Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku
RSS
Czwartek, 31 maja 2012
Petronia, Bożysława, Ernestyna, Teodor
 1891: budowa Kolei Transsyberyjskiej
 1970: zagłada miasta Yungay w Peru
 WHO: Dzień bez Papierosa
Nowe publikacje
Prof. Białas: nauka to miłość do prawdy
Dodano:
|4 Maj 2011|, 2011 00:40
|
|
|
Fundamentem nauki jest poszukiwanie prawdy. Droga uczonego jest trudna i wiąże się z wyrzeczeniami, ale pytanie o opłacalność tych wyrzeczeń to nonsens - uważa fizyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Białas. "To jakby pytać, czy opłaca się kochać" - odpowiada. O tym i innych aspektach życia uczonego prof. Białas mówi w wywiadzie dla PAP.
PAP: Kto zostaje naukowcem? Inaczej mówiąc, jakie cechy człowieka, Pana zdaniem, decydują, że wybiera on tę drogę kariery? Po co człowiek zajmuje się nauką? Na co liczy?
Prof. Andrzej Białas: Po pierwsze trzeba uporządkować pewne pojęcia. Nie lubię słowa "naukowiec", ponieważ jest nieładne (Hugo Steinhaus napisał "naukowiec to taki, co wymyślił ten wyraz"), a ponadto sugeruje, że zajmowanie się nauką jest po prostu zawodem. Oczywiście dla wielu ludzi to jest po prostu zawód i w tym sensie są to właśnie naukowcy. Ta liczba stale rośnie i w dodatku są to ludzie bardzo potrzebni i pożyteczni.
Ale naukę posuwają naprzód głównie ci, dla których to jest nie tylko zawód. Chciałoby się powiedzieć "powołanie", ale to chyba za duże słowo. Może "pasja" lepiej oddaje, co mam na myśli. Dla tych ludzi rezerwuję słowo "uczony", chociaż przyznaję, że też nie brzmi ono najlepiej.
Nie zauważyłem też specyficznych cech charakteru ludzi zajmujących się nauką. Są oni bardzo różni i mogą mieć bardzo różne motywacje. Istotną jest ciekawość, a bywa także ambicja: możliwość sprawdzenia własnych możliwości. Z kolei wielu docenia to, że nauka daje wolność, a przynajmniej pozór wolności. To było szczególnie ważne w czasach realnego socjalizmu, ale i teraz odgrywa dużą rolę. Lecz - jak to w życiu - o wyborze drogi naukowej czasem decyduje atmosfera w domu, czasem dobry nauczyciel, czasem fascynacja jakąś lekturą. A czasem po prostu przypadek.
PAP: Mówił Pan w trakcie debaty, zorganizowanej w połowie kwietnia przez PAN, że pracy naukowej towarzyszy ogromny i bolesny wysiłek intelektualny, ale jest on wynagradzany stanem, które można w uproszczeniu nazwać "uczuciem eureka!". Czy to uczciwa wymiana?
AB: Aby uzyskać wartościowy wynik, trzeba skojarzyć trzy elementy: przede wszystkim ktoś musi mieć POMYSŁ. I to nie byle jaki, tylko odnoszący się do ważnych aktualnych problemów danej dziedziny. A więc nie wystarczy tzw. iskra boża, trzeba jeszcze dużo WIEDZIEĆ. Trzeba też umieć ten pomysł zrealizować, co też wymaga wiedzy i często wielu lat nauki. I wreszcie trzeba zabrać się do roboty i WYKONAĆ to, co konieczne.
Są to różne zadania i do ich zrealizowania można wykorzystać różnych ludzi. Każde z nich może okazać się bardzo trudne, bo z reguły posuwamy się po omacku. W takich sytuacjach właśnie decydujący są pasjonaci, którzy potrafią ślęczeć dniami i nocami nad problemem i nie mogą się uspokoić, dopóki nie posuną sprawy naprzód. To właśnie miałem na myśli, mówiąc o pracy na granicy możliwości ludzkiego mózgu. Satysfakcja z pokonania takiej bariery jest faktycznie wielka. Pytanie, czy to uczciwa wymiana nie jest właściwe. Jest ono dla mnie analogiczne do pytania: "czy opłaca się kochać?".
Ale oprócz pasjonatów ogromnie potrzebni są wykonawcy. W ich przypadku zaangażowanie jest mniejsze, podobnie "nagroda". Nie należy sobie też wyobrażać, że jeżeli ktoś jest pasjonatem, to jest całkowicie zaangażowany non stop. To nie byłoby możliwe: są przestoje, jest czas na relaks. Ale gdy przychodzi trans, to faktycznie świat zewnętrzny przestaje się liczyć.
PAP: Ks. prof. Michał Heller powiedział kiedyś w wywiadzie dla PAP, że wiedzę można porównać do koła, we wnętrzu którego są odpowiedzi, a na obwodzie pytania. Wraz z przyrostem wiedzy, zwiększa się liczba danych wewnątrz, ale tym samym rośnie obwód koła, czyli pojawia się coraz więcej nowych pytań. To porównanie wydaje się trafne. Jednak czy taka wizja nie rodzi frustracji? Przecież to oznacza, że poszukiwanie odpowiedzi to proces, który nigdy się nie skończy.
AB: Jak wiadomo, każde porównanie kuleje. Porównanie wiedzy do powiększającego się koła, którego użył ksiądz prof. Heller, nie bardzo mi się podoba. Bo co prawda wiedza istotnie się zwiększa, ale ja bym powiedział, że jest coraz bardziej skondensowana.
Postęp polega m.in. na tym, że potrafimy coraz więcej wiedzy zmieścić w coraz mniejszej liczbie faktów i słów. Przykład: gdy byłem studentem, podręcznik omawiający jeden z ważnych działów fizyki, tzw. słabe oddziaływania był niezwykle obszerny. O ile pamiętam, liczył 600 stron. W tej chwili, dzięki kilku wybitnym fizykom, problem został "zrozumiany" i do jego przedstawienia wystarczy ok. 20 stron. "Zrozumiany" w cudzysłowie, bo to nie znaczy, że zrozumiany do końca, ale większość problemów sprzed 50 lat jest wyjaśniona. Pojawiają się rzecz jasna nowe, ale już na innym poziomie. Myślę, że nikogo to nie frustruje. Prawdziwa frustracja byłaby wówczas, gdybyśmy nie mieli już nowych problemów.
Czyli, wracając do koła Hellera, nie jestem pewien czy jego obwód wzrasta. Myślę, że zazwyczaj koło rośnie w początkowej fazie badania jakiegoś zagadnienia, bo zwykle na początku zbiera się po prostu i segreguje fakty. Ale po pewnym czasie następuje lepsze zrozumienie i liczba istotnych faktów ulega silnej redukcji, czyli koło maleje. Można by to nazwać kołem pulsującym.
PAP: Co się dzieje z człowiekiem, który doznaje zawodu w pracy naukowej? Przecież nie wszyscy odnoszą sukces. Przypuśćmy, że ktoś się kształci, planując karierę naukową, ale po kilku latach po doktoracie okazuje się, że się do tego nie nadaje lub traci inicjatywę w powodu braku wyników. Co przeżywa i co powinien zrobić? Jak takie osoby traktuje środowisko?
AB: Trwałe niepowodzenie w pracy naukowej to naprawdę okropne przeżycie. Znowu nasuwa się analogia z miłością, bo to jest naprawdę jak nieszczęśliwa miłość. Racjonalna reakcja jest oczywista: uciekać jak najdalej. Dawniej po zawodzie miłosnym wybierano się w podróż dookoła świata. Krótko mówiąc, trzeba się oderwać. Ale łatwe to nie jest. Zresztą tutaj też trzeba być bardziej precyzyjnym: co to znaczy "nie nadaje się", lub "brak wyników"? Wszyscy badacze, których znałem, przeżywali okresy frustracji. Reakcje są zależne od osobistych ambicji i nadziei. W nauce, jak zapewne w każdej innej dziedzinie życia, jest kilka poziomów. Jest ekstraklasa, jest pierwsza liga i jest klasa C. Myślę, że dla zdrowia psychicznego ważne jest dostosowanie ambicji do możliwości. Ale powtarzam: to bardzo trudne. I zapewne w niektórych przypadkach trzeba umieć sobie powiedzieć: dość.
PAP: Czy naukowiec musi poświęcić inne sfery życia (rodzinę, pasje), żeby osiągać zamierzone efekty w pracy? Co z kobietami naukowcami, od których bardziej oczekuje się dbania o rodzinę?
AB: Dla uczonego jedyną prawdziwą pasją musi być nauka. Jeżeli tak nie jest, to po prostu nic z tego nie będzie. Z rodziną sytuacja jest inna. Nie sądzę, żeby brak rodziny ułatwiał pracę naukową, bo wtedy powstają pytania typu: "po co żyję?", które mogą zniszczyć całą motywację. Ale rzecz jasna zbyt duże obciążenia rodzinne też nie ułatwiają pracy. Czyli musi być wypracowany jakiś kompromis.
PAP: Z poprzednim pytaniem wiąże się drugi aspekt. W literaturze funkcjonuje stereotyp geniusza-ekscentryka, który np. nie pamięta imienia żony i nigdy nie nosi skarpet do pary. Znane są zresztą przykłady z historii. Podobno Einstein golił się suchą żyletką i z zachwytem odkrył krem do golenia, kiedy ktoś mu go podarował. Ale kiedy skończyła mu się tubka, powrócił do starej metody. Czy genialni naukowcy rzeczywiście są dziwni? Jeśli tak, to, jak Pan myśli, dlaczego?
AB: Nie miałem szczęścia poznać bliżej żadnego geniusza i dlatego nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że to jest bardzo indywidualne i nie jestem pewien czy faktycznie związane z uczonymi. Myślę, że również w innych zawodach są pasjonaci, którzy mają tendencje zachowywać się ekscentrycznie, ale w ich na ogół konformistycznym środowisku nie jest to dopuszczalne. Natomiast w nauce zakres wolności jest o wiele większy i dlatego takie zachowania są częstsze, bo nie kompromitują.
PAP - Nauka w Polsce, Urszula Rybicka
agt/bsz
Czy wiesz że...?
wersja BETA
Nauka autonomiczna część . Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników, prowadzi do powstania wiedzy naukowej dostępnej dla całej ludzkości. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.
pełny tekst
Prof. dr hab. Andrzej Jerzy Szmajke, prof. w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. w Katedrze Humanistycznych Podstaw Kultury Fizycznej AWF we Wrocławiu, prof. Instytutu Psychologii UO, specjalista w zakresie psychologii społecznej i osobowości.
pełny tekst
Problem naukowy jest odzwierciedleniem braków w danej nauce. Może to być brak odpowiedzi naukowych na pytania wynikające z aktualnego stanu wiedzy. Mogą to być także błędy w odpowiedziach pojęciach, opisach, wyjaśnieniach, teoriach naukowych. Często oba braki występują jednocześnie.
pełny tekst
Kosmologia (z gr. kósmos - porządek, wszechświat oraz lógos - słowo, nauka) może być definiowana w najszerszym znaczeniu jako nauka (w znaczeniu wiedzy, a nie tylko w rozumieniu współczesnej nauki) o ogólnie pojętym kosmosie. W ściśle naukowym aspekcie jest wynikiem poszukiwania odpowiedzi na pytanie o strukturę i ewolucję Wszechświata. Natomiast pochodzenie Wszechświata, choć bywa przedstawiane jako ściśle związane z kosmologią, w rzeczywistości jest obszarem zainteresowania kosmogonii, a nie kosmologii.
pełny tekst
Kosmologia (z gr. kósmos - porządek, wszechświat oraz lógos - słowo, nauka) może być definiowana w najszerszym znaczeniu jako nauka (w znaczeniu wiedzy, a nie tylko w rozumieniu współczesnej nauki) o ogólnie pojętym kosmosie. W ściśle naukowym aspekcie jest wynikiem poszukiwania odpowiedzi na pytanie o pochodzenie, ewolucję i strukturę Wszechświata.
pełny tekst
Moduł "Czy wiesz że...?" (wersja testowa, beta): definicje/pojęcia wygenerowane w obrębie tego modułu pochodzą z Wikipedii i udostępniane są na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa, na tych samych warunkach, z możliwością obowiązywania dodatkowych ograniczeń.
Dostęp do pełnej wersji każdego hasła (oraz dokładnch informacji na temat licencji, autora oraz edycji) możliwy jest po kliknięciu w odnośnik opisany jako "pełny tekst".
|
|
|
^ |
|
 |
|
Komentarze: |
|
Iza
|
Dodano: |16 Sie 2011|, 2011 17:33. -
|
|
Coś w tym jest. Moją pasją zawsze były podróże i chciałam żeby moja praca była kiedyś związana właśnie z tym. Dlatego wiedziałam, że moje studia muszą byc związane z turystyką. Nie było łatwo wybrac szkołę, bo jednak trochę ich jest, ale ja poszłam do takiej z tradycjami i takiej, która stała wysoko w rankingach. Wybór okazał się słuszny, bo np w Almamer nie muszę się martwic o praktyki. Szkoła załatwia mi albo w Polsce albo za granicą ( ja płacę tylko za bilet). Poza tym mam dostęp do opieki medycznej, nie stoję w korkach kiedy jadę na zajęcia. Trzeba lubic nie tylko kierunek studiów, ale także miejsce w którym człowiek się uczy!
|
|
|
^ |
|
 |
kamilka
|
Dodano: |30 Sie 2011|, 2011 20:38. -
|
|
A mnie zawsze pasjonowała medycyna, ale niestety nie jestem w stanie jej studiować. Mam jednak blokadę kiedy widzę krew itd. Ale nic w sumie straconego, bo planuję iść na fizjoterapię. To też jest przecież powiązane z leczeniem ludzi i z niesieniem im jakiejś pomocy. Nie wiem jeszcze gdzie, szukam póki co ciekawej uczelni. Myślałam o prywatnej, ale niektóre są takie drogie... w almamer te ceny są jeszcze ok więc może tam? Wolałabym oczywiście nic nie płacić, ale takiej możliwości niestety nie mam!
|
|
|
^ |
|
 |
przem_as

 Profil
|
Dodano: |31 Sie 2011|, 2011 18:01. Data rejestracji: 22 Lip 2006- postów: 1989
|
| Cytat | | Wolałabym oczywiście nic nie płacić, ale takiej możliwości niestety nie mam! |
A to dlaczego?
|
|
|
^ |
|
 |
kamilka
|
Dodano: |15 Wrz 2011|, 2011 22:15. -
|
|
A dlatego, że na dzienne studia na państwowej się nie dostałam. I jeżeli mam do wyboru płacić dużo a uczyć się na państwowej tylko dlatego, że jest państwowa to dziękuję. W almamer przynajmniej nie jest bardzo drogo, a renomę szkoła ma i też na pewno wiele się nauczę i będę mogła robić to o czym marzę.
|
|
|
^ |
|
 |
Iza
|
Dodano: |22 Paź 2011|, 2011 20:05. -
|
|
Hej! Jestem po pierwszych zajęciach i muszę przyznać, że naprawdę mi się podoba. Fajna atmosfera, nowy, elegancki budynek. Widać, że uczyć się trzeba bo profesorowie wymagający, ale o to chodzi żeby wynieść z tej szkoły jak najwięcej wiedzy.
|
|
|
^ |
|
 |
Powered by
phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
|