• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Prof. Białas: nauka to miłość do prawdy

    04.05.2011. 00:40
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Fundamentem nauki jest poszukiwanie prawdy. Droga uczonego jest trudna i wiąże się z wyrzeczeniami, ale pytanie o opłacalność tych wyrzeczeń to nonsens - uważa fizyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Białas. "To jakby pytać, czy opłaca się kochać" - odpowiada. O tym i innych aspektach życia uczonego prof. Białas mówi w wywiadzie dla PAP.

    PAP: Kto zostaje naukowcem? Inaczej mówiąc, jakie cechy człowieka, Pana zdaniem, decydują, że wybiera on tę drogę kariery? Po co człowiek zajmuje się nauką? Na co liczy?

     

    Prof. Andrzej Białas: Po pierwsze trzeba uporządkować pewne pojęcia. Nie lubię słowa "naukowiec", ponieważ jest nieładne (Hugo Steinhaus napisał "naukowiec to taki, co wymyślił ten wyraz"), a ponadto sugeruje, że zajmowanie się nauką jest po prostu zawodem. Oczywiście dla wielu ludzi to jest po prostu zawód i w tym sensie są to właśnie naukowcy. Ta liczba stale rośnie i w dodatku są to ludzie bardzo potrzebni i pożyteczni.

    Ale naukę posuwają naprzód głównie ci, dla których to jest nie tylko zawód. Chciałoby się powiedzieć "powołanie", ale to chyba za duże słowo. Może "pasja" lepiej oddaje, co mam na myśli. Dla tych ludzi rezerwuję słowo "uczony", chociaż przyznaję, że też nie brzmi ono najlepiej.

    Nie zauważyłem też specyficznych cech charakteru ludzi zajmujących się nauką. Są oni bardzo różni i mogą mieć bardzo różne motywacje. Istotną jest ciekawość, a bywa także ambicja: możliwość sprawdzenia własnych możliwości. Z kolei wielu docenia to, że nauka daje wolność, a przynajmniej pozór wolności. To było szczególnie ważne w czasach realnego socjalizmu, ale i teraz odgrywa dużą rolę. Lecz - jak to w życiu - o wyborze drogi naukowej czasem decyduje atmosfera w domu, czasem dobry nauczyciel, czasem fascynacja jakąś lekturą. A czasem po prostu przypadek.

    PAP: Mówił Pan w trakcie debaty, zorganizowanej w połowie kwietnia przez PAN, że pracy naukowej towarzyszy ogromny i bolesny wysiłek intelektualny, ale jest on wynagradzany stanem, które można w uproszczeniu nazwać "uczuciem eureka!". Czy to uczciwa wymiana?

    AB: Aby uzyskać wartościowy wynik, trzeba skojarzyć trzy elementy: przede wszystkim ktoś musi mieć POMYSŁ. I to nie byle jaki, tylko odnoszący się do ważnych aktualnych problemów danej dziedziny. A więc nie wystarczy tzw. iskra boża, trzeba jeszcze dużo WIEDZIEĆ. Trzeba też umieć ten pomysł zrealizować, co też wymaga wiedzy i często wielu lat nauki. I wreszcie trzeba zabrać się do roboty i WYKONAĆ to, co konieczne.

    Są to różne zadania i do ich zrealizowania można wykorzystać różnych ludzi. Każde z nich może okazać się bardzo trudne, bo z reguły posuwamy się po omacku. W takich sytuacjach właśnie decydujący są pasjonaci, którzy potrafią ślęczeć dniami i nocami nad problemem i nie mogą się uspokoić, dopóki nie posuną sprawy naprzód. To właśnie miałem na myśli, mówiąc o pracy na granicy możliwości ludzkiego mózgu. Satysfakcja z pokonania takiej bariery jest faktycznie wielka. Pytanie, czy to uczciwa wymiana nie jest właściwe. Jest ono dla mnie analogiczne do pytania: "czy opłaca się kochać?".

    Ale oprócz pasjonatów ogromnie potrzebni są wykonawcy. W ich przypadku zaangażowanie jest mniejsze, podobnie "nagroda". Nie należy sobie też wyobrażać, że jeżeli ktoś jest pasjonatem, to jest całkowicie zaangażowany non stop. To nie byłoby możliwe: są przestoje, jest czas na relaks. Ale gdy przychodzi trans, to faktycznie świat zewnętrzny przestaje się liczyć.

    PAP: Ks. prof. Michał Heller powiedział kiedyś w wywiadzie dla PAP, że wiedzę można porównać do koła, we wnętrzu którego są odpowiedzi, a na obwodzie pytania. Wraz z przyrostem wiedzy, zwiększa się liczba danych wewnątrz, ale tym samym rośnie obwód koła, czyli pojawia się coraz więcej nowych pytań. To porównanie wydaje się trafne. Jednak czy taka wizja nie rodzi frustracji? Przecież to oznacza, że poszukiwanie odpowiedzi to proces, który nigdy się nie skończy.

    AB: Jak wiadomo, każde porównanie kuleje. Porównanie wiedzy do powiększającego się koła, którego użył ksiądz prof. Heller, nie bardzo mi się podoba. Bo co prawda wiedza istotnie się zwiększa, ale ja bym powiedział, że jest coraz bardziej skondensowana.

    Postęp polega m.in. na tym, że potrafimy coraz więcej wiedzy zmieścić w coraz mniejszej liczbie faktów i słów. Przykład: gdy byłem studentem, podręcznik omawiający jeden z ważnych działów fizyki, tzw. słabe oddziaływania był niezwykle obszerny. O ile pamiętam, liczył 600 stron. W tej chwili, dzięki kilku wybitnym fizykom, problem został "zrozumiany" i do jego przedstawienia wystarczy ok. 20 stron. "Zrozumiany" w cudzysłowie, bo to nie znaczy, że zrozumiany do końca, ale większość problemów sprzed 50 lat jest wyjaśniona. Pojawiają się rzecz jasna nowe, ale już na innym poziomie. Myślę, że nikogo to nie frustruje. Prawdziwa frustracja byłaby wówczas, gdybyśmy nie mieli już nowych problemów.

    Czyli, wracając do koła Hellera, nie jestem pewien czy jego obwód wzrasta. Myślę, że zazwyczaj koło rośnie w początkowej fazie badania jakiegoś zagadnienia, bo zwykle na początku zbiera się po prostu i segreguje fakty. Ale po pewnym czasie następuje lepsze zrozumienie i liczba istotnych faktów ulega silnej redukcji, czyli koło maleje. Można by to nazwać kołem pulsującym.

    PAP: Co się dzieje z człowiekiem, który doznaje zawodu w pracy naukowej? Przecież nie wszyscy odnoszą sukces. Przypuśćmy, że ktoś się kształci, planując karierę naukową, ale po kilku latach po doktoracie okazuje się, że się do tego nie nadaje lub traci inicjatywę w powodu braku wyników. Co przeżywa i co powinien zrobić? Jak takie osoby traktuje środowisko?

    AB: Trwałe niepowodzenie w pracy naukowej to naprawdę okropne przeżycie. Znowu nasuwa się analogia z miłością, bo to jest naprawdę jak nieszczęśliwa miłość. Racjonalna reakcja jest oczywista: uciekać jak najdalej. Dawniej po zawodzie miłosnym wybierano się w podróż dookoła świata. Krótko mówiąc, trzeba się oderwać. Ale łatwe to nie jest. Zresztą tutaj też trzeba być bardziej precyzyjnym: co to znaczy "nie nadaje się", lub "brak wyników"? Wszyscy badacze, których znałem, przeżywali okresy frustracji. Reakcje są zależne od osobistych ambicji i nadziei. W nauce, jak zapewne w każdej innej dziedzinie życia, jest kilka poziomów. Jest ekstraklasa, jest pierwsza liga i jest klasa C. Myślę, że dla zdrowia psychicznego ważne jest dostosowanie ambicji do możliwości. Ale powtarzam: to bardzo trudne. I zapewne w niektórych przypadkach trzeba umieć sobie powiedzieć: dość.

    PAP: Czy naukowiec musi poświęcić inne sfery życia (rodzinę, pasje), żeby osiągać zamierzone efekty w pracy? Co z kobietami naukowcami, od których bardziej oczekuje się dbania o rodzinę?

    AB: Dla uczonego jedyną prawdziwą pasją musi być nauka. Jeżeli tak nie jest, to po prostu nic z tego nie będzie. Z rodziną sytuacja jest inna. Nie sądzę, żeby brak rodziny ułatwiał pracę naukową, bo wtedy powstają pytania typu: "po co żyję?", które mogą zniszczyć całą motywację. Ale rzecz jasna zbyt duże obciążenia rodzinne też nie ułatwiają pracy. Czyli musi być wypracowany jakiś kompromis.

    PAP: Z poprzednim pytaniem wiąże się drugi aspekt. W literaturze funkcjonuje stereotyp geniusza-ekscentryka, który np. nie pamięta imienia żony i nigdy nie nosi skarpet do pary. Znane są zresztą przykłady z historii. Podobno Einstein golił się suchą żyletką i z zachwytem odkrył krem do golenia, kiedy ktoś mu go podarował. Ale kiedy skończyła mu się tubka, powrócił do starej metody. Czy genialni naukowcy rzeczywiście są dziwni? Jeśli tak, to, jak Pan myśli, dlaczego?

    AB: Nie miałem szczęścia poznać bliżej żadnego geniusza i dlatego nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że to jest bardzo indywidualne i nie jestem pewien czy faktycznie związane z uczonymi. Myślę, że również w innych zawodach są pasjonaci, którzy mają tendencje zachowywać się ekscentrycznie, ale w ich na ogół konformistycznym środowisku nie jest to dopuszczalne. Natomiast w nauce zakres wolności jest o wiele większy i dlatego takie zachowania są częstsze, bo nie kompromitują.

    PAP - Nauka w Polsce, Urszula Rybicka

    agt/bsz


    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)

    Problem naukowy jest odzwierciedleniem braków w danej nauce. Może to być brak odpowiedzi naukowych na pytania wynikające z aktualnego stanu wiedzy. Mogą to być także błędy w odpowiedziach – pojęciach, opisach, wyjaśnieniach, teoriach naukowych. Często oba braki występują jednocześnie.

    Problem naukowy jest odzwierciedleniem braków w danej nauce. Może to być brak odpowiedzi naukowych na pytania wynikające z aktualnego stanu wiedzy. Mogą to być także błędy w odpowiedziach – pojęciach, opisach, wyjaśnieniach, teoriach naukowych. Często oba braki występują jednocześnie.

    Wikipedystka:HarikaBardzo lubię mówić, więc z napisaniem kilku słów o sobie też nie powinnam mieć problemu. :) Uwielbiam język angielski i kocham uczyć, z zawodu jestem nauczycielką języka angielskiego, choć obecnie pracuję jako koordynatorka współpracy międzynarodowej. Dużą część mojej pracy stanowią tłumaczenia, których wykonywanie jednocześnie mnie fascynuje i frustruje. W uczenie i wykonywanie tłumaczeń wkładam całe serce (a przynajmniej lwią jego część), chciałabym móc im poświęcać więcej czasu i mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Kocham taniec orientalny i, coraz bardziej, pilates. Każdy dzień bez wysiłku fizycznego uważam za niepełny. Uśmiecham się, gdy słyszę muzykę orientalną i reggae. Interesuję się kulturą krajów muzułmańskich. Jest tyle pięknych miejsc, które chciałabym odwiedzić.

    Nauka – autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników prowadzi do powstania wiedzy naukowej. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.

    Nauka – autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników prowadzi do powstania wiedzy naukowej. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.

    Obecne zasady encykloepdyczności są o tyle kuriozalne, że nic nie mówią o dorobku naukowym. Rozumiem, że jest on kłopotliwy w jednoznacznej ocenie, a kryteria typu, rektor, prof. dr hab. są o tyle łatwe, że albo są albo ich nie ma. Jednak naukowiec ma badać i publikować wyniki badań, a nie wyłącznie robić tytuły czy brać funkcje. I to ranga tych badań, wyników, wyrażona jakością czasopism, gdzie są publikowane plus cytowalnością jest kluczowa dla oceny encyklopedyczności. Dlatego proponuję dodać zapis, że encyklopedycznym naukowcem jest osoba, która ma dajmy na to min. 7 publikacji w czasopismach międzynarodowych (tzn. anglojęzycznych, być może są też niemeickojęzyczne np. w archeologii) z listy fladelfisjkiej, lub 1 artykuł z najwyższych pism Nature, Science, lub wysoką dla danej dziedziny cytowalność lub kilka (2?) monografie naukowe autorskie. Uzasadnienie; w kwestionariuszu recenzenckim jest pytanie, a na stronach filadelfijskich pism opinia, że do publikacji przyjmuje się artykuły o ważnych dla nauki zagadnieniach i prezentujące ważne naukowe wyniki, z reguły jest zapis o ich ponadregionalności. W miarę wysoki IF oraz umieszczenie takich czasopism na liście ministerialnej, filadelf. w wyższych kategoriach niż lokalne, wskazuje, że podchodzą one na poważnie do swoich wytycznych. Skoro więc artykuł wychodzi, tzn. że zarówno 2-3-5 recenzentów specjalistów z danej branży, jak i redakcja uznała, że dany artykuł spełnia takie kryteria. Nie nam więc oceniać czy słusznie, przypomnę Wiki ma odtwarzać rzeczywistość, a nie ją naprawiać/weryfikować. Przyznaję, nie wiem jak tu umieścić humanistów - u nich chyba bardziej liczą się ksiązki, monografie niż artykuły. Może ktoś ma pomysł. Ostatnio masowe stało się zgłaszanie osób bez hab. i prof. do usunięcia tylko na tej podstawie. Moze warto przywrócić sens słowa naukowy, przez zwracanie uwagi też na dorobek --Piotr967 podyskutujmy 18:17, 29 paź 2012 (CET)

    Nauki stosowane – część zgromadzonej wiedzy, która umożliwia rozwiązywanie określonych rzeczywistych problemów albo część działalności naukowej, która jest podejmowana w celu rozwiązania tych problemów. Tak zdefiniowana „nauka stosowana” spełnia treściowe i metodologiczne wymagania stawiane „nauce”. Podział wszystkich nauk na podstawowe i stosowane jest dyskusyjny, ponieważ wszystkie badania naukowe zwykle przynoszą korzyści, a badania podejmowane w celu rozwiązania istniejących problemów często wymagają wzbogacenia wiedzy podstawowej.

    Dodano: 04.05.2011. 00:40  


    Najnowsze