Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku,

Czerniak złośliwy jest często występującym nowotworem złośliwym skóry. Niestety wyniki leczenia czerniaka w Polsce należą do najgorszych w Europie. Niezrozumiałe pozostają przyczyny późnego rozpoznawania czerniaka skóry, którego diagnostyka jest najprostszą i najtańszą w całej onkologii.

Kierujemy do Ciebie prośbę o wypełnienie anonimowej ankiety, która pozwoli na ocenę naszej wiedzy o czerniaku skóry, a w szczególności o profilaktyce i leczeniu tej choroby.
Czas jaki to zajmie - około 10-15 minut.

Czy chcesz pomóc w badaniach naukowych - odpowiedzieć na nasze pytania?

TAK, wypełniam
NIE, odmawiam

Zebrane informacje wykorzystane zostaną wyłącznie do celów naukowych
Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku RSS RSS
  auto?
Czwartek, 31 maja 2012
Petronia, Bożysława, Ernestyna, Teodor
 1891: budowa Kolei Transsyberyjskiej
 1970: zagłada miasta Yungay w Peru
 WHO: Dzień bez Papierosa
Dodaj do: 
Dodaj link do serwisu Facebook   Dodaj link do opisu GG  Dodaj link do serwisu Wykop   Dodaj link do serwisu Google   Dodaj link do serwisu Twitter  Dodaj link do serwisu Wyczaj.to   Dodaj link do serwisu Gwar  

Dodaj link do serwisu Delicious  Dodaj link do serwisu Digg   Dodaj link do serwisu Furl   Dodaj link do serwisu Reddit   Dodaj link do serwisu Slashdot  Dodaj link do serwisu Technorati   Dodaj link do serwisu YahooMyWeb
Nowe publikacje
Artykuły
Wydarzenia
Kompendium
Skocz do:  
Moje przemyślenia o Bogu...
Przesunięty przez: dudu21 - |1 Wrz 2008|, 2008 21:47
Post dodany: |6 Maj 2005|, 2005 12:35
Data rejestracji: 06 Maj 2005 postów: 4
cytuj
" "

Zastanawia mnie po co ludzie chodzą do kościoła! Rozumiem powiedzą mi, że wierzą w Boga i On nakazał im praktykować. Lecz tu się rodzi pytanie: Co by się stało jeżeli ten Bóg w którego wierzę nieistaniałby i całe moje życie spędziłem w błędzie. Tak może być z każdą religią na świecie! Teraz pomyślcie, podobno Bóg jest miłością. Nie mógł by mi takiego świństwa wyrządzić. Dlatego Bóg nie posiada postaci, jest taki różny ile jest ludzi na świecie. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że ma postać symboliczną. Nie istnieje tak naprawdę, tylko istnieje w naszych sercach. Lecz nie dokońca w to wierze! Przecież jakaś siła musiała stworzyć ten świat i wszystko uporządkować. To nie był jakiś kaprys "czegoś". Wszystko jest takie doskonałe, czyli Bóg też taki jest. Przypomina mi się powiedzenie "Jeżeli chcesz być człowiekiem sukcesu, wyglądaj jak człowiek sukcesu." Tak więc Bóg jest światem i jest we wszystkim ! Ja tak to rozumuje ! BÓG JEST WSZYSTKIM! Uważajcie bo zdeptując nawet najmniejsze źdzbło trawy zabijacie cząstkę Boga...

Jakie są wasze przemyślenia na ten temat?
Podzielcie się i dajcie mi kontrast...

(Witam na forum!) :)
Gdyby ktoś zechciał spisać moje dzieje, niechaj powie, że spotkałem olbrzymów. Ludzie wschodzą i więdną jak ozimina, ale pamięć tych imion przetrwa na zawsze.


Profil
PW
www
»więcej


 
^
Post dodany: |6 Maj 2005|, 2005 12:55
Data rejestracji: 04 Maj 2005 postów: 1022
cytuj
" "

pierwsze pytanie: jestes wierzacy? bo jesli jestes to nie powinienes watpic w istnienie Boga. jesli Bog mialby postac widzialna nie byloby w co wierzyc :D nie rozumiem o co chodzi z tą siłą ktora stworzyla swiat? no to z punktu widzenia chrzescijanina Bog stworzyl swiat w 7 dni i wszystko cool...


Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |6 Maj 2005|, 2005 23:30
Data rejestracji: 06 Maj 2005 postów: 4
cytuj
" "

Pt. 1 ~ Wiesz ja jestem wierzący tylko wiara moja nie jest jakoś sprecyzowana. Nie mam określonego Boga w jakieś postaci. Ciągle szukam!

Pt. 2 ~ A co myślisz, że świat został stworzony tak ot tak? Coś musiało być zapalnikiem.
Gdyby ktoś zechciał spisać moje dzieje, niechaj powie, że spotkałem olbrzymów. Ludzie wschodzą i więdną jak ozimina, ale pamięć tych imion przetrwa na zawsze.


Profil
PW
www
»więcej


 
^
Post dodany: |7 Maj 2005|, 2005 10:43
Data rejestracji: 04 Maj 2005 postów: 1022
cytuj
" "

Ad 2
o tym sie dowiesz po smierci :wink:


Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |7 Maj 2005|, 2005 23:15
Data rejestracji: 10 Mar 2005 postów: 133
cytuj
" "

Mnie zastanawia co innego.. Nie jestem wierząca, zdarza mi się natomiast pójść do kościoła (z różnych przyczyn, czasem aby nie robić rodzicom przykrości a czasem żeby przemyśleć parę spraw). No i kiedy stałam tak ostatnio w kościele zaczęło mnie zastanawiać jak to możliwe żeby Ci wszyscy ludzie stojący wokół mnie i wierzący w Boga z całego serca są w błedzie, a ja jedna znam prawdę, że Boga nie ma.... Może oni mają rację.. Wszyscy nie moga się mylić...Ale z drugiej strony, na większą skalę.... nasza religia jest jedną z wielu.... dlaczego akurat my mamy miec rację?
"Every passing minute is another chance to turn it all around..."

"Com uma forca que ninguem pode parar "


Profil
PW
e-mail
»więcej


 
^
Post dodany: |8 Maj 2005|, 2005 12:28
Data rejestracji: 23 Mar 2005 postów: 229
cytuj
" "

czasami przechodzi mi na mysl, ze moze ludzie wymyslili sobie Boga? Ci wszyscy co cierpieli itp stworzyli go, bo w koncu nie moze byc tak niesprawiedliwie, ze jedni tylko cierpia a inni uzywaja zycia! Dlatego moze tych cnotliwych, cierpiacych ma spotkac nagroda w niebie...? Nie wiem czy ubralam swoje przemyslenia w odpowiednie slowa, ale mam nadz, ze wiecie o co mi chodzi :)
osobiscie wierze, ze "cos" moze "tam" byc... ale nie wierze w kosciol, odrzuca mnie ta instytucja... zaczelo sie kiedy ksiadz stwierdzil w trakcie mszy, ze UE to szatan i nie mozemy pozwolic jej na zniewolenie Polski... no i do tego radio Maryja...

Ps.Kartezjusz twierdzil, ze Bog musi istniec, bo czlowiek nie bylby w stanie wymyslec tak wielkiej idei - idei Boga - samodzielnie.............
Develop a negative into a positive picture


Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |8 Maj 2005|, 2005 15:47
Data rejestracji: 06 Maj 2005 postów: 4
cytuj
" "

Znacie Zakład Pascala?

~~~~~~~~~~

Jeśli jest Bóg, jest On nieskończenie niepojęty, skoro nie mając ani części, ani granic nie pozostaje do nas w żadnym stosunku. Jesteśmy tedy niezdolni pojąć, ani czym jest, ani czy jest; w tym stanie rzeczy któż ośmieli się rozstrzygnąć tę kwestię? Nie my, którzy nie mamy z Nim żadnego punktu styczności.

Któż potępi tedy chrześcijan, że nie mogą uzasadnić swoich wierzeń, skoro sami głoszą, iż wyznają religię, której nie mogą uzasadnić? (...)

"Bóg jest albo Go nie ma." Ale na którą stronę się przechylimy? Rozum nie może tu nic określić: nieskończony chaos oddziela nas. Na krańcu tego nieskończonego oddalenia rozgrywa się partia, w której wypadnie orzeł czy reszka. Na co stawiacie? Rozumem nie możecie ani na to, ani na to; rozumem nie możecie bronić żadnego z obu.

Nie zarzucajcie tedy błędu tym, którzy uczynili wybór; bo nie wiecie.

- Nie, ale będę im zarzucał, nie iż uczynili ten wybór, ale w ogóle wybór; mimo bowiem że ten, który stawia na orła, i ów drugi popełniają jednaki błąd, obaj popełniają błąd; słuszne jest nie zakładać się w ogóle.

- Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś. Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość; twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania.

- To cudowne. Tak, trzeba się zakładać, ale za wiele może stawiam.

- Zobaczmyż. Skoro są równe widoki zysku i straty, tedy gdybyś miał zyskać tylko dwa życia za jedno, jeszcze mógłbyś się zakładać. A gdyby były trzy do zyskania, trzeba by grać (skoro znajdziesz się w konieczności grania) i byłbyś nierozsądny, skoro jesteś zmuszony grać, gdybyś nie postawił swego życia, aby wygrać trzy za jedno w grze, w której jest równa szansa zysku i straty. Ale tu chodzi o wieczność życia i szczęścia, a skoro tak jest, to gdyby zachodziła nieskończona mnogość przypadków, z których jeden tylko byłby za tobą, i tak jeszcze miałbyś rację postawić jedno, aby wygrać dwa; a działałbyś nierozsądnie, gdybyś będąc zniewolony grać, wzdragał się stawić jedno życie przeciw trzem w grze, w której w nieskończoności przypadków jeden jest za tobą - jeżeliby było do wygrania nieskończone trwanie życia nieskończenie szczęśliwego. Ale tutaj jest nieskończoność życia nieskończenie szczęśliwego do wygrania, szansa wygranej przeciw skończonej ilości szans straty i to, co stawiasz, jest skończone. Wybór jest jasny: wszędzie, gdzie jest nieskończoność i gdzie nie ma nieskończonej ilości szans straty przeciw szansie zysku, nie można się wahać, trzeba stawiać wszystko. Tak więc kiedy się jest zmuszonym grać, trzeba być obranym z rozumu, aby zachować życie raczej, niż rzucić je na hazard dla nieskończonego zysku, równie prawdopodobnego jak utrata nicości.

Na nic bowiem nie zda się mówić, że niepewne jest, czy wygramy, a pewne, że ryzykujemy; i że nieskończona odległość, jaka jest między pewnością tego, co się naraża (ryzykuje), a niepewnością tego, co się wygra, równa skończone dobro, które się na pewno naraża, z nieskończonością, która jest niepewna. Tak nie jest: tak samo każdy gracz ryzykuje pewne dla wygranej niepewnej, a wszelako ryzykuje pewną skończoność, aby wybrać niepewną skończoność, i nie grzeszy w tym przeciw rozumowi. Nie ma nieskończonej odległości między ową pewnością tego, co się naraża, a niepewnością zysku; to fałsz. Jest, to prawda, nieskończoność między pewnością wygrania a pewnością przegrania. Ale między niepewnością wygrania a pewnością tego, co się ryzykuje, zachodzi stosunek wedle proporcji zysku i straty: jeśli tedy tyleż jest możliwości z jednej strony co z drugiej, partia jest równa; wówczas pewność tego, co się naraża, równa jest niepewności zysku, bynajmniej zaś nie jest od niej nieskończenie odległa. Tak więc twierdzenie nasze potęguje się w nieskończoność, kiedy chodzi o narażenie czegoś skończonego w grze, gdzie są równe widoki straty i zysku, a nieskończoność do wygrania. To zupełnie jasne; jeśli ludzie w ogóle zdolni są do jakiejś prawdy, to jest prawdą.
Gdyby ktoś zechciał spisać moje dzieje, niechaj powie, że spotkałem olbrzymów. Ludzie wschodzą i więdną jak ozimina, ale pamięć tych imion przetrwa na zawsze.


Profil
PW
www
»więcej


 
^
Post dodany: |8 Maj 2005|, 2005 22:50
Data rejestracji: 23 Mar 2005 postów: 229
cytuj
" "

kurcze dobrze, ze wiem o co chodzi z tym zakladem Pascala bo tyle tego tutaj naskrobales, ze watpie, zeby sie komus chcialo to wszystko czytac ;) i do tego takim jezykiem... jakby ktos chcial prosciej to niech sie zglosi do mnie :)
pozdrowienia
Develop a negative into a positive picture


Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |9 Maj 2005|, 2005 13:49
Data rejestracji: 04 Maj 2005 postów: 1022
cytuj
" "

ja chce :wink: troche z tego zrozumialem ale chce rozumiec wszystko :D


Profil
PW
»więcej


 
^
Post dodany: |9 Maj 2005|, 2005 14:55
Data rejestracji: 23 Mar 2005 postów: 229
cytuj
" "

no wiec generalnie chodzi o to, ze:
Pascal twierdzil, ze poslugujac sie rozumem nie mozemy udzielic odpowiedzi na pytanie, czy Bog jest, czy go nie ma. Po smierci czeka nas zatem albo nicosc, albo szansa zbawienia. Dlatego "obstawiajac swoj los" [jak w grach hazardowych] powinnysmy zyc tak, jakby Bog istnial, bo jesli rzeczywiscie istnieje to zyskamy zbawienie, a jezeli nie, to nic nie stracimy.
Twierdzil, ze czlowiek zawsze podejmuje ten zaklad chociaz sobie tego nie uswiadamia.

No i to by bylo na tyle :)
Pozdrawiam ;)
Develop a negative into a positive picture


Profil
PW
»więcej


 
^
Skocz do:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do Ulubionych





Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group