Poczciwy dr Stephen Hawking myli czas z trwaniem i nie rozróżnia tych dwu pojęć fizycznych.
Czas jest materialny, a materia jest ekspansywna. Poruszając się, Dr. Hawking zawsze porusza się w czasie, z czasem, sam będąc materią (ożywioną) czyli czasem.
Trwanie nie jest materialne, lecz substancjalne. Trwanie jest przeciwieństwem czasu, tak jak i substancja jest przeciwieństwem materii.
Nie poruszając się, nie przemieszczając się, każdy z nas, także dr Hawking nie jest ekspansywny, staje się substancją, trwaniem, stagnacją, przeciwieństwem ekspansji, czasu materii.
Problem dr Hawkinga polega na tym, że On nie rozumie, że ekspansja nigdy nie odbywa się do tyłu, w przeszłość; Ekspansja „do tyłu”, to nie ekspansja. A materia złożona z czasu, energii, masy i pola zawsze, ze swej natury, jako byt, jest ekspansywna, jest ekspansją samą w sobie.
Dlatego, przemieszczając się dr. Hawking, będąc materialny, będąc materią, będąc osobą stworzoną z cząstek elementarnych materii zawsze przemieszczał się będzie, posuwał, „ekspandował” do przodu, w przód, w przyszłość, nigdy do tyłu, w tył, w przeszłość. Dlatego, nigdy nie dotrze do Marilyn Manroe, czy Galileusza.
Inna sprawa, to ta, że Galileusz, oraz Marilyn Manroe już dawno opuścili obszar materii, czyli też ekspansji, zatem zniknęli z pola czasu, masy oraz energii i przeszli w obszar substancji.
Tam, nie tylko, że nie posuwają się, nie przemieszczają do przodu, lecz, rozczłonkowani na cząstki elementarne substancji, opadają grawitacyjnie w bezkresną jej głębię (przez fizyków zwaną „czarną dziurą”), zbliżając się do nieba. Tam też znajdziemy się wszyscy, znajdzie się i dr Hawking.
Jednak ponieważ jest to obszar stagnacji, gdzie decydują trwanie, grawitacja, ciężar i obwód, żadna cząsteczka elementarna dr Hawkinga, na drodze do nieba, nie jest w stanie „dogonić”, tym bardziej spotkać i rozpoznać żadnej, nawet elementarnej cząstki nikogo, także Galileusza i Marilyn Manroe.
Marzenia o „podróży w czasie”, to piękna rzecz i możliwa wyłącznie poza wiedzą. Wiedza bezwzględnie rozprawia się z marzeniami i wymusza realizm.
Dobrze, że niektórzy mogą sobie na publiczne marzenia pozwolić. Też bym chciał, ale nie mogę.
Marzenia i wiedza wykluczają się wzajemnie. Gdybym wiedząc marzył i to publicznie, okłamywał bym nie tylko siebie, ale i czytelników.