• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Klimatolog: cywilizacje upadały przez zmiany klimatu, ale my damy radę

    29.01.2011. 09:04
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Wahania klimatu doprowadzały w przeszłości do upadku cywilizacji. Jednak nasza, technicznie zaawansowana społeczność poradzi sobie z kaprysami pogody i przetrwa - uważa klimatolog prof. Krzysztof Błażejczyk. Trudniej będzie ludziom z biedniejszych regionów świata.

    Biblijna opowieść o niszczycielskim potopie to tylko jedno z wielu świadectw tego, jak natura zmieniała dzieje ludzkości. Powodzie, burze, susze i pożary, będące konsekwencją wahań klimatu bywały w przeszłości powodem masowej migracji ludzi, co doprowadziło do upadku niejednej cywilizacji. Klimatolog z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Krzysztof Błażejczyk uważa jednak, że nasza, technicznie zaawansowana społeczność, zamieszkująca północną część globu jest stosunkowo bezpieczna.

    Jak mówił PAP klimatolog, różne świadectwa (np. zabytki archeologiczne czy osady geologiczne) wskazują, że do upadku niektórych bardzo prężnie rozwijających się kultur - np. w Mezopotamii, w rejonie Morza Śródziemnego lub w Ameryce Południowej - przyczyniły się zmiany klimatu. Jedna z hipotez tłumaczy zmianami klimatycznymi również opisany w Biblii potop. Według tej koncepcji, była to seria katastrofalnych powodzi, która ok. 8 tys. lat temu spadła na ludzi, mieszkających w żyznej dolinie między Eufratem a Tygrysem.

    "Było to po okresie zlodowacenia, który skończył się ok. 10-12 tys. lat temu. Topnienie lodowców, połączone z obfitymi opadami, spowodowało bardzo wysoki stan wód. Kurczenie się lądolodu mogło też spowodować nieznaczne wahania w położeniu kontynentów" - wyjaśnił prof. Błażejczyk. Sytuacja była tak niestabilna, że mogło nawet dojść do wylania się masy wody z Morza Śródziemnego na obszary znajdujące się w basenie Morza Czarnego. Monstrualne rozmiary takiej fali powodziowej rzeczywiście mogłyby przyczynić się do powstania opowieści, przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez tysiące lat.

    Ale nawet mniejsze, tylko powtarzające się przez kilka lat powodzie lub susze, utrudniające uprawy, zmuszały w przeszłości wielu ludzi do migracji, co skutkowało zatrzymaniem rozwoju całych kultur. Niedawno opublikowane przez szwajcarskich naukowców badania fragmentów bardzo starych drzew wskazują, że nie tylko zawirowania polityczne i demograficzne, ale też pogodowe były przyczyną upadku Cesarstwa Rzymskiego. Podobne związki klimatu z cywilizacją można znaleźć np. w historii starożytnych Chin.

    Zdaniem prof. Błażejczyka dzisiejsze najbardziej rozwinięte rejony świata nie mają się czego obawiać, bo właśnie niesprzyjająca pogoda w pewnym sensie leży u podstaw ich rozwoju.

    "Centra cywilizacyjne świata przemieszczały się na przestrzeni dziejów. Pierwsze ślady człowieka pochodzą z tropikalnej Afryki. Później rozkwitły cywilizacje w basenie Morza Śródziemnego. W tej chwili główne centra gospodarcze przeniosły się bardziej na północ - do Japonii, Europy i Ameryki Północnej. Wydaje się, że w najstarszych cywilizacjach warunki klimatyczne były na tyle optymalne, iż ludzie tworzący je mogli funkcjonować w komforcie i bezpieczeństwie. Sprawiało to jednak, że nie byli przygotowani na pogorszenie pogody i musieli ulec, kiedy zaczęło się dziać coś odbiegającego od normy. Natomiast ludy, które kiedyś były mniej liczne, musiały się borykać z różnymi warunkami atmosferycznymi, wypracowały więc sposoby przetrwania" - powiedział klimatolog.

    Paradoksalnie więc - jego zdaniem - chociaż groźne siły natury przyniosły wielu cywilizacjom zagładę, dla rodzaju ludzkiego jako całości były korzystne, bo stanowiły potężny bodziec, stymulujący rozwój nauki i technologii, którą teraz z kolei można wykorzystać do obrony przed żywiołami, które - według prognoz - nie będą nas oszczędzać.

    "Obserwowane obecnie globalne ocieplenie klimatu może spowodować przede wszystkim zaburzenie bilansu wodnego. Oznacza to, że pojawią się rejony, gdzie zapanuje susza, a w innych wody będzie za dużo" - powiedział prof. Błażejczyk.

    Jakie są skutki zachwiania bilansu wodnego można było zaobserwować ostatniego lata, kiedy w Polsce ulewne deszcze powodowały kolejne fale powodziowe, a już niecałe 2 tys. kilometrów od nas, Rosjanie walczyli z katastrofalnymi pożarami, którym sprzyjała trwająca wiele tygodni susza.

    "W dodatku sytuację hydrologiczną, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, bardzo trudno jest prognozować. Zależy ona od tak wielu czynników, że nie sposób uwzględnić wszystkich. Z jednej strony, wraz ze wzrostem temperatury nasila się parowanie wody, często przewyższając sumy opadów. Ale jak jest większe parowanie, to tworzy się więcej chmur. Skoro jest więcej chmur, to mniej słońca dociera do ziemi i robi się chłodniej. Poza tym z tych chmur musi gdzieś pojawić się opad, więc lokalnie wody może przybyć. Tworzone są oczywiście modele i uogólnienia, ale one nigdy nie będą do końca się sprawdzać" - tłumaczył prof. Błażejczyk.

    Drugi poważny problem, jaki przynoszą nam wahania klimatu to zaburzenia cyrkulacji powietrza. Konsekwencją mogą być porywiste wiatry, czasem o ogromnej sile.

    "Niby to wszystko już znamy, ale to kwestia częstości występowania. Dopóki takich zdarzeń jest pięć, do dziesięciu w roku, to jakoś sobie radzimy. Ale jeśli nagle, w którymś roku występuje ich 35, to straty dla gospodarki są bardzo znaczące. Poza tym, sama burza może trwać kilkadziesiąt minut, a skutki trzeba usuwać przez kilka miesięcy" - dodał naukowiec.

    Nie grozi nam, jak zapewnił prof. Błażejczyk, scenariusz jak z filmu "Pojutrze", w którym w ciągu kilku dni północna półkula Ziemi zmieniła się w lodową pustynię. "Zmiany klimatyczne nie zachodzą w ciągu dni, ani nawet miesięcy. Nawet nieznaczne wahania klimatu to procesy trwające dziesięciolecia. Jestem przekonany, że nasza technika pozwoli nam na nie zareagować" - powiedział.

    Według niego, silny wiatr prawdopodobnie wymusi na nas budowę solidniejszych domów i odporniejszych linii energetycznych, a niestabilność hydrologiczna sprawi, że wreszcie nauczymy się magazynować wodę na wypadek suszy i ograniczać ryzyko powodzi powodowanych nadmiernymi opadami. Nawet jeśli lokalnie wystąpi kryzys lub w początkowym okresie przegapimy sygnały zapowiadające niebezpieczeństwo, to dzięki zaawansowanym technologiom jakoś sobie poradzimy, choć może to być niekiedy kosztowne.

    Trudniej będzie ludziom w biedniejszych rejonach świata. Dzisiejsze kataklizmy - powodzie, huragany, susze - najwięcej krzywd wyrządzają w tych krajach, gdzie brak infrastruktury i zasobów państwa uniemożliwia skuteczne akcje ratunkowe i odbudowę zniszczeń. Są ponadto miejsca (głównie w Afryce Subsaharyskiej i południowej oraz w środkowej Azji), gdzie z powodu trwałych zmian pogody ziemia zmienia się w pustynię i nie sposób już tam żyć. "Patrzyłem na dane francuskich badaczy, którzy szacują, że w 2005 r. na 6 mln migrantów, połowa to były migracje klimatyczne. Taka sytuacja utrzymuje się mniej więcej od 1995 r." - mówił prof. Błażejczyk.

    Jeśli więc alarmistyczne prognozy klimatologów sprawdzą się, północne bogate kraje będą musiały nie tylko walczyć o przetrwanie w niesprzyjających warunkach pogodowych, ale też zmierzyć się z problemem masowej imigracji. Przy zmaganiach z pogodą ramię w ramię stanie z nami technika. Ewentualne problemy społeczne będziemy musieli rozwiązywać sami.

    PAP - Nauka w Polsce, Urszula Rybicka

    agt/bsz


    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)

    Bezpieczeństwo wodne – pojęcie określające zdolność danej populacji do zapewnienia sobie dostępu do źródeł wody pitnej. Zapewnienie bezpieczeństwa wodnego jest narastającym problemem gdyż mają na niego wpływ takie czynniki jak przyrost naturalny, susze, zmiany klimatu, zjawiska El Niño i La Niña, coraz większe zanieczyszczenie istniejących źródeł wody, zbędne zużycie wody przez przemysł i nadmierne zużywanie wód gruntowych i artezyjskich. Poziom bezpieczeństwa wodnego ulega drastycznej redukcji w wielu krajach świata zjawisko to określa się z języka angielskiego jako „water stres”.

    Pojutrze (ang. The Day After Tomorrow) – film katastroficzny/science fiction w reżyserii Rolanda Emmericha wydany w 2004 roku. Opowiada on o bardzo szybkich zmianach klimatu, które są powodowane przez bezmyślność człowieka. Główną postacią jest klimatolog Jack Hall, który już na konferencji państw uprzemysłowionych ostrzega, że poważne zmiany klimatyczne na Ziemi mogą zajść w przeciągu najbliższych 100-1000 lat, lecz zmiany te następują już teraz.

    Care-Denmark - duńska organizacja charytatywna wspierająca potrzebujących. Jej celem jest wyzbycie się nietolerancji, danie ludziom nadziei i sprawiedliwości oraz walka z głodem i niesprawiedliwością. Jest to jedna z największych organizacji tego typu na świecie. Pomaga ona więcej niż 55 milionom ludzi w 70 krajach. Organizacja specjalizuje się w zarządzaniu naturalnymi źródłami i w pomaganiu ludziom w dostosowaniu się do zmian klimatu, które powodują ucieczki z powodu susz, powodzi, cyklonów etc.

    Migotanie światła (ang. flicker) – wrażenie niestabilności postrzegania wzrokowego spowodowane przez bodziec świetlny, którego luminancja lub rozkład spektralny zmienia się w czasie. Zmiany luminancji źródeł światła powodują wahania napięcia. Powyżej pewnej granicy migotanie staje się uciążliwe. Uciążliwość rośnie bardzo szybko wraz ze wzrostem amplitudy wahań. przy pewnych częstościach nawet bardzo małe amplitudy mogą być uciążliwe.

    Dyskusja wikiprojektu:Regionalizacja fizycznogeograficznaProponuję temat zawęzić tylko do Polski. Regionalizacja fizycznogeograficzna oracowana przez prof. Kondrackiego dla całego świata nie jest szerzej uzywana, np. prof Kondracki dokonał podziału ówczesnego Zwiazku Radzieckiego do poziomu makroregionów, lecz ten podział nijak ma sie do podziału stosowanego ówcześnie w ZSRR i obecnie w Rosji czy Ukrainie. Błedem byłoby forsowanie, jako obowiazującej, jedynie koncepcji, która nigdy nie weszła w zycie (nawet polscy geografowie nie nawiązuja do podziałów Kondrackiego opracowanych dla świata czy Europy). Jedynie podział dla Polski przyjął sie jako tako, choć i z nim sa problemy na granicach kraju - nie wpasowuje ie on w podziały krajów sąsiednich (przesyniete sa granice, stosowane inne nezwy jednostek itp.) Aotearoa dyskusja 13:09, 7 cze 2007 (CEST)

    Nierównowagowe symulacje klimatu (ang. transient climate simulation) – symulacje zachowania atmosfery lub oceanu dla określonego czasu za pomocą modelu ogólnej cyrkulacji. W takich symulacjach zmienia się koncentrację gazów cieplarnianych w sposób ciągły starając się przybliżyć jak najbardziej realistycznie sytuację (np koncentracje gazów cieplarnianych w danym roku). Obecnie (2006) zazwyczaj modeluje się okres 1850-2100. Tego typu obliczenia numeryczne trzeba skontrastować z tzw. równowagowymi symulacjami klimatu.

    Namek - jest to jedna z fikcyjnych planet w anime i mandze pt. Dragon Ball. Planetę zamieszkują Namek-jinowie, jest to rasa, która prowadzi spokojne i dobre życie. Planeta jest podobnej wielkości jak planeta Vegeta, lecz przyciąganie jest tam dużo słabsze. Co ciekawe, planetę oświetlały 3 słońca, przez co nigdy nie panowała tam noc. W przeszłości była to bardzo piękna planeta, jednak z powodu zmiany klimatu życie na niej zamarło. Cześć mieszkańców zamieszkała na innych planetach. Przykładem jest Wszechmogący, który zamieszkał Ziemię. Po niedługim czasie zastąpił on Boga Ziemi. Na Ziemi stworzył m.in. smocze kule. Namek się odrodziła i obecnie znów żyją tam namaczanie. Podczas trwania anime, planeta została zniszczona przez Freezera. Została ona później jednak odtworzona przez jej mieszkańców za pomocą kryształowych kul. Na planecie można było znaleźć dragon ball (smocze kule), które mogły spełnić życzenia.

    Dodano: 29.01.2011. 09:04  


    Najnowsze