Dla NATO jesteśmy kuźnią ekspertów. Polska reprezentacja zasila doradcze panele naukowe dla sztabów wojskowych - w większości są to pracownicy, wykładowcy, nauczyciele akademiccy Wojskowej Akademii Technicznej (WAT). W konkursach Europejskiej Agencji Obrony (EDA) Polska jest dobrze widziana jako partner konsorcjów. O międzynarodowym zaangażowaniu polskich naukowców opowiedzieli PAP rektor WAT gen. bryg. prof. dr hab. inż. Zygmunt Mierczyk oraz prorektor ds. naukowych prof. Andrzej Najgebauer.
Jak wyjaśnił prof. Mierczyk, głównym organem naukowym NATO jest RTO (Research Technology Organisation). Aby tam trafić należy uzyskać rekomendację Sztabu Generalnego albo właściwej instytucji resortu obrony narodowej. Odkąd Polska przystąpiła do NATO około 50 osób z WAT rocznie pracuje w tych organizacjach. Przy projekcie zwalczania terroryzmu, w którym brało udział 10 państw, jako wiceprzewodniczący panelu pracował prof. Najgebauer.
Doświadczenie i wiedza polskich ekspertów pracujących procentuje w konsorcjach problemowych realizujących projekty badawcze Europejskiej Agencji Obrony. EDA jako organizacja wyspecjalizowana UE, zaprasza zespoły do pracy nad takimi projektami, jak programowalne radio czy nowoczesny hełm naszpikowany sensorami umożliwiającymi wizualizację pola walki i transmisję danych do żołnierza i od żołnierza. Polacy współtworzą też program broni skierowanej energii, gdzie potrzebna jest wiedza praktycznie z zakresu wojen gwiezdnych."Jednym z prestiżowych projektów, jakie koordynujemy, jest polska demonstracja wojen sieciocentrycznych. Zgodnie z najnowszymi modelami prowadzenia wojen, są one poprzedzone cyberwojną. Koncepcja prowadzenia takiej wojny jest absolutnie topowa. Była już testowana w Iraku i Afganistanie, Polacy prowadzą badania w zakresie demonstracji technologii ochrony systemu, sieci sensorycznych i przewagi decyzyjnej na polu walki. W tej ostatniej dziedzinie planuje się przedsięwzięcia i symulując odpowiednio rozwój wydarzeń można prognozować straty własne i zasoby potrzebne do osiągnięcia sukcesu militarnego" - powiedział PAP prof. Mierczyk.
Dodał, że w Europie tendencją stało się tworzenie przez duże konsorcja platform tematycznych po to, aby wspólnie i w sposób racjonalny ekonomicznie realizować większe projekty. WAT jest założycielem i liderem Polskiej Platformy Technologicznej Systemów Bezpieczeństwa, w skład której poza uczelniami technicznymi weszły zakłady przemysłowe, instytuty badawcze oraz prywatne firmy high-tech. Łącznie ponad 80 podmiotów.
Z drugiej strony zaznaczył, że względu na swoją specyfikę WAT nie może być uczelnią do końca otwartą na współpracę z zagranicą. Uczelnia ma swoje laboratoria wewnętrzne, do których dostęp jest ograniczony, ale stara się otwierać na zewnątrz. Naukowcy wyjeżdżają z wykładami w ramach programów Erasmus, Akademia przyjmuje studentów obcokrajowców, a polscy studenci jeżdżą też studiować w uczelniach zagranicznych.
"Nasi studenci informatyki zajmowali zawsze czołowe miejsca w Polsce i na świecie w prestiżowym konkursie zespołowego programowania komputerowego Imagine Cup prowadzonego przez firmę Microsoft. W ostatniej edycji konkursu zespół w mundurach zakwalifikował się na finał międzynarodowy w Nowym Jorku i zajął szóste miejsce. W trakcie konkursu należało bardzo szybko napisać software dla praktycznych zastosowań" - podkreślił prof. Andrzej Najgebauer.
Rektor Mierczyk wyjaśnił, że droga do porozumień z renomowanymi ośrodkami naukowymi rozpoczyna się zwykle podczas międzynarodowych konferencji, gdzie naukowcy nawiązują kontakty. Jego zdaniem WAT-owcy są dobrze postrzegani jeśli chodzi o technologie bezpieczeństwa czy technologie obronne.
Na arenie międzynarodowej znaną postacią jest prof. Antoni Rogalski, członek korespondent PAN, specjalista od detektorów podczerwieni. Firma profesorska, która wyrosła z WAT, produkuje opracowane przez naszych profesorowie detektory, które są jednymi z najlepszych na świecie. NASA chce je wykorzystać w projekcie poszukiwania życia na Marsie.
Według rektora wśród znanych na świecie uczonych należy również wymienić prof. Romana Dąbrowskiego, specjalistę od ciekłych kryształów. W dziedzinie ekranów ciekłokrystalicznych dokonuje się na naszych oczach przełomowy postęp, a polskie prace w tej dziedzinie trwają już ponad 30 lat. Polacy są w tym obszarze autorytetami od czasów, kiedy pierwsze wyświetlacze ciekłokrystaliczne pojawiały się w elektronicznych zegarkach i telefonach komórkowych.
"Dziś odkrywamy coraz to nowe związki chemiczne, które dają coraz lepsze parametry ekranów ciekłokrystalicznych. Nie ma w Europie lepszych zespołów w zakresie ciekłych kryształów, a prof. Dąbrowski jest beneficjentem licencji i technologii na skalę światową" - tłumaczył prof. Mierczyk.
Za bardzo istotne uznał też technologie satelitarne. Zaznaczył, że to właśnie na WAT główny geodeta kraju umieścił stację referencyjną, pozwalającą na bardzo dokładne pozycjonowanie. GPS używany w samochodach potrafi, w oparciu o dane satelitarne, określić położenie obiektu z dokładnością do 1-2 m. Natomiast dzięki stacji referencyjnej i odpowiednim przeliczeniom można określić położenie z dokładnością do 4 milimetrów. Dzięki temu specjaliści mogą uczestniczyć w projektach badawczych analizujących ruch płyt tektonicznych i innych projektach mających zastosowania w geologii.
"Projektem przewidywania zachowań sejsmicznych Ziemi kieruje prof. Mariusz Figurski. Pracujemy też nad możliwością zastosowania pulsarów w autonomicznej nawigacji, która nie potrzebuje żadnych systemów satelitarnych, które łatwo można zakłócić. Nie muszę mówić jak ważna to sprawa dla bezpieczeństwa kraju" - podsumował rektor.
PAP - Nauka w Polsce, Karolina Olszewska
kol/