• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Eksperci: Na razie pył wulkaniczny nie zagraża zdrowiu i środowisku

    17.04.2010. 21:13
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Pył wulkaniczny, który dotarł nad Polskę, nie stanowi na razie zagrożenia dla środowiska - poinformował PAP rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego Mirosław Rutkowski. Nie ma go także w powietrzu, którym oddychamy - zapewniła Magdalena Brodowska z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

    Chmurę pyłu wulkanicznego, która w czwartek dotarła do Europy spowodował wybuch wulkanu Eyjafjoell na Islandii, do którego doszło w środę rano. W związku z tym Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zdecydowała się w czwartek wieczorem zamknąć do odwołania przestrzeń powietrzną nad Polską północno - zachodnią. O godz. 8 rano w piątek zamknięta została przestrzeń powietrzna nad całą Polską, z wyjątkiem lotnisk w Krakowie i Rzeszowie. Oznacza to, że z wyjątkiem tych portów, samoloty nigdzie nie mogą lądować, ani startować. ŚRODOWISKO

    Mirosław Rutkowski wyjaśnił, że Państwowy Instytut Geologiczny na razie nie zajmuje się badaniem pyłu, gdyż ten nie zaczął jeszcze opadać na ziemię. "Jeśli zacznie opadać, będziemy badać jego stężenie i skład. Na razie nie ma żadnego zagrożenia dla środowiska, to nie jest nadzwyczajna sytuacja. Pył ma skład podobny do skał występujących w naturalnym środowisku" - powiedział.

    Wyjaśnił, że chodzi o riolity, skały wylewne, które składem chemicznym przypominają granit. W Polsce występują one w okolicach np. Krzeszowic, używane są jako materiał budowlany i drogowy.

    Według eksperta, część pyłu na pewno opadnie na ziemię, ale nie wiadomo kiedy. "To mogą być tak minimalne ilości, że w ogóle nie będzie się czym zajmować. Teraz opadu nie obserwujemy" - dodał.

    Rzecznik PIG poinformował także, że pył jest niewidoczny, a jego stężenie bardzo niewielkie. Znajduje się w wysokich warstwach atmosfery, na wysokości około 11 kilometrów. "Z czasem zostanie on rozwleczony na pewno wyżej. Może się utrzymywać w powietrzu bardzo długo i nie wiadomo, czy i kiedy nastąpi opad istotny z punktu widzenia środowiska" - zaznaczył.

    ZDROWIE

    Natomiast Magdalena Brodowska z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska powiedziała, że jej instytucja podjęła już badania jakości powietrza w przyziemnej warstwie atmosfery, a więc dokładnie tego, którym oddychamy. "Na naszych automatycznych stacjach pomiarowych nie obserwujemy ponadnormatywnego wzrostu stężenia pyłów" - powiedziała.

    "Dla ludzi nie ma żadnego zagrożenia ponad normę" - zapewniła specjalistka. Wyjaśniła, że obserwowane zapylenie ma pochodzenie antropogeniczne, jest efektem działalności człowieka, np. transportu, ogrzewania, spalania różnego rodzaju paliw.

    "Te czynniki powodują wzrost stężeń pyłu w przyziemnej warstwie atmosfery. Nie są to jednak pyły wulkaniczne. Te są obserwowane na dużych wysokościach" - powiedziała Brodowska.

    LOTNICTWO

    Według londyńskiego Centrum Ostrzegania o Pyłach Wulkanicznych VAAC (Volcanic Ash Advisory Centre), północno-zachodnia Polska znalazła się w piątek w zasięgu przemieszczającej się chmury wulkanicznej znad Islandii. Obszar ten - w którym znajdują się także m.in. Niemcy, Belgia, Finlandia, częściowo Francja, Wielka Brytania, Rosja i kraje bałtyckie - VAAC oznaczył czwartym, najwyższym stopniem ostrzegawczym dla lotnictwa.

    Oznacza to, iż w znacznej części Europy ruch lotniczy jest sparaliżowany. Unoszące się w atmosferze chmury pyłu sprawiają, że nie ma widoczności, poza tym są groźne dla silników odrzutowych i powłok samolotów.

    Dlaczego? Pył wulkaniczny jest składnikiem popiołów wulkanicznych; może długo utrzymywać się w powietrzu po wybuchu wulkanu. Jak pisze agencja Reutera, jest to najdrobniejszy materiał, w którego skład mogą wchodzić drobiny szkła, sproszkowanych skał i krzemianów. Z pyłu może utworzyć się chmura potencjalnie niebezpiecznego materiału przypominającego papier ścierny.

    Tymczasem taki efekt ścierny jest niezwykle groźny dla silników odrzutowych i poszycia kadłubów samolotów. Może zniszczyć również awionikę. Tzw. rurki Pitota, czyli czujniki prędkości, mogą się zatkać i zepsuć. Szyba w kokpicie samolotu po zetknięciu z pyłem może stać się matowa, przez co pilot straci widoczność. Pył może również nieść chmury kwasu siarkowego i solnego.

    "Drobiny pyłu wulkanicznego mają wielkość kilku milimetrów, są bardzo twarde i ostre. Mogą się dostać do silnika i innych części samolotu i uszkodzić wszystko, z czym wchodzą w kontakt" - mówi Jacques Renvier, dyrektor techniczny we francuskich zakładach silników lotniczych Snecma, cytowany przez Reutera.

    Utrudnieniem jest także fakt, iż pył jest niewidoczny dla pokładowych radarów meteorologicznych i często nie jest od razu zauważany przez pilotów - informuje Paul Hayes, dyrektor ds. bezpieczeństwa powietrznego w brytyjskiej lotniczej agencji konsultingowej Ascend. Pierwszym sygnałem jego obecności jest dopiero zapach siarki i ognie św. Elma.

    Reuters odnotowuje, że zaledwie sześć tygodni temu władze europejskie zaplanowały przeprowadzenie pierwszych z dwóch przewidzianych na ten rok ćwiczeń mających na celu przeciwdziałanie katastrofie związanej z pyłem wulkanicznym.

    Europejska agencja bezpieczeństwa lotów Eurocontrol ostrzegła w czwartek, że zakłócenia ruchu lotniczego nad Europą, spowodowane wybuchem wulkanu na Islandii, mogą potrwać 48 godzin. MMU, CYK

    PAP - Nauka w Polsce

    kap/



    Czy wiesz że...? (wersja beta)

    Dodano: 17.04.2010. 21:13  


    Najnowsze