Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku,

Czerniak złośliwy jest często występującym nowotworem złośliwym skóry. Niestety wyniki leczenia czerniaka w Polsce należą do najgorszych w Europie. Niezrozumiałe pozostają przyczyny późnego rozpoznawania czerniaka skóry, którego diagnostyka jest najprostszą i najtańszą w całej onkologii.

Kierujemy do Ciebie prośbę o wypełnienie anonimowej ankiety, która pozwoli na ocenę naszej wiedzy o czerniaku skóry, a w szczególności o profilaktyce i leczeniu tej choroby.
Czas jaki to zajmie - około 10-15 minut.

Czy chcesz pomóc w badaniach naukowych - odpowiedzieć na nasze pytania?

TAK, wypełniam
NIE, odmawiam

Zebrane informacje wykorzystane zostaną wyłącznie do celów naukowych
Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku RSS RSS
  auto?
Czwartek, 31 maja 2012
Petronia, Bożysława, Ernestyna, Teodor
 1891: budowa Kolei Transsyberyjskiej
 1970: zagłada miasta Yungay w Peru
 WHO: Dzień bez Papierosa
Dodaj do: 
Dodaj link do serwisu Facebook   Dodaj link do opisu GG  Dodaj link do serwisu Wykop   Dodaj link do serwisu Google   Dodaj link do serwisu Twitter  Dodaj link do serwisu Wyczaj.to   Dodaj link do serwisu Gwar  

Dodaj link do serwisu Delicious  Dodaj link do serwisu Digg   Dodaj link do serwisu Furl   Dodaj link do serwisu Reddit   Dodaj link do serwisu Slashdot  Dodaj link do serwisu Technorati   Dodaj link do serwisu YahooMyWeb
Nowe publikacje
Artykuły
Wydarzenia
Kompendium
Prof. Kundzewicz: Z powodziami sobie nie radzimy - ani w Polsce, ani nigdzie na świecie

Opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

Dodano: |14 Wrz 2010|, 2010 00:33
cytuj
" "

Na wzrost ryzyka powodziowego wpływa wiele różnych czynników. Przybywa terenów miejskich i woda nie ma gdzie wsiąknąć. Przyrost ludności jest znaczny, zatem ludzie zajmują nawet miejsca niechronione. W okolicach wielkich miast trzeciego świata slumsy powstają na terasach zalewowych. Nawet osoby świadome i bogate budują sobie rezydencje blisko rzek, bo tam jest ładnie. Rośnie potencjał strat, ponieważ nagromadziliśmy wiele wspólnego dobra - analizował prof. Zbigniew Kundzewicz z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk.

Diagnozę sytuacji powodziowej w Polsce i w szerszym, globalnym kontekście prof. Kundzewicz przedstawił 7 września podczas debaty "Powódź 2010" na I Krajowym Kongresie Hydrologicznym w Warszawie.

Tegoroczną powódź w Polsce nazwał "niebywałą". Podkreślił, że nigdy nie było tak, żeby od maja utrzymywał się w kraju stan prawie permanentnej powodzi, z wyjątkiem dwudziestu kilku suchych dni po 20 czerwca.

"Ale w świecie to nie jest nic nadzwyczajnego. Jest wiele krajów bardziej zagrożonych niż Polska, gdzie powodzie są na porządku dziennym, gdzie giną tysiące ludzi i praktycznie powódź zdarza się co roku. Jest to przede wszystkim Azja - Chiny, Bangladesz, Indie, w tym roku Pakistan" - wyliczał profesor.

W Bangladeszu podczas wielkich powodzi rzeki zalewają 70 proc. powierzchni kraju. W tym muzułmańskim, ludnym kraju jest to naprawdę problem nie do rozwiązania. Uczony tłumaczył, że holenderskie rozwiązania, czyli obwałowania, tam nie zadziałają.

Prof. Kundzewicz uważa, że problem światowych powodzi się nasila. Wprawdzie niektórzy nazywają to "efektem CNN", bowiem telewizje pokazują głównie transmisje z rozmaitych kataklizmów, ale ekspert nie zgodził się z tym poglądem.

"Niektórzy mówią, że powodzi jest tyle samo, co kiedyś, tylko teraz lepiej o nich wiemy, bo media mają duże możliwości techniczne, docierają w najdalsze miejsca i są skoncentrowane na sprawach negatywnych. Jeśli coś źle idzie, to media się na to rzucają. Ale to nieprawda, a przynajmniej nie tylko. Oczywiście istnieje efekt CNN, ale wzrost strat powodziowych jest obserwowany i to znaczny. W ciągu ostatnich czterech dekad wzrósł o rząd wielkości, uwzględniając inflację dolara" - szacował naukowiec.

Podkreślił, że zarówno tło światowe, jak i sytuacja wewnętrzna naszego kraju, świadczą o tym, że z powodziami sobie nie radzimy - ani w Polsce ani nigdzie. Dlaczego tak jest?

"W zależności od tego, gdzie jesteśmy, różne czynniki mogą odgrywać mniejszą lub większą rolę. Jeden z czynników to fakt, że wszystkie społeczeństwa bogacą się, może niektóre niezbyt szybko, ale jednak - mamy coraz więcej do stracenia" - mówił prof. Kundzewicz.

Wspominał też o dążeniu ludzi do zajęcia jak największych obszarów, zwłaszcza w wielkich metropoliach i ich okolicach. Lekkomyślność w tym względzie zobrazował przykładem prywatnego właściciela gruntu w Kanadzie, który rozbierał wały, ponieważ zasłaniały mu widok na rzekę.

"Polska też się rozwija, może nie tak szybko, jak byśmy chcieli, ale też mamy coraz więcej majątku. Ale nie tylko potencjał strat powodziowych rośnie. Zmienia się powierzchnia ziemi. Jest coraz więcej terenów miejskich, woda nie ma gdzie wsiąknąć - bruki, chodniki, asfalt, parkingi, dachy, wszystko w przyspieszonym trybie spływa do rzek" - analizował uczestnik debaty hydrologów.

Jednak, jak wynika z zaprezentowanych przez niego porównań, nasze ulewne deszcze są bardzo dalekie od rekordów. Rekord opadu dobowego to 1800 mm - tyle deszczu spadło na jednej z francuskich wyspie na Oceanie Indyjskim. W roku 2002 na zlewnię Łaby spadło lokalnie 312 mm, co stanowi rekord Niemiec i Czech. Co więcej, jeżeli ten dobowy opad notowano między godz. 3.00 dnia pierwszego a godz. 3.00 nazajutrz, to wyniósł on 353 mm. Tamten opad - jak zauważył naukowiec - "zostawił Odrę w spokoju", tylko na krańcach naszego kraju zdarzyły lekkie powodzie.

Oprócz urbanizacji, prof. Kundzewicz poddał analizie przyspieszenie odpływu przez regulację rzek i odcięcie teras zalewowych. Jego zdaniem, może to zwiększać ryzyko strat powodziowych, bowiem woda pozbawiona naturalnych terenów zalewowych nie ma się gdzie rozlać.

"Niemcy się kiedyś tym chwalili, że regulacje () skróciły Ren o 20 proc. i zamiast rozlewać się na szerokości 7 km, został ujęty w gorset ciasnych obwałowań. Ale Niemcy też mają problemy z tym, że obwałowania nie wystarczą. Są dobre na wodę stuletnią, ale czasem zdarza się 200-letnia, 500-letnia, 1000-letnia - i co wtedy? Można tylko minimalizować straty" - konstatował specjalista.

Hydrolodzy stosują określenia takie jak "woda 100-, 200- letnia" określając granice zasięgu zalewu wód powodziowych o coraz mniejszym prawdopodobieństwie wystąpienia, np. woda 100-letnia to największy przepływ, który zdarzy się z prawdopodobieństwem 1 proc.

W rozważaniach nad ryzykiem powodziowym naukowcy nie mogą nie brać pod uwagę znaczenia zmian klimatycznych. Jak stwierdził prof. Kundzewicz, w cieplejszym klimacie opady intensywne przybierają na sile. Ale powodzie powodowane są przez różne mechanizmy i silniejsze opady intensywne wpływają tylko na niektóre ich rodzaje.

"W 2003 roku w +Nature+ opublikowano artykuł, którego autorzy pokazują, że nie ma trendu wzrostowego powodzi zimowych. Wręcz przeciwnie, w cieplejszym klimacie powodzie zatorowe, powodzie roztopowe przestają być problemem, natomiast zimą mogą pojawić się powodzie opadowe - na przykład na Renie. Do nas one też przyjdą" - zaznaczył profesor.

Dodał, że wpływ klimatu na zmianę ryzyka jest wielostronny. Tam, gdzie decydują opady intensywne, ryzyko powodziowe rośnie, natomiast tam, gdzie decyduje topnienie pokrywy śnieżnej ryzyko mogłoby maleć, gdyby nie fakt, że w niektórych miejscach, mimo ocieplenia śniegu jest więcej. No bo - tłumaczył ekspert - jeśli mimo ocieplenie temperatura jest ciągle poniżej zera, to następuje akumulacja śniegu.

Co można zrobić? Zdaniem naukowca, obwałowania, czyli kosztowna ochrona za wszelką cenę nie jest w pełni skuteczna. Nie ma środka, który stuprocentowo zapobiega powodzi. Według niego. obwałowania są dobre dla wód nieprzekraczających wartości projektowych. Jeśli są projektowane na wodę stuletnią, to nawet w sytuacji stacjonarnego klimatu nie muszą wytrzymać wody 500- czy 1000-letniej. Można ogromnym wysiłkiem wały wzmocnić, ale nie ma gwarancji, że wytrzymają większy przepływ.

"Czasami wały mogą działać destruktywnie. Ludzie wierzą, że za obwałowaniami zbudowanymi za wielkie pieniądze mogą być bezpieczni. Dlatego jeżeli wał puści, to straty mogą być większe, niż gdyby go nie było, bo ludzie zainwestowali w niebezpiecznych miejscach" - tłumaczył prof. Kundzewicz.

Jego zdaniem, najlepszym wyjściem jest opuszczenie zagrożonych miejsc, co się gdzieniegdzie zdarza. Przypomniał, że w Stanach Zjednoczonych w 1993 roku zdarzyła się ogromna powódź mid-west-flat na Missisipi (Missouri). Zarówno rząd federalny, jak i poszczególne stany rozpoczęły wówczas programy wykupu budynków i posiadłości na zagrożonych terenach po to, żeby tam odtworzyć użytki ekologiczne.

"Nasze problemy, chociaż bardzo dramatyczne, niezwykłe i zupełnie nieoczekiwane, nie są w świecie niczym szczególnym. Ten rok obfitował w niszczące powodzie w różnych miejscach. W czasie, kiedy przeżywaliśmy powódź majową i czerwcową, na południu Francji też zdarzyła się szybka powódź i liczba jej ofiar przekroczyła 20; ogromne zniszczenia. Nawet w krajach wydawałoby się dobrze przygotowanych, w krajach rozwiniętych o stabilnej demokracji, stabilnym systemie, powodzie uderzają i zabijają. W 2002 roku Europa straciła 20 mld euro. Bardzo potężne straty poniosły Czechy, Węgry i Austria. Nam się wtedy udało - w tym roku nie" - podsumował uczony.

PAP - Nauka w Polsce, KOL

agt/bsz

Czy wiesz że...?
wersja BETA
Zbigniew Kundzewicz - profesor nauk o Ziemi. Pracuje w Instytucie Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu i w Instytucie Badania Konsekwencji Zmian Klimatu w Poczdamie. Jest członkiem Polskiej Akademii Nauk. pełny tekst
Prof. dr hab. Andrzej Jerzy Szmajke, prof. w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. w Katedrze Humanistycznych Podstaw Kultury Fizycznej AWF we Wrocławiu, prof. Instytutu Psychologii UO, specjalista w zakresie psychologii społecznej i osobowości. pełny tekst
Powodzie w Queensland (2010-2011) seria powodzi w australijskim stanie Queensland która rozpoczęła się październiku 2010. Powodzie zostały spowodowane początkowo cyklonem tropikalnym Tasha, dodatkowo spotęgowane zatoką niżową wynikłą z efektu La Nia. Do 16 stycznia z powodu powodzi zginęło co najmniej 31 osób, kilkadziesiąt jest uważanych za zaginione. Trzy czwarte stanu zostało ogłoszone terenem klęski żywiołowej. pełny tekst
Powódź błyskawiczna (gwałtowna) (ang.: flash flood) - rodzaj powodzi związanej z szybkim zalaniem nisko położonych obszarów, rzek i strumieni przez zwiększone opady deszczu spowodowane zazwyczaj przez burzę lub przez kilka burz. Powodzie błyskawiczne mogą nastąpić także wskutek zatoru lodowego na rzece, lub zostać spowodowane uszkodzeniem obiektu hydrotechnicznego (np. przerwaniem tamy). Powódź błyskawiczna ma miejsce, gdy ziemia zostaje nasycona wodą, która zgromadziła się tak szybko, że nie może być wchłonięta. Woda zbiera się i szybko spływa dalej w dół stoku nagle wzbierającą falą. pełny tekst
Huai He, Huaj-ho (, prowadząc wtedy nawet do 20 tys. m wody/s. Rzeka płynie w obwałowaniach, w znacznej części powyżej poziomu otaczającej niziny, co powoduje katastrofalne powodzie (np. w 1938 roku 600 tys. ofiar w ludziach). W latach pięćdziesiątych niebezpieczeństwo powodzi znacznie ograniczono, wykonując rozległe prace regulacyjne i budując liczne zbiorniki. pełny tekst

Moduł "Czy wiesz że...?" (wersja testowa, beta): definicje/pojęcia wygenerowane w obrębie tego modułu pochodzą z Wikipedii i udostępniane są na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa, na tych samych warunkach, z możliwością obowiązywania dodatkowych ograniczeń. Dostęp do pełnej wersji każdego hasła (oraz dokładnch informacji na temat licencji, autora oraz edycji) możliwy jest po kliknięciu w odnośnik opisany jako "pełny tekst".
^
 
Komentarze: brak
Skocz do:  

Dodaj temat do Ulubionych



Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group