• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Klimatolog: śnieżna zima to normalność

    23.12.2010. 00:53
    opublikowane przez: Redakcja Naukowy.pl

    Śnieżna zima to powrót do normalności. Z anomaliami mieliśmy do czynienia w latach 1980-2000, kiedy śniegu było dużo mniej i bywały zimy całkowicie bezśnieżne - przekonuje prof. Krzysztof Błażejczyk z Zakładu Geoekologii i Klimatologii PAN. Podkreśla, że klimat jednak się zmienia.



    PAP: Czy tak śnieżna zima jak obecna jest anomalią pogodową?

    Błażejczyk: Raczej powiedziałbym, że wracamy do normalności, choć to nie jest maksimum tego, co nasz klimat potrafi. W ciągu ostatnich 50-70 lat były zimy o podobnej śnieżności jak obecna, choćby w ubiegłym roku. Był taki okres w latach 1980-2000, kiedy śniegu bywało mniej i bywały zimy całkowicie bezśnieżne, ale właśnie to nie było normalne. Zimy o takiej śnieżności jak obecna są w naszym klimacie normalne. Bardzo śnieżne zimy były w Polsce w latach 40. i 60. XX w.

    W Warszawie, w ostatnich 30 latach, najcieplejszy był początek lat 80. - średnia temperatura dla miesięcy zimowych (XII- II) wyniosła prawie +6 st. C. Mroźne zimy były z kolei na początku tego stulecia i poprzedniej zimy - średnia za te trzy miesiące wyniosła -5,5 st. C. Z kolei najniższą temperaturę w Polsce (-38 st. C) zanotowano na Podkarpaciu w latach 30. XX w., w Warszawie było wtedy -32 st. C. Trzyletni ciąg mroźnych zim wypadł też w latach 1944-1946.

    PAP: Na najbliższe dni zapowiadana jest odwilż, choć zima na dobre dopiero się zaczyna. To normalne zjawisko?

    KB: Tak jak co roku mamy "zimną Zośkę", tak w okolicach Bożego Narodzenia jest odwilż. To wynika z pewnej stabilności cyrkulacji powietrza. W rejonie Arktyki około połowy stycznia zacznie się dzień polarny, zaczyna tam świecić słońce, co powoduje inne przebiegi strumieni powietrza. Kształtuje to takie układy niżów i wyżów, że do nas zaczyna w tym okresie docierać ciepłe powietrze znad Wysp Kanaryjskich.

    PAP: W ostatnich latach mówiło się o narastającym w Polsce zjawisku suszy hydrologicznej. Czy te dwie śnieżne zimy poprawiły sytuację?

    PAP: Taka zima to pozytywne zjawisko, bo wzrastają zasoby wody, ale potrzeba ich jeszcze kilka, by woda nasączyła głębsze warstwy. To, że w tym roku woda stoi tak płytko, nie oznacza, że cała warstwa wodonośna jest nią przesycona.

    PAP: Jak mają się śnieżne zimy do ocieplenia klimatu, o którym w ostatnich latach tyle się mówi?

    KB: Bezpośrednio te rzeczy się nie wiążą. Ostatnie 15 lat trochę nas nauczyło pokory. O ile 20 lat temu prawie wszyscy mówiliśmy o ociepleniu klimatu, w tej chwili wolimy mówić, że klimat się zmienia. To chyba jest bardziej prawdziwe stwierdzenie. Przejawami zmian klimatu są zjawiska pogodowe o skrajnym natężeniu. Dawniej śnieg padał stopniowo i go przybywało, a w tej chwili potrafi spaść bardzo szybko i się utrzymywać. Podobnie silne wiatry - teraz występują częściej i przez dłuższy okres.

    Ostatnie 10 lat nie należy do najcieplejszych; cieplejsze były w ubiegłej dekadzie, a rekord ciepła w Polsce przypadł na lata 20. ubiegłego wieku. W historycznych czasach mieliśmy już bardzo ciepły okres średniowiecza, nawet cieplejszy niż obecnie. Ocieplenie jest może na 70 proc. terytorium globu, ale nie jest globalne. W niektórych rejonach półkuli południowej, np. na południowych krańcach Afryki i w Australii, temperatury spadają. Wynika to prawdopodobnie z tego, że woda, której na południowej półkuli jest więcej, wciąż gromadzi ciepło i nie jest ono uwalniane do atmosfery. Trzeba też pamiętać, że większość prądów morskich dostarcza ciepłą wodę w kierunku bieguna północnego, a nie południowego.

    PAP: Gwałtowne zjawiska to też powodzie. W tym roku na Wiśle mieliśmy trzy fale wezbraniowe, czy w przyszłym roku powinniśmy liczyć się z powtórką tej sytuacji?

    KB: W naszym klimacie te wezbrania są rzeczą normalną. Mało śnieżne zimy w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat uśpiły uwagę służb państwowych odpowiedzialnych za obwałowania, ale też zwykłych ludzi, którzy zaczęli budować się bezpośrednio przy korytach rzek, bo za życia wielu osób nie było czegoś takiego.

    Od XVIII w. były kilkunastoletnie okresy spokoju, a potem, co dwa-trzy lata, rzeki częściej wzbierały. Jeśli śnieg dopisze, jak w tej chwili, następny rok może być powodziowy. Tegoroczne powodzie były skutkiem opadów, ale też sporego nasycenia gruntu wodą z topniejącego śniegu, którego poprzedniej zimy też było dużo. Woda jest bardzo płytko pod powierzchnią i każdy dodatkowy opad od razu podnosi jej poziom. W tym roku woda w Wiśle i innych dużych polskich rzekach w ogóle nie opadła bardzo nisko, więc jeśli jeszcze będzie padał śnieg, a po zimie dojdą opady deszczu, może być trudno - zwłaszcza że opadów na przełomie czerwca i lipca trzeba się spodziewać, tzw. deszcze świętojańskie to też tradycja tego klimatu.

    PAP: Kilka lat temu można było obejrzeć film katastroficzny "Pojutrze". Mówił on o tym, że na skutek ocieplenia klimatu ustał ciepły Prąd Zatokowy, który ogrzewa m.in. Europę, co wywołało natychmiastową epokę lodowcową. Czy taki scenariusz jest realny?

    KB: Jeśli coś takiego w ogóle miałoby miejsce, na pewno nie stanie się to z dnia na dzień. Żaden naturalny ani sztuczny proces nie jest w stanie zatrzymać tak ogromnej masy płynącej wody. W wiekach XVIII i XIX mieliśmy tzw. małą epokę lodowcową, a XX w. był znów ciepły. Ciepły okres ma prawo się skończyć, ale nie stanie się to z dnia na dzień. Szacuje się, że do połowy tego wieku klimat będzie się jeszcze ocieplał. Uprawy cytrusów raczej się nie doczekamy, ale być może na południu Polski będzie można uprawiać lepsze niż obecnie winogrona.

    Rozmawiał: Mariusz Wachowicz


    mca/ itm/ gma/ tot/bsz



    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)

    Zima stulecia – określenie stosowane w odniesieniu do najostrzejszej zimy w danym stuleciu (zdarzającej się raz na sto lat). Potocznie jest jednak powszechnie stosowane (i często nadużywane) w odniesieniu do bardzo ostrej zimy, podczas której temperatura powietrza wykazuje znaczne odchylenie poniżej normy wieloletniej dla danego obszaru, suma opadów śniegu i ich natężenie oraz grubość pokrywy śnieżnej znacznie przekraczają normę wieloletnią, a anomalie te utrzymują się znacznie dłużej, niż ma to miejsce podczas przeciętnej zimy i obejmują znaczną część powierzchni kraju lub kontynentu, a nawet półkuli. Miano zimy stulecia bywa używane również wtedy, gdy spełna ona tylko jedno z powyższych kryteriów – może np. odnosić się zarówno do zimy niemal bezśnieżnej, ale za to ekstremalnie mroźnej, jak i do zimy przeciętnej pod względem termicznym, ale z ekstremalnie wysokimi sumami opadów śniegu. Ponadto znaczenie ma subiektywne odczucie stopnia dokuczliwości anomalii dla codziennego życia, funkcjonowania gospodarki i transportu.

    Wyleżysko (zwane też wyleżyskiem śnieżnym) to miejsce, w którym długo zalega śnieg. Wyleżyska znajdują się głównie na północnych stokach wysokich gór, w miejscach, gdzie prawie nigdy nie dociera bezpośrednio słońce i gdzie zgromadzone są duże masy śniegu. Są to głębokie nisze skalne, rowy rozpadlinowe i górne odcinki żlebów, w których w czasie zimy gromadzą się duże ilości śniegu, głównie w wyniku nawiewania ze stoków południowych, a także z drobnych lawin. Miejsca takie znajdują się w niewielkich kotlinach, na dnie kotłów polodowcowych, w lawiniskach. Miąższość śniegu jest tu największa i wynosi pod koniec zimy do kilku metrów a śnieg zalega od kilku miesięcy do wielu lat.

    Ochłodzenie w latach 535–536 – jedno z najbardziej dotkliwych zakłóceń klimatu na północnej półkuli ziemskiego globu w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat. Jakkolwiek dokładna przyczyna tej klimatycznej aberracji nie jest znana, to przypuszcza się (m.in. na podstawie badań), że było ono skutkiem zimy wulkanicznej podobnie jak tzw. "rok bez lata" w 1816, który był skutkiem wyrzucenia w kwietniu poprzedniego roku w wysokie warstwy atmosfery znacznej ilości popiołów i gazów wulkanicznych przez wulkan Tambora.

    Klimat kontynentalny – jeden z podstawowych rodzajów klimatu. Kształtuje się w głębi lądu. Wyróżnia się największą dobową oraz roczną amplitudą temperatury powietrza. Lata są upalne, a zimy surowe, mroźne. Wraz ze zwiększaniem się odległości od morza maleje wilgotność powietrza, przeciętne zachmurzenie nieba oraz ilość opadów. Zwiększone jest za to zapylenie powietrza.

    Klimat kontynentalny – jeden z podstawowych rodzajów klimatu. Kształtuje się w głębi lądu. Wyróżnia się największą dobową oraz roczną amplitudą temperatury powietrza. Lata są upalne, a zimy surowe, mroźne. Wraz ze zwiększaniem się odległości od morza maleje wilgotność powietrza, przeciętne zachmurzenie nieba oraz ilość opadów. Zwiększone jest za to zapylenie powietrza.

    Wyleżysko (zwane też wyleżyskiem śnieżnym) to miejsce, w którym długo zalega śnieg. Wyleżyska znajdują się głównie na północnych stokach wysokich gór, w miejscach, gdzie prawie nigdy nie dociera bezpośrednio słońce i gdzie zgromadzone są duże masy śniegu. Są to głębokie nisze skalne, rowy rozpadlinowe i górne odcinki żlebów, w których w czasie zimy gromadzą się duże ilości śniegu, głównie w wyniku nawiewania ze stoków południowych, a także z drobnych lawin. Miejsca takie znajdują się w niewielkich kotlinach, na dnie kotłów polodowcowych, w lawiniskach. Miąższość śniegu jest tu największa i wynosi pod koniec zimy do kilku metrów a śnieg zalega od kilku miesięcy do wielu lat.

    Orkany w Polsce – orkany, czyli wiatry, których prędkość przekracza 33 m/s, dawniej występowały w Polsce sporadycznie lub były zjawiskiem w ogóle nienotowanym. W związku ze zmianami klimatu w ostatnich latach coraz częściej występują w Polsce, w miesiącach zimowych. Orkany powodują bardzo duże zniszczenia (pozrywane dachy domów, powalone drzewa, zerwane linie energetyczne). Orkany są skutkiem dużej różnicy temperatur, powodującej ogromne różnice ciśnienia, między Oceanem Atlantyckim i Azją.

    Dodano: 23.12.2010. 00:53  


    Najnowsze