Polski Serwis Naukowy - OnLine od 1999 roku
RSS
Czwartek, 31 maja 2012
Petronia, Bożysława, Ernestyna, Teodor
 1891: budowa Kolei Transsyberyjskiej
 1970: zagłada miasta Yungay w Peru
 WHO: Dzień bez Papierosa
Nowe publikacje
Rewolucje naukowe w ujęciu Thomasa Kuhna
Dodano:
|18 Lip 2009|, 2009 18:01
|
|
|
Najmniej rozwinięta słownikowa definicja mówi o rewolucji naukowej jako o „gwałtownym przejściu od jednego do drugiego sposobu widzenia świata”. Te koncepcje z obszaru filozofii nauki, które związane są z pojęciem rewolucji, są zazwyczaj sprzeciwem wobec po pierwsze tradycyjnego, ewolucyjnego pojmowania nauki, a po drugie wobec wiary w naukowy postęp.
W tradycyjnym myśleniu charakterystyczne jest przekonanie o tym, iż nauka odkrywa nieznane dotąd aspekty rzeczywistości oraz wyjaśnia struktury i mechanizmy otaczającego nas świata przyrodniczego. Optymizm polega tu na wierze w to, że właśnie nauka poszerza obszar naszej wiedzy (czyli przekonań prawdziwych, co do których mamy pewność, że takimi są). Od XVII wieku, wraz z odkryciami Newtona i nową filozofią Francisa Bacona rozpoczął się charakterystyczny dla cywilizacji europejskiej kult poznania naukowego i wiara w możliwość osiągnięcia racjonalnego, pozbawionego zabobonów, prawdziwego obrazu świata. Dopiero pod koniec wieku XIX rozpoczęła się nowa faza w dziejach myśli europejskiej, której kulminacja przypadła na wiek XX. Fala ta sprawiła, że również i na sama naukę zaczęto, w skrajnej formie, patrzeć jak na kulturowy przesąd. Z filozoficznego punktu widzenia była to zupełna nowość i „wyrwa” w ogólnie uznanym światopoglądzie.
Podejrzenie, że nauka nie jest jednak odpowiedzią na wszystkie pytania, było owocem trudnej sytuacji w jakiej znalazły się dziedziny empiryczne, a zwłaszcza fizyka, we wspomnianym okresie. Wtedy to, na skutek nowych, trudnych do wytłumaczenia odkryć okazało się, że zaakceptowany przez ogół naukowców wizerunek świata, w którym dominuje newtonowska mechanika, przestaje wystarczać do wyjaśnienia „nowych” zjawisk. Mechanistyczny obraz świata, charakterystyczny i ogólnie przyjęty od czasów Newtona, nie umiał na przykład „poradzić sobie” z badaniami nad zjawiskami elektromagnetycznymi oraz naturą światła. Problemy teoretyczne, które wówczas nastąpiły, znalazły ujście najpierw w rozbieżnych i sprzecznych ze sobą próbach nowych, naukowych interpretacji rzeczywistości, a następnie – w zupełnie nowej, konstruktywistycznej filozofii nauki. Konstruktywistyczna filozofia zakorzeniła się praktycznie w całym XX-wiecznym rozumieniu nauki, podważając przekonanie o ewolucyjnym charakterze naukowej wiedzy oraz otwierając drogę do jej nowego, „rewolucyjnego” rozumienia.
Pytania filozoficzne, które nasuwają się w związku z zapowiadanym lub stwierdzonym „przejściem od jednego do drugiego sposobu widzenia świata”, to pytania przede wszystkim o to, jak i dlaczego człowiek lub ludzie zaczęli nagle (gwałtownie) postrzegać otaczający ich świat w sposób odmienny niż dotychczas. Niejasne jest również to, dlaczego w historii ludzkości mniej lub bardziej cyklicznie zmiany te miałyby następować.
Najbardziej znaną teorią ilustrującą w spójny sposób zagadnienie rewolucji naukowych jest teoria Thomasa Kuhna, przedstawiona w książce Struktura rewolucji naukowych. Książka ta stała się pewnym kanonem i wykładnią zagadnienia naukowych rewolucji . W niej wyjaśnione jest dlaczego do rewolucji dochodzi, a także opisany jest cały schemat jej przebiegu razem z konsekwencjami. Jego dzieło osiągnęło niezwykłą popularność, mimo istniejących już podobnych zbiorów.
Książkę swoja zaczyna Kuhn od stwierdzenia, że powszechne przekonanie na temat nauki i historii nauki nie jest przekonaniem właściwym. Nie jest więc prawdą to że, od setek lat nauka jest jednym i tym samym systemem, do którego od czasu do czasu dochodzą jakieś nowe odkrycia, jednocześnie ją poszerzające, traktując ją jako coraz to aktualizowaną encyklopedię, bazę danych. Błędne jest myślenie, że „postęp naukowy polegałby na stopniowym dokładaniu elementów – pojedynczo lub po kilka – do wciąż rosnącego zasobu technik i wiedzy naukowej” . Idąc dalej, historia nauki z kolei wcale nie jest „kroniką rejestrującą kolejne zdobycze oraz przeszkody w ich kumulacji” . Nie ma więc charakteru ani kumulatywnego, ani też – o czym za chwilę będzie mowa – ewolucyjnego. Badanie historyczne skłoniły Kuhna do stwierdzenia, że dawna, zdezaktualizowana (i przede wszystkim błędna) dynamika Arystotelesa, albo teoria cieplika nie były wcale przesądami, ani mitami. Wręcz przeciwnie, były wywiedzione z rzetelnych, empirycznych badań, które starano się potwierdzać eksperymentalnie, co poniekąd w tamtych czasach się udawało. Dlatego też nie sposób nie nazwać tych teorii naukowymi – mimo zupełnej nieprawidłowości, jaką się w efekcie wykazały. „Gdybyśmy te przestarzałe poglądy mieli nazwać mitami, znaczyłoby to, że mit może powstać za pomocą metod tego samego rodzaju i trwać może na mocy tego samego rodzaju racji, które współcześnie prowadzą do wiedzy naukowej (…). Nieaktualne teorie nie są z zasady nienaukowe tylko dlatego, że je odrzucono” . Były one podstawą do stworzenia nowych poglądów, które zapewne znów zostaną odrzucone na rzecz nowych.
Skoro zaś nauka nie polegałaby na rosnącej wiedzy na temat świata, to co innego może zaproponować w zamian? Otóż Kuhn twierdzi, że nauka jest serią okresów, w których obowiązuje jakiś „paradygmat”. Określenie to oznacza pewien model na który składają się prawa naukowe, wzory, teorie, zastosowania, wyposażenie techniczne tworząc zwartą tradycję badań naukowych. Okresy te są przerywane „rewolucjami”, czyli właśnie momentami, w których jeden ogólny światopogląd zostaje zastąpiony innym. Przykładem może być teoria względności Einsteina, która wyeliminowała obowiązującą do jej ogłoszenia mechanikę Newtona . Nie jest to jednak proces natychmiastowy lecz posiada w swojej budowie wiele działów.
Dany paradygmat, który obejmuje ogólny światopogląd oraz ogólną metodologię nauki, zyskuje powszechne uznanie przez wspólnotę naukową, czyli „grupę uczonych podzielających pewne przekonania i pozostających pod wzajemnym wpływem intelektualnym” . W ramach danego paradygmatu jakiś czas nauka spokojnie funkcjonuje. Naukowcy zaś wcale nie odkrywają nowych prawd, tylko uprawiają tzw. „naukę normalną”, dzięki której umacniają paradygmat, a więc prowadzą doświadczenia zgodnie z obowiązującą teorią, w którą (jak cała wspólnota) wierzą. Tym sposobem wykonują coraz bardziej ścisłe obliczenia, szlifują język nauki, doskonalą definicje, prowadzą badania i doświadczenia podporządkowane danej wiedzy itd. Innymi słowy „wewnątrz” danego paradygmatu nie dokonuje się wcale tego, co zwykło uważać się za cel nauki. Mianowicie: reprezentująca paradygmat wspólnota naukowa wcale nie stara się dowiedzieć czegoś nowego o świecie przyrodniczym. Tym samym uczeni nie dążą do powolnego, ewolucyjnego powiększania wiedzy, ale przeciwnie: do utwierdzania i umacniania przyjętych tez coraz to dokładniejszymi badaniami. Dlatego w pewnym uproszczeniu naukowców nazwać można dogmatykami, którzy nie chcą kwestionować silnych teoretycznych podstaw własnych eksperymentów i badań.
Następnym etapem jest etap, w którym „nauka normalna”, czyli właśnie nauka uprawiana w ramach obowiązującego aktualnie paradygmatu, nie umie odpowiedzieć sobie na pewne zaistniałe pytania i teoretyczne wątpliwości. „Albo wyniki doświadczeń nie zgadzają się z przewidywaniami. Albo wreszcie natrafiamy na fakty, dla których w zastanym obrazie świata w ogóle nie ma miejsca” . Pytania, na które trudno jest znaleźć naukowcom odpowiedzi drogą znanych i sprawdzonych metod, Kuhn nazywa „anomaliami”. Początkowo kłopotliwe wyniki bierze się za błąd pomiaru albo też niedoświadczenie, czy brak kompetencji u danego naukowca. Często także próbuje się dopasować teorię z obowiązującego paradygmatu do zastanych anomalii, a czasami nawet tłumaczy się to niezdobytą jeszcze wiedzą na dany temat. Gdy różne modyfikacje i kombinacje nie osiągają zadawalającego rezultatu, a liczba anomalii wciąż rośnie, wówczas pojawia się „kryzys”. Przejawia się on w zaniku zaufania do ogólnie przyjętych teorii oraz we wzmożonych poszukiwaniach nowych rozwiązań. W przeciwieństwie do uprawianej w ramach paradygmatu „nauki normalnej”, badania przeprowadzane w stanie kryzysu są tzw. „badaniami nadzwyczajnymi”, które charakteryzują się między innymi tym, że „w odróżnieniu od normalnych, badania nadzwyczajne prowadzone są w dużej mierze po omacku” . Tym razem bowiem nie udoskonala się badaniami już dobrze zapoznanego i „oswojonego” paradygmatu, ale – z konieczności – dostosowuje się je do „rewolucyjnej” i gwałtownie przeobrażonej wizji rzeczywistości. W tym momencie niektórzy badacze – naukowcy porzucają swoją naukę z racji tego, że nie umieli poradzić sobie z kryzysem. Byli oni wychowani i całe życie byli wierni, studiowali i badali jedną teorię. Dlatego w tym okresie największą rolę odgrywają młodzi naukowcy, którzy nie są tak związani z dotychczas pojmowaną nauką i potrafią oni bez przeszkód przejść do następnej. Odrzucenie jednego paradygmatu bez równoczesnego zastąpienia go innym jest równoznaczne bowiem z porzuceniem nauki na rzecz innego zajęcia.
Po jakimś czasie formułuje się nowy paradygmat, albo też kilka konkurencyjnych paradygmatów. Spośród nich, ten zaakceptowany przez wspólnotę naukową, radzący sobie z anomaliami zaistniałymi w łonie minionego paradygmatu, zyskuje prawomocność i zaczyna w nauce obowiązywać. Aby jednak dana teoria była uznana za paradygmat, musi wydawać się lepsza od konkurencyjnych „ale nie musi tłumaczyć – i faktycznie nigdy nie tłumaczy – wszystkich faktów, do których można ją odnieść”. Nie jest on bynajmniej ewolucyjnym przedłużeniem swojego „poprzednika”. Jednak często jest tak, że nowa teoria wyrasta ze „starego” paradygmatu i sama doprowadza do jego kryzysu. Za przykład można podać np. teorię Maxwella, która mimo swych Newtonowskich źródeł doprowadziła do kryzysu tego paradygmatu. Rewolucyjność polega tu na tym, że nie zmieniają się tylko naukowe twierdzenia, ale cały system, model wyjaśniania, reguły metodologiczne i obudowa filozoficzna. Kiedy liczba uczonych opierających się na nowym paradygmacie zaczyna wzrastać i rośnie liczba sukcesów nowych teorii, poprzednie anomalie zostają wyjaśniane, powstają zupełnie niewspółmierne ze starymi „składowe” nowego paradygmatu, a więc książki, artykuły, przyrządy czy wreszcie: język. Język definiuje się na nowo w tym znaczeniu, że – na przykład – w paradygmacie Newtonowskim co innego oznaczają pewne terminy, niż w następujących po nim paradygmatach. „W mechanice Newtona masa i prędkość są wielkościami niezależnymi, w teorii Einsteina zaś masa ciała zmienia się wraz z prędkością, a przestrzeń i czas są względne, nie zaś absolutne” . Uczeni przez pewien czas są zdezorientowani, wydaje im się, że widzą świat zupełnie inaczej, lub jakby przenieśli się na nową planetę gdzie zaczęły obowiązywać inne prawa, inne od tych którymi posługiwali się do tej pory. Przedmioty, które do tej pory doskonale znali, zmieniają się i ukazują się w innym świetle. Obraz ten można porównać gdyby założyć na nos różowe okulary, w pierwszym momencie jest to denerwujące uczucie, uczucie zdezorientowania, po jakimś czasie natomiast pomału przyzwyczajamy się do tego i świat ten staje się dla nas normalny. Doświadczenie takie przeprowadził George M. Stratton zakładając badanym okulary o soczewkach odwracających, efekt był ten sam. Tak i w nauce, po przeprowadzeniu badań, doświadczeń, napisaniu podręczników i książek przyzwyczajają się do nowozaistniałego paradygmatu.
Paradygmaty są więc ze sobą zupełnie niewspółmierne. Nie ma między nimi naturalnego łącznika, jaki występuje w każdej teorii – naukowej bądź filozoficznej – opierającej się na ewolucyjnym sposobie rozumienia świata.
Z filozoficznego punktu widzenia istotne jest także to, że swoją teorią na temat paradygmatycznej nauki Kuhn podkreśla, że nauka w ogóle (w całości) nie ma charakteru kumulacji wiedzy i nie zbliża się do prawdy w rozumieniu filozoficznym. Doskonalą się tylko sposoby rozwiązywania anomalii w ramach kolejnych paradygmatów, nie ma natomiast mowy o przyroście wiedzy. Tym samym, jest to taka filozofia, która odrzuca jakiekolwiek „niewzruszone postawy”, czy „absolutną prawdę”. Uważa, że nie odkrywamy i nie poznajemy świata takim, jaki jest, ale że sami tworzymy zeń pewną konstrukcję, w obrębie której następnie poruszamy się. Do czynienia mamy tu więc z konstruktywizmem filozoficznym, przeszczepionym na grunt nauki.
Po drugie nie ma także jednoznacznego kryterium określającego, który paradygmat jest lepszy lub gorszy od drugiego. Znaczna role w wyborze odkrywa arbitralna decyzja wspólnoty naukowej. To ona wyznacza wiodącą w danym czasie teorię. Wynikiem rewolucji nie jest postęp wiedzy, ale po prostu zmiana paradygmatu. Autor Struktury rewolucji naukowych wyjaśnia to następująco: „Nie wątpię na przykład, że mechanika Newtona jest doskonalsza od Arystotelesowskiej, a mechanika Einsteina od Newtonowskiej jako narzędzie rozwiązywania zagadek. Ale nie dostrzegam w ich następowaniu po sobie żadnego koherentnego kierunku rozwoju ontologicznego” .
Nie istnieje badanie naukowe, które nie natrafia na anomalie. Jeżeli nie są one widoczne oznacza to, że jeszcze do nich nie dobrnęliśmy , ale na pewno się pojawią. Wtedy zajmujemy się „nauką normalną”, ale dany paradygmat sięga tylko trochę w przyszłość tłumacząc odkrycia i doświadczenia, więc zawsze napotka on na przeszkodę, jeżeli tych przeszkód będzie coraz więcej straci on swoją moc przekonywania uczonych do swojej prawdziwości i zaczną oni szukać suplementu, który będzie ich zadowalał w danej chwili.
Kuhn pod koniec swojej książki zaskakująco informuje, że przez cały tekst nie użył słowa prawda, jest według niego to słowo zbędne. Źle nas ono ukierunkowuje i prowadzi nas do myślenia o nauce jako nauki zmierzającej do celu. Nie ma sensu o teorii mówić, że jest prawdziwa albo fałszywa. Lepiej jest myśleć, że teoria następna jest lepsza od swojej poprzedniczki. Już nie raz potrafił nas dany paradygmat zwieść, że coś „na prawdę” istnieje, albo, że coś nie istnieje.
Bibliografia:
W. Sady, Spór o racjonalność naukową, Wrocław 2000 (rozdział dotyczący Thomasa Kuhna)
T. Kuhn, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 2001
L. Wolpert, Nienaturalna natura nauki, Gdańsk 1996 (fragm.)
'Teoria cieplika: „XVIII w. panował powszechnie pogląd, że ciepło to specjalna nieważka i niezniszczalna substancja, zwana cieplikiem — koncepcja ta wywodzi się jeszcze od Arystotelesa (IV w. p.n.e.). Wybitny chemik A.L. Lavoisier zaliczał cieplik do pierwiastków chemicznych. Przekazywanie energii w formie ciepła tłumaczono jako przepływ cieplika od ciała gorącego do ciała chłodnego” z:
http://fizykmania.w.inter...aturaciepla.htm
Praca jest moją własnością, przetwarzanie, kopiowanie tylko i wyłącznie za moją zgodą.
Rewolucje naukowe w ujęciu Thomasa Kuhna nr2.rar Prace z przypisami w formacie Microsoft Word '.doc' |
Pobierz Plik ściągnięto 137 raz(y) 12.99 KB |
|
|
|
^ |
|
 |
|
Komentarze: brak |
|
Powered by
phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
|