• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Pan położny wciąż rzadkością w sfeminizowanym zawodzie

    31.03.2011. 11:33
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Zaledwie ok. 40 mężczyzn wykonuje w Polsce zawód położnego. W tym sfeminizowanym zawodzie pracuje ok. 30 tys. osób. Choć dla wielu osób mężczyzna w tej roli to zaskoczenie, to - jak mówią położni i ich nauczyciele - liczy się nie płeć, ale wiedza i umiejętności.


    Mury Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach opuściło dotąd ok. 900 położnych, w tym zaledwie trzech panów. W środę odbyła się tam uroczystość czepkowania - 82 przyszłe położne, studentki pierwszego roku, założyły czepki, rozpoczynając symbolicznie swoją misję.

    Panowie położni otrzymują podczas takiej uroczystości furażerki. "Już w liceum w drugiej klasie wiedziałem, że pójdę na położnictwo. Nastawiłem nauczycieli, kolegów i koleżanki. W rodzinie było zdziwienie, mama się bardzo zdziwiła, ale jak zobaczyła mnie na pierwszym roku na czepkowaniu to stwierdziła, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu" - powiedział jedyny obecnie student położnictwa w Śląskim Uniwersytecie Medycznym Andrzej Baran.

    Jako student trzeciego roku miał już praktyki w szpitalu, przyjmując porody wraz z nauczycielem. "Pacjentka ma prawo do wyboru położnej czy położnego, żadna mnie jeszcze nie wyprosiła z porodu. Staram się przetłumaczyć, że płeć nie ma znaczenia. Liczy się to, że się chce pomóc, uśmiech się liczy i intencje. Na początku panie pytają dlaczego ten kierunek, ja opowiadam, nawiązuję kontakt i jest mi łatwiej. Ojcowie też są zdziwieni, ale zadowoleni" - dodał.

    Baran podkreślił, że za granicą w tym zawodzie pracuje więcej mężczyzn. "Mam nadzieję, że zdziwienie będzie coraz mniejsze. Zapraszam facetów, żeby studiowali na naszym kierunku. Studia są ciężkie, ale po takim 12-godzinnym dyżurze, gdy się przychodzi do domu i czuje się, że się komuś pomogło, że na świat przyszło nowe życie, to jest duża satysfakcja. Kobieta jest zmęczona, poród to duży wysiłek dla organizmu, ale jak mama ma już przy sobie to dziecko, to nie pamięta o bólu. Widzi się łzy i mamy, i taty, przy pierwszych porodach mnie samemu się to zdarzyło na boku, teraz już jestem przyzwyczajony" - powiedział.

    Kierownik Zakładu Propedeutyki Położnictwa ŚUM dr Beata Naworska była zadowolona, kiedy na studia dostał się pierwszy mężczyzna. "Nie mówię o parytecie, ale byłabym zadowolona, gdyby mężczyźni mieli swój większy udział w tym zawodzie. Różnorodność płci w każdym zawodzie sprawia, że potrzeby osób, z którymi mamy kontakt, są postrzegane wielokierunkowo. Mężczyzna, który będzie wykonywał zawód położnego, jest tak samo dobry jak lekarz - położnik, czy chirurg - mężczyzna. Jeśli chodzi o kompetencje, nie ma żadnej różnicy. W kwestii doboru przez pacjentki może być - wiele kobiet zamiast do kobiety woli iść do mężczyzny ginekologa. Jest takie nieprawdziwe przekonanie w społeczeństwie, że kobieta może być niedelikatna w czasie badania" - powiedziała.

    Według dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Violetty Skrzypulec - Plinty, mężczyzna - położny budzi zdziwienie, bo w ogóle mężczyzna na sali porodowej jest czymś nowym.

    "Zawsze to była kobieta akuszerka, kobieta towarzysząca, zawsze był ten tajemny krąg kobiet. Mężczyzna jest czymś nowym, ale zmieniamy nastawienie do wszystkiego. Może właśnie mężczyzna będzie dla danego typu kobiet bardziej właściwy, może tego Kowalskiego rozhisteryzowanego, który krzyczy, czemu to dziecko się jeszcze nie rodzi, będzie mógł uspokoić, może męski autorytet będzie miał swoje zastosowanie" - powiedziała.

    Jak podkreśliła dziekan, polskie położne są dobrze wykształcone i nie mają problemów ze znalezieniem pracy za granicą. "Sporo z nich wyjeżdża, bo widzę to po liczbie wypisywania i nostryfikowania dyplomów, o co proszą. Ja się mogę tylko cieszyć, że spotykają się z dużym uznaniem. Dostajemy listy z podziękowaniami zza granicy za wykształcenie dobrego personelu, wolałabym jednak takie listy dostawać z Mikołowa czy Katowic. Smutne jest to, że tak kiepsko zarabiają i to uposażenie jest nędzne w porównaniu do odpowiedzialności nakładu pracy. Jako kobieta, jako dziekan, jako lekarz uważam, że piękniejszego zawodu nie ma" - powiedziała Skrzypulec - Plinta.

    PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

    ls/bsz



    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)

    Ślepota barw – zwana też zaburzeniem rozpoznawania barw (często ogólnie i mylnie nazywana daltonizmem), u ludzi jest niezdolnością do spostrzegania różnic pomiędzy niektórymi lub wszystkimi barwami, które normalnie są dostrzegane przez inne osoby. Ślepota barw jest zazwyczaj wadą wrodzoną, uwarunkowaną genetycznie, dziedziczoną recesywnie w sprzężeniu z chromosomem X. Z tego też powodu znacznie częściej dotyczy mężczyzn (ok. 1,5%) niż kobiet (ok. 0,5%). Ponieważ mężczyźni nie przekazują swojego chromosomu X swoim męskim potomkom, zatem mężczyzna ze ślepotą barw nie przekaże jej swojemu synowi. Kobieta, mając dwa chromosomy X może być nosicielką genu ślepoty barw nawet o tym nie wiedząc. Jeżeli po stronie rodziny matki jest mężczyzna, który ma ślepotę barw, to jest duża szansa, że jej dziecko odziedziczy jego gen. Przyczyni się to do ślepoty barw zazwyczaj w przypadku, gdy dziecko będzie płci męskiej. W bardzo rzadkich przypadkach matka sama będzie miała tę wadę. Oznaczać to będzie, że posiada dwa „ślepe na barwy” chromosomy X. Fakt, że gen ślepoty barw jest w chromosomie X, jest przyczyną, że prawdopodobieństwo wystąpienia tej choroby u mężczyzn jest od 10 do 20 razy większe niż u kobiet.

    Pochodzenie (dziecka, osoby) – w prawie i genealogii stwierdzenie, że dane dziecko (dana osoba) zostało urodzone przez określoną kobietę (matkę) w wyniku poczęcia z określonym mężczyzną (ojcem). Pochodzenie może być jednocześnie faktem prawnym i genetycznym, możliwe jest też, że pochodzenie prawne nie pokrywa się z pochodzeniem genetycznym. W niektórych przypadkach zachodzić może sytuacja, że nie można ustalić bądź z różnych przyczyn nie ustalono pochodzenia dziecka od jakiegokolwiek mężczyzny, a jeszcze rzadziej – że nie da się ustalić pochodzenia nawet od matki.

    Pochodzenie (dziecka, osoby) – w prawie i genealogii stwierdzenie, że dane dziecko (dana osoba) zostało urodzone przez określoną kobietę (matkę) w wyniku poczęcia z określonym mężczyzną (ojcem). Pochodzenie może być jednocześnie faktem prawnym i genetycznym, możliwe jest też, że pochodzenie prawne nie pokrywa się z pochodzeniem genetycznym. W niektórych przypadkach zachodzić może sytuacja, że nie można ustalić bądź z różnych przyczyn nie ustalono pochodzenia dziecka od jakiegokolwiek mężczyzny, a jeszcze rzadziej – że nie da się ustalić pochodzenia nawet od matki.

    Pochodzenie (dziecka, osoby) – w prawie i genealogii stwierdzenie, że dane dziecko (dana osoba) zostało urodzone przez określoną kobietę (matkę) w wyniku poczęcia z określonym mężczyzną (ojcem). Pochodzenie może być jednocześnie faktem prawnym i genetycznym, możliwe jest też, że pochodzenie prawne nie pokrywa się z pochodzeniem genetycznym. W niektórych przypadkach zachodzić może sytuacja, że nie można ustalić bądź z różnych przyczyn nie ustalono pochodzenia dziecka od jakiegokolwiek mężczyzny, a jeszcze rzadziej – że nie da się ustalić pochodzenia nawet od matki.

    Pochodzenie (dziecka, osoby) – w prawie i genealogii stwierdzenie, że dane dziecko (dana osoba) zostało urodzone przez określoną kobietę (matkę) w wyniku poczęcia z określonym mężczyzną (ojcem). Pochodzenie może być jednocześnie faktem prawnym i genetycznym, możliwe jest też, że pochodzenie prawne nie pokrywa się z pochodzeniem genetycznym. W niektórych przypadkach zachodzić może sytuacja, że nie można ustalić bądź z różnych przyczyn nie ustalono pochodzenia dziecka od jakiegokolwiek mężczyzny, a jeszcze rzadziej – że nie da się ustalić pochodzenia nawet od matki.

    Dawca nasienia (także dawca spermy) – mężczyzna, który oddaje próbkę swojej spermy celem wykorzystania zawartych w niej plemników do zapłodnienia metodą in vitro bądź inseminacji domacicznej komórek jajowych kobiety, która nie może (niepłodność) bądź nie ma z kim (samotność) począć dziecka. Pojęcie to może także opisywać mężczyznę zgadzającego się na stosunek z samotną, obcą mu kobietą zamierzającą począć, urodzić i wychować dziecko bez jego udziału. Mężczyzna taki jest odpowiednikiem matki zastępczej.

    Żigolak – męska prostytutka bądź mężczyzna do towarzystwa, który jest opłacany (wspierany finansowo w zakresie odbiegającym od przyjętych norm społecznych) przez kobietę, przede wszystkim starszą, w zamian za kontynuowanie znajomości. Często mieszka w mieszkaniu kobiety i jest obecny na jej każde skinienie. Oczekuje się od niego zapewnienia towarzystwa, znajomości dobrych manier, umiejętności społecznych, zabawiania kobiety dowcipem, prowadzenia rozmów towarzyskich na różne tematy. Nierzadko wymaga się również znajomości tańców towarzyskich oraz dotrzymywania towarzystwa kobiecie także w tym zakresie. Otrzymuje on nierzadko wiele prezentów o różnym charakterze, takich samochód czy drogie ubrania. Są one prezentowane przez kobietę także celem podkreślenia pozycji społecznej - zarówno jej samej, jak i partnera, którego wspiera finansowo. Relacja między żigolakiem a kobietą może, aczkolwiek nie musi, obejmować usługi seksualne. Nierzadko taki mężczyzna jest jedynie "utrzymankiem", dotrzymującym towarzystwa kobiecie.

    Dodano: 31.03.2011. 11:33  


    Najnowsze