego na pewno w pierwszej kolejności powinni dostać ją ci, którzy nie odpowiedzieli na terapię standardową" - wyjaśnił prof. Flisiak.

    Z badań wynika poza tym, że dzięki nowym lekom u znacznej części pacjentów można będzie skrócić terapię. Jest to ważne zwłaszcza dla chorych zakażonych genotypem 1 HCV, u których leczenie interferonem alfa trwa obecnie 48 tygodni, czyli około roku, jest drogie i często źle tolerowane.

    A NAWET CZTERY

    Inhibitory proteazy należą do leków przeciwwirusowych, które działają bezpośrednio na wirusa (tzw. direct acting antivirals - DAA) - na jego powielanie się i namnażanie w organizmie ludzkim. Obecnie trwają badania nad innymi lekami z tej klasy. Są to inhibitory enzymu o nazwie polimeraza NS3, który kontroluje powielanie się materiału genetycznego wirusa HCV oraz inhibitory kompleksu replikacyjnego wirusa NS5A, który odgrywa podobną rolę.

    Pierwszym lekiem z grupy inhibitorów kompleksu NS5A jest lek oznaczony na razie symbolem BMS-790052. Badania na grupce 48 nigdy wcześniej nieleczonych pacjentów zakażonych genotypem 1 HCV wykazały, że dodanie tego leku (w dawce 10 mg) do standardowej terapii zwiększyło jej skuteczność z 25 proc. do 92 proc.

    Jak podkreślił na spotkaniu prasowym dr Stanislas Pol z Uniwersytetu Paryskiego im. Kartezjusza (Universite Paris V), zaletą inhibitorów kompleksu NS5A jest to, że działają też na inne genotypy wirusa HCV (w tym genotyp 2, 3, 4).

    Bardzo obiecująco zapowiadają się prace sugerujące, że w dalszej perspektywie skuteczność terapii WZW C (zwłaszcza u pacjentów, u których standardowe leczenie daje najgorsze efekty) można będzie zwiększyć poprzez zastosowanie kombinacji 4 leków.

    W badaniu na 21 pacjentach zakażonych genotypem 1 wirusa HCV, którzy w ogóle nie zareagowali na standardową terapię (null-responders) uzyskano 100 proc. wyleczeń dzięki zastosowaniu czterech leków - pegylowanego interferonu-alfa i rybawiryny oraz inhibitora polimerazy NS3 (BMS-650032) i inhibitora kompleksu NS5A (BMS-790052). Prace te, choć bardzo obiecujące, znajdują się jednak na bardzo wczesnym etapie.

    NOWA TAKTYKA

    Prof. Flisiak uważa, że istotne miejsce w terapii będzie mieć alisporiwir (znany także jako Debio-025). To pierwszy preparat z zupełnie nowej klasy leków przeciwwirusowych, określanych z j. ang. jako host targeting antivirals. W przeciwieństwie do leków, które działają bezpośrednio na wirusa, preparaty z tej grupy hamują jego namnażanie się poprzez blokowanie białek obecnych w organizmie człowieka.

    Alisporiwir blokuje tzw. cyklofilinę A, białko regulujące powstawanie nowych cząstek wirusa w ludzkich komórkach. W grupie nigdy wcześniej nieleczonych pacjentów zakażonych genotypem 1 HCV uzyskano 76 proc. wyleczeń po dodaniu tego leku do standardowej terapii, podczas gdy w grupie kontrolnej odsetek ten wyniósł 55 proc.

    "W naszych badaniach dowiedliśmy nie tylko wysokiej skuteczności leku, ale - co ważne - nie stwierdziliśmy pojawiania się opornych na niego szczepów HCV" - podkreślił prof. Flisiak, który koordynował międzynarodowe badania nad alisporiwirem zarówno w fazie 1. jak i 2. Wynika to z faktu, że alisporiwir działając na ludzkie białko nie wywiera bezpośredniej presji na wirusa.

    Jego zdaniem, zastosowanie alisporiwiru w kombinacji z lekami o bezpośrednim działaniu przeciwwirusowym - tj. inhibitorami proteazy, polimerazy i kompleksu replikacyjnego NS5A - pozwoli w przyszłości uniknąć ryzyka pojawienia się wywoływanej przez nie oporności HCV.

    Ponadto, alisporiwir jest najbardziej zaawansowanym w badaniach lekiem aktywnym nie tylko wobec genotypu 1 HCV, ale także 2, 3 i 4, wobec których boceprewir i telaprewir są nieskuteczne. Badania kliniczne nad tym preparatem wkroczyły właśnie w trzecią, ostatnią fazę otwierającą drogę do rejestracji.

    MOŻE BYĆ BEZPIECZNIEJ

    Niezależnie od prac nad poprawą skuteczności leczenia WZW C trwają też badania nad lekiem, który może być bezpieczniejszą alternatywą dla pegylowanego interferonu-alfa. Nosi on nazwę interferon lambda.

    Jak przypomniał na spotkaniu prasowym Andrew Muir z Uniwersytetu Duke w Durham (Północna Karolina, USA) interferony to naturalne białka występujące w naszym organizmie, które biorą aktywny udział w zwalczaniu infekcji wirusowych. Receptory dla INF-alfa znajdują się na komórkach w różnych narządach i tkankach, w tym w mózgu, komórkach krwi i innych. Tym tłumaczy się występowanie działań ubocznych u stosujących go pacjentów, takich jak depresja, objawy grypopodobne (uogólniony ból, gorączka, dreszcze), bóle mięśni i kości oraz powikłania hematologiczne, np. anemia.

    Z ich powodu ok. 20 proc. chorych bądź przerywa standardową terapię, bądź wymaga zredukowania dawki IFN-alfa.

    "Natomiast, receptory dla aktualnie testowanego IFN-lambda znajdują się niemal wyłącznie w wątrobie, dlatego teoretycznie powinien on mieć mniej działań niepożądanych" - wyjaśnił Andrew Muir.

    Potwierdzają to dotychczasowe wyniki trwających nadal badań, którymi objęto grupę 526 nieleczonych wcześniej pacjentów z WZW C.

    Po 12 tygodniach terapii, u pacjentów leczonych IFN-lambda znacznie rzadziej występowały objawy grypopodobne, bóle mięśni i kości czy powikłania hematologiczne. Nowy interferon dawał też lepsze efekty terapeutyczne, ale - zdaniem prof. Flisiaka - jego skuteczność "musi potwierdzić dalsza obserwacja chorych uczestniczących w tym badaniu".

    "Rezerwuary wirusa HCV znajdują się nie tylko w wątrobie, ale też w innych narządach. A ponieważ receptory IFN-lambda są ograniczone do wątroby rodzi się pytanie, czy będzie on tak samo skuteczny jak IFN-alfa. Aby na to odpowiedzieć musimy jeszcze poczekać co najmniej rok" - zaznaczył badacz.

    PAP - Nauka w Polsce, Joanna Morga 

    bsz



    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)

    HAART (ang. highly active antiretroviral therapy) – terapia antyretrowirusowa stosowana w przypadku zakażenia HIV, w której podstawową zasadą jest stosowanie mieszanki co najmniej trzech leków przeciwretrowirusowych w kombinacji zalecanej przez światowych ekspertów (schemat podstawowy: dwa nukleozydowe inhibitory odwrotnej transkryptazy plus jeden nienukleozydowy inhibitor odwrotnej transkryptazy albo dwa nukleozydowe inhibitory odwrotnej transkryptazy plus jeden inhibitor proteazy). Celem terapii jest długofalowe zahamowanie replikacji wirusa HIV. Wirusa HIV cechuje zdolność do szybkiego wytwarzania mutacji, prowadzących do oporności na stosowane leki antyretrowirusowe. Wobec czego monoterapia szybko staje się nieskuteczna – bardzo szybko zostają wyselekcjonowane zmutowane wirusy, które wskutek mutacji są oporne na stosowany lek. W przypadku pierwszego, skutecznego leku, zydowudyny, po około roku stosowania obserwowano pojawienie się populacji wirusa HIV opornego na ten lek i utratę skuteczności terapeutycznej tego preparatu. Stosując równocześnie trzy leki antyretrowirusowe zmniejsza się szansę, że w wyniku mutacji powstanie rodzina wirusów równocześnie oporna na trzy jednocześnie stosowane leki. Podobne podejście współcześnie stosuje się w terapii gruźlicy. Tu też obowiązuje terapia wielolekowa.

    HAART (ang. highly active antiretroviral therapy) – terapia antyretrowirusowa stosowana w przypadku zakażenia HIV, w której podstawową zasadą jest stosowanie mieszanki co najmniej trzech leków przeciwretrowirusowych w kombinacji zalecanej przez światowych ekspertów (schemat podstawowy: dwa nukleozydowe inhibitory odwrotnej transkryptazy plus jeden nienukleozydowy inhibitor odwrotnej transkryptazy albo dwa nukleozydowe inhibitory odwrotnej transkryptazy plus jeden inhibitor proteazy). Celem terapii jest długofalowe zahamowanie replikacji wirusa HIV. Wirusa HIV cechuje zdolność do szybkiego wytwarzania mutacji, prowadzących do oporności na stosowane leki antyretrowirusowe. Wobec czego monoterapia szybko staje się nieskuteczna – bardzo szybko zostają wyselekcjonowane zmutowane wirusy, które wskutek mutacji są oporne na stosowany lek. W przypadku pierwszego, skutecznego leku, zydowudyny, po około roku stosowania obserwowano pojawienie się populacji wirusa HIV opornego na ten lek i utratę skuteczności terapeutycznej tego preparatu. Stosując równocześnie trzy leki antyretrowirusowe zmniejsza się szansę, że w wyniku mutacji powstanie rodzina wirusów równocześnie oporna na trzy jednocześnie stosowane leki. Podobne podejście współcześnie stosuje się w terapii gruźlicy. Tu też obowiązuje terapia wielolekowa.

    Naltrekson (łac. Naltrexonum) – organiczny związek chemiczny, analog kodeiny. Antagonista (a ściślej: odwrotny agonista) receptorów opioidowych o okresie półtrwania dłuższym niż nalokson. Wykazuje silne działania antagonistyczne na receptory μ, nieco słabsze działanie na receptory κ i znacznie słabsze działanie na receptor δ. Używany w terapii odwykowej u pacjentów uzależnionych od opioidów (dawki przekraczające 50 mg). W przypadku tzw. terapii naltreksonem w niskiej dawce (ang. low dose naltrexone) stosuje się ok. 3–5 mg substancji na dobę, jednakże skuteczność takich działań nie jest potwierdzona naukowo. Sam wpływ naltreksonu na skuteczność terapii uzależnień bywa kwestionowany.

    Naltrekson (łac. Naltrexonum) – organiczny związek chemiczny, analog kodeiny. Antagonista (a ściślej: odwrotny agonista) receptorów opioidowych o okresie półtrwania dłuższym niż nalokson. Wykazuje silne działania antagonistyczne na receptory μ, nieco słabsze działanie na receptory κ i znacznie słabsze działanie na receptor δ. Używany w terapii odwykowej u pacjentów uzależnionych od opioidów (dawki przekraczające 50 mg). W przypadku tzw. terapii naltreksonem w niskiej dawce (ang. low dose naltrexone) stosuje się ok. 3–5 mg substancji na dobę, jednakże skuteczność takich działań nie jest potwierdzona naukowo. Sam wpływ naltreksonu na skuteczność terapii uzależnień bywa kwestionowany.

    Anestezjolog jest to lekarz posiadający specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii. Do obowiązków lekarza anestezjologa należą: znieczulanie pacjentów wymagających operacji, leczenie pacjentów oddziału intensywnej terapii, leczenie bólu ostrego i przewlekłego oraz resuscytacja.

    Abatacept – lek biologiczny o działaniu immunosupresyjnym, rekombinowane rozpuszczalne białko fuzyjne składające się z zewnątrzkomórkowego fragmentu antygenu 4 związanego z ludzkim limfocytem T (CTLA-4) połączonego ze zmodyfikowanym fragmentem Fc ludzkiej immunoglobuliny IgG1. Abatacept blokuje cząstki CD80 i CD86 (związanie receptorów CD80/86) na powierzchni komórek prezentujących antygen. Działając w ten sposób moduluje kostymulujący wpływ białka CD28 na limfocyty T, w efekcie proces chorobowy zostaje spowolniony. Preparat jest zarejestrowany w USA i Unii Europejskiej w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów i młodzieńczego idiopatycznego zapalenie stawów. W przeprowadzonych badaniach klinicznych stwierdzano skuteczność abataceptu u pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów i z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów, u których nie uzyskano poprawy po terapii lekami blokującymi TNF-α. Obecnie trwają badania badające skuteczność abataceptu w łuszczycowym zapaleniu stawów i toczniu układowym. Abatacept został wynaleziony w laboratoriach firmy Bristol-Myers Squibb, nazwa handlowa preparatu zawierającego lek to Orencia.

    Antygen HBs – antygen, którego poziom świadczy o zakażeniu wirusem HBV (wywołującym wirusowe zapalenie wątroby typu B, WZW B). Kapsyd wirusa ma różne białka powierzchniowe od reszty wirusa, które działają jak antygeny. Antygeny te rozpoznawane są przez przeciwciała, które wiążą się z białkami, w szczególności do jednego z tych białek powierzchniowych. Poziom przeciwciał przeciw antygenowi HBs może być oznaczony laboratoryjnie.

    Dodano: 06.04.2011. 00:33  


    Najnowsze