• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Przyszłość podboju kosmosu: ludzie, roboty czy cyborgi?

    24.09.2010. 18:24
    opublikowane przez: Jakub Juranek

    Ludzkość od kilku dziesięcioleci wyprawia się w ekstremalnie nieprzyjazną życiu przestrzeń kosmiczną. Czy nasze teraźniejsze osiągnięcia w tej dziedzinie to tylko uwertura przed czekającą nas, autentyczną eksploracją Wszechświata na szeroką skalę, prowadzącą do kolonizacji innych planet i przestrzeni kosmicznej? Czy może jest to graniczne osiągnięcie dla ludzkości, która na zawsze skazana jest już na egzystencję tylko na jednej planecie?

    Przez całą historię swego istnienia człowiek, jako gatunek, wykazywał niezwykłą elastyczność w przystosowywaniu się do różnych środowisk występujących na Ziemi. Tam gdzie nie było to wystarczające, wykazywał się zręcznością w przystosowywaniu tegoż środowiska do siebie. Te cechy pozwoliły mu rozprzestrzenić się i zasiedlić omal wszystkie szerokości i długości geograficzne swej macierzystej planety, z najprzeróżniejszymi i bardzo różniącymi się od siebie, panującymi w nich warunkami. Może się wydawać, że po opanowaniu całego globu i osiągnięciu technologii pozwalającej na opuszczenie jego powierzchni, kolonizacja kosmosu jest następnym naturalnym krokiem dla ludzkiego gatunku. W zestawieniu jednak z nawet najbardziej ekstremalnymi warunkami środowiska, w jakich na bytuje na Ziemi człowiek, kosmos stanowi wyzwanie bezprecedensowe.

    Stanisław Lem stwierdził kiedyś: "nieważne, dokąd udaje się człowiek, zawsze zabiera ze sobą siebie samego". W tej krótkiej myśli odnaleźć można samą istotę trudności, jakie przed swym podbojem stawia przestrzeń kosmiczna. Będąc pozbawioną tlenu, ciepła, czy ciążenia, wymaga, że, aby móc w niej funkcjonować, człowiek zmuszony jest zabrać tam również całe swoje środowisko. Chociaż na krótką metę jest to trudne, ale nie niewykonalne zadanie, można sobie zadać pytanie, czy podróże kosmiczne na szerszą skalę oraz próby kolonizacji kosmosu są możliwe do realizacji, oraz czy w ogóle mają sens?

    "Mierzyć wysoko" czyli paradygmat von Brauna


    Pionierzy ery kosmicznej, tacy jak niemiecki uczony, Wernher von Braun, który po II wojnie światowej stał się jednym z czołowych współtwórców amerykańskiego programu kosmicznego, nie mieli wątpliwości, że przyszłość człowieka znajduje się w kosmosie. Ten szeroko podzielany w latach 40stych i 50tych XX wieku, zarówno przez inżynierów, wizjonerów, pisarzy science-fiction, jak i czerpiącą inspirację z ich dzieł, opinię publiczną, był jednym, z motorów napędzających zapał pierwszych lat epoki podboju kosmosu.


    Wernher von Braun, rok 1960. [1]
    W swoim biurze jako pierwszy dyrektor Marshall Space Flight Center.


    Von Braun i jego wizja, żarliwie wyłożona przed szeroką publicznością w latach 50tych, w serii artykułów, pod entuzjastycznym tytułem "Człowiek już niedługo podbije kosmos!" w ówcześnie poczytnym amerykańskim tygodniku Collier’s, nie tylko rozpaliła marzenia zwykłych ludzi o możliwościach podróży kosmicznych, ale zdominowała na całe dekady priorytety oraz kierunek myślenia o związku człowieka i jego miejsca we Wszechświecie w kręgu decydujących o tych sprawach elit. Koncepcję eksploracji kosmosu, w której główną rolę odgrywa człowiek, zaś jej ostatecznym celem jest kolonizacja Układu Słonecznego, a dalej, być może, także innych układów planetarnych, zaczęto określać później mianem "paradygmatu von Brauna".

    W skrócie, paradygmat von Brauna wyznaczał porządek kolejnych kroków, jakie powinny mieć miejsce na drodze do opanowania przez człowieka przestrzeni kosmicznej. Pierwszym celem było zbudowanie kilkuczłonowych rakiet, które byłyby w stanie wynosić na orbitę sztuczne satelity, zwierzęta i ludzi. Kolejnym miała być budowa statku kosmicznego, wyposażonego w skrzydła, który nadawałby się do wielokrotnego użytku i uczyniłby podróże na orbitę czymś rutynowym i wydajnym pod względem ponoszonych kosztów. Następnym etapem w wizji von Brauna była budowa orbitalnej stacji kosmicznej, która miała pełnić fundamentalną rolę, jako przyczółek ludzkości i podstawowa baza, z której człowiek dokonywałby dalszych wypraw i eksploracji kosmosu. W projekcie von Brauna pojawił się też już wtedy, pomysł umieszczenia w pobliżu stacji, zautomatyzowanego, kosmicznego teleskopu, który miałby pomagać w prowadzeniu tej misji.

    Po uruchomieniu stacji orbitalnej zainteresowanie miało być skierowane ku Księżycowi, ku któremu odbyć się miały loty rozpoznawcze, po nich lądowania, aż w końcu osadzone miały tam zostać stałe bazy. W dalszej przyszłości, von Braun widział orbitę Ziemską, jako swoisty latający warsztat, w którym miały być tankowane, konserwowane, oraz montowane statki kosmiczne, służące dalszej eksploracji i kolonizacji Układu Słonecznego.

    Pomimo zamiany kolejności niektórych kroków, związanych z wcześniejszym lądowaniem człowieka na Księżycu, co wynikało z zimnowojennej rywalizacji Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Radzieckim, zintensyfikowanej po szoku, jakim było dla amerykanów umieszczenie przez ten ostatni, pierwszego sztucznego satelity na orbicie, amerykański program kosmiczny (a przez to także działania rywalizującego z nim programu radzieckiego), w dominującej części wpisywały się przez lata w zakreśloną przez von Brauna wizję. Tuż po lądowaniu na Księżycu rozpoczęto pracę nad statkiem orbitalnym wielokrotnego użytku, czyli wahadłowcem, później zaś, wysiłki NASA i międzynarodowych partnerów skierowane zostały ku budowie trwałej stacji okołoziemskiej. Pomimo, iż w ostatnich dwóch dekadach program kosmiczny, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, wytracił swój impet, jego rewitalizacja, której plan kilka lat temu przedstawił amerykański prezydent George W. Bush, nie wyszła poza paradygmat zaproponowany przez von Brauna. Główne punkty zakreślonej przez amerykańskiego prezydenta wizji objęły powrót do lądowań na Księżycu, a jako dalekosiężny cel zaplanowane zostało postawienie ludzkiej stopy na Marsie. Czy jednak po ponad pół wieku od sformułowania, postępowanie w duchu paradygmatu von Brauna ciągle ma sens?

    Nieprzewidziany rozkwit elektroniki


    Czasy, w których Werner von Braun krystalizował swoją wizję, technologicznie różniły się od współczesności. Mniej ważne wydaje się to, jakich technologii wówczas nie znano, bardziej zaś istotne to, jakich rozwoju wówczas nie przewidywano " przynajmniej, w kręgach wpływowych w dziedzinie kształtowania wizji podboju kosmosu.

    Przede wszystkim w "przyszłości" von Brauna, nadal najbardziej wyrafinowanym "komputerem", który mógł być, ewentualnie, tylko w bardzo prostych zadaniach, zastępowany przez maszyny, był ludzki mózg. Mimo pewnych wzmianek o automatyzacji, pierwotni wizjonerzy eksploracji kosmosu nadal wyobrażali sobie mnóstwo nieskomplikowanych działań, jako wykonywanych przez człowieka. Na przykład Arthur C. Clarke, jako pierwszy, wysunął w 1945 roku ideę budowy sieci geosynchronicznych satelitów telekomunikacyjnych, jednak jak przewidywał, takie satelity musiałyby być obsługiwane przez ludzi znajdujących się na ich pokładzie. Także kosmiczny teleskop z pomysłu von Brauna, jak zapewniał w swych rozważaniach autor, potrzebować miał częstych odwiedzin astronautów, w celu, na przykład, wymiany klisz filmowych. Ta wszechobecna nieodzowność ludzkiej obsługi różnych urządzeń umieszczanych w kosmosie, wynikająca z nieprzewidywania nadchodzącej rewolucji w elektronice i informatyce, odcisnęła wyraźne piętno na ówczesnych wizjach eksploracji kosmosu.

    Innym, równie wpływowym czynnikiem, kształtującym wówczas plany i wyobrażenia o przyszłości penetracji kosmosu, były dość naiwne, wizje pozostałych planet wewnętrznych Układu Słonecznego. Mniej poznane niż obecnie, wydawały się one naukowcom i autorom tamtych czasów o wiele bardziej podobne do Ziemi, przez co bardziej przyjazne życiu, niż teraz to wiemy. Zakładanie baz na Marsie, a nawet Wenus, wydawało się ówcześnie znacznie bardziej sensownym i w pewnym sensie, również łatwiejszym do wykonania, pomysłem.

    Dzisiejsza wiedza o warunkach panujących na sąsiadujących z nami światach, oraz postęp, jaki dokonał się w ramach wielu różnorakich dziedzin, prowadzący do ogromnej automatyzacji mnóstwa czynności i zbędności bezpośredniego nadzorowania oraz sterowania skomplikowanymi maszynami, zmusza do rewizji sensowności założenia, że człowiek jest niezbędnym elementem kosmicznej eksploracji. Takie argumenty, jak się wydaje, powinny znacznie osłabiać pozycję dominującego od ponad pół wieku paradygmatu. Ten jednak wydaje się trzymać całkiem mocno. Przypuszczać można, jak dowodzą tego między innymi historycy nauki zajmujący się tematem podboju kosmosu, tacy jak Roger Launius, że, wynika to w dużym stopniu z uwarunkowań społecznych i kulturowych. Wizja wypraw w kosmos i odkrywanie "nieznanego" przez istotę ludzką, porusza, i jest w stanie znacznie łatwiej wzbudzić emocje, niż wiele racjonalnych argumentów, które można przytoczyć za posyłaniem w takie same misje choćby maszyn.

    Kosmos i automaty: cicha rewolucja


    Chociaż to wizja von Brauna podbiła serca i umysły amerykańskich polityków oraz opinii publicznej u zarania ery kosmicznej, nie była ona jedyną wtedy wysuwaną. Pomimo, że nigdy nie została tak szczegółowo wyłożona, ani propagowana w równie otwarty, co paradygmat von Brauna, sposób, w zaciszu gabinetów, w których politycy spotykali się z naukowcami, podnoszona była jego alternatywa.
    Najbardziej wpływową osobą, która opowiadała się i w pewnym zakresie swoimi decyzjami wspierała inną niż proponowana przez von Brauna wizja, był prezydent Dwight Eisenhawer, jej głównymi proponentami zaś, Milton Rosen, oficer naukowy odpowiedzialny m.in. za koordynację programu rakietowego Viking i fizyk James Van Allen. Z tego powodu odmienne od paradygmatu von Brauna stanowisko, nazwano po latach, alternatywą Rosena-Eisenhowera-Van Allena.

    W podejściu wysuniętym przez Rosena, głównym dążeniem eksploracji kosmosu były osiągnięcia naukowe, a nacisk kładziony miał być raczej na budowę urządzeń do badania przestrzeni kosmicznej, niż służących do wynoszenia na orbitę i transportowania ludzi w kosmosie. Chociaż znacznie mniej donośni, zwolennicy tej koncepcji nie stronili jednak od ostrych sformułowań przy promowaniu i obronie swojego stanowiska. Van Allen określał argumenty zwolenników wysyłania ludzi w kosmos mianem "zniewagi dla inteligentnych obywateli", inni członkowie ekipy naukowej Eisenhowera, mówili o pomysłach zakładania baz oraz kolonii na Księżycu i Marsie, jako "emocjonalnych kompulsjach".

    Mimo to, większość środków i uwagi kierowanych było, szczególnie na początku ery kosmicznej, ku lotom załogowym, a alternatywa Rosena-Eisenhowera-Van Allena wydawała mniej wspieraną opcją. Jednak w cieniu triumfalnych przejazdów, witanych, jako bohaterów narodowych amerykańskich astronautów i radzieckich kosmonautów, niejako na zapleczu pierwszego planu programu kosmicznego, dokonała się cicha rewolucja. Bezzałogowe statki kosmiczne, wyposażane w coraz nowszą aparaturę, na ogół bez wielkich fanfar, systematycznie posyłane były w misje badania Układu Słonecznego, przekazując nam nieocenione bogactwo informacji o naszym bliższym i dalszym planetarnym sąsiedztwie. Merytoryczne owoce wielu z tych misji, nie zostały jeszcze w pełni przepracowane, zaś wiedza zdobyta przy ich projektowaniu okazała się prawie równie cenna. Czy więc to jest odpowiedź na przeważającą jeszcze w kulturze i obecną także wśród decydentów, dominującą wizję podboju kosmosu?



    Wizja artysty: sonda Pioneer 11 opuszcza Układ Słoneczny i kieruje się ku przestrzeni międzygwiezdnej [2]



    Jakiekolwiek sukcesy odniosłyby projektowane przez inżynierów sondy, prawdopodobnie nigdy ich sukcesy nie zdołają rozbudzić takich emocji i entuzjazmu oraz poczucia wspólnego osiągnięcia, jak wyprawy w głębiny Wszechświata dokonywane przez ludzi. Z tego punktu widzenia eksploracja kosmosu dokonywana za pomocą automatycznych urządzeń, mimo płodności naukowej i znacznie niższych kosztów, wydaje się o wiele mniej atrakcyjna. Chociaż trudno sobie wyobrazić, by w najbliższej przyszłości, poza względami prestiżowymi, politycznymi bądź kulturowymi, program badań kosmosu za pomocą maszyn zderzył się z racjonalnymi przesłankami, które wskazywałyby, że posyłanie ludzi w przestrzeń pozaziemską ludzi może być bardziej efektywne, myśląc o dalszej perspektywie podboju kosmosu i to zarówno w kategorii czasu jak i przestrzeni, także ta "robotyczna" alternatywa posiada pewne ograniczenia. Obecnie budowane sondy i inne urządzenia eksplorujące przestrzeń kosmiczną są programowane oraz poddane kontroli z nieodległej od nich Ziemi. Nadal nie posiadają one sztucznej inteligencji, która umożliwiałaby im improwizację, samodzielną zmianę priorytetów misji w zależności od szerokiego wachlarza możliwych warunków, czy umiejętności twórczego rozwiązywania problemów, jakie charakteryzuje człowieka. Tym bardziej, nie potrafimy jeszcze budować tak złożonych systemów, które obok posiadania autonomii, byłyby w stanie dokonywać złożonych autoreperacji, poszukiwać i uzupełniać ewentualnie zużyte przez siebie zasoby, a być może nawet replikować się i wykonywać inne złożone działania. Takie możliwości byłyby przydatne w efektywniejszej eksploracji Układu Słonecznego, ale byłyby już niezbędne, gdyby ludzkość stanęła przed możliwością sondowania innych układów planetarnych i chciała tę misję powierzyć maszynom. Obecnie jednak ta perspektywa wydaje się być bardzo odległa i trudno przewidzieć, co być może, postęp w nauce i technologii przyniesie prędzej " realną możliwość relatywnie niedługo trwających podróży międzygwiezdnych, czy umiejętność budowy bardzo autonomicznych i złożonych urządzeń, dorównujących omal człowiekowi, posiadających zaś nad nim przewagę w postaci braku organicznego związku z ziemskim środowiskiem.

    Człowiek i maszyna


    Przyszłość podbijania przestrzeni kosmicznej nie koniecznie wiąże się jednak z alternatywą posyłania w jego bezmiar ludzi, albo samodzielnych maszyn. Bariery, jaki stawia ludzkości wrogie środowisko Wszechświata, doczekały się zupełnie inne niż powyższe, propozycji rozwiązania. Pojawiła się ona zresztą, jeszcze zanim posłano pierwszego człowieka w kosmos.

    W 1960 roku naukowcy Manfred Clynes i Nathan Kline, w swoim nowatorskim artykule opublikowanym w magazynie Astronautics , zaproponowali teoretyczne odwrócenie problemu. Zamiast zabierać ze sobą całe środowisko, w którym w wyniku ewolucji powstał człowiek i do którego jest idealnie przystosowany " argumentowali " bardziej logiczne wydaje się, aby człowiek "wziął aktywną rolę w swej ewolucji" i to raczej on postarał się dostosować swój organizm do wymagających warunków kosmosu. Będąc pod silnym wpływem dynamicznie rozwijającej się wówczas nowej dziedziny nauki, jaką była cybernetyka, ukuli oni, jak się okazało później okazało, szybko podchwycony w dziedzinie twórczości science-ficton i odtąd bardzo popularny w kulturze masowej, termin "cyborg". Cyborg w rozumieniu Clynesa i Kline’a, to zmodyfikowana jednostka ludzka, która używa komponentów egzogennych, czyli pochodzenia zewnętrznego, do regulacji homeostazy swego organizmu i automatycznych funkcji cielesnych. W ten sposób, zamiast być "niewolnikiem maszyn" - jak uzależnienie od podtrzymywanego sztucznie środowiska wewnątrz statku kosmicznego rozumieli autorzy - i troszczyć się głównie o własne przetrwanie, astronauta-cyborg może w kosmosie skupić się tylko na swojej rzeczywistej misji.

    Konkretne pomysły zaproponowane przez Clynesa i Kline’a obejmowały między innymi ogniwo paliwowe w miejscu płuc, modyfikacje schematu cyklu okołodobowego i potrzeby snu, czy też alteracje skóry. Nowatorski pomysł przykuł uwagę NASA, która ufundowała dwójce autorów dalsze badania. Ich rezultatem było studium, wskazujące obszary potencjalnych modyfikacji, oraz kierunki badawcze, jakie należałoby obrać, aby zmiany te były możliwe. Mimo optymizmu jednak, w swoim raporcie naukowcy realistycznie konstatowali, że wykonalne modyfikacje, przystosowujące człowieka do przebywania w kosmosie, były poza zasięgiem ówczesnej nauki.

    Cyborgi są wśród nas


    Pół wieku od publikacji, pomysł dostosowania ludzkiego organizmu do przebywania w kosmosie, wydaje się już znacznie bliższy potencjalnej realizacji, przynajmniej w ograniczonym zakresie czy na polu tylko "rozszerzenia" możliwości człowieka. Według najszerszego rozumienia definicji cyborga, jaką zaproponowali Clynes i Kline, mówiącej o organizmie, który używa jakichś przyrządów lub urządzeń, aby ulepszyć, lub skorygować swoje funkcje, jesteśmy cyborgami już od setek lat. Za przedmiot czyniący z człowieka cyborga w takim kontekście, można uznać choćby wynalezione dawno temu okulary, z nowszych zaś wynalazków przedmiotem takim może być na przykład telefon komórkowy, czy jego akcesorium, takie jak słuchawka "Bluetooth". Węższa definicja cyborga mówi o urządzeniu umieszczonym w ciele i zintegrowanym z nim funkcjonalnie, poprzez jakiś rodzaj pętli sprzężeń zwrotnych. Także zgodnie z tą, bardziej restrykcyjną, wersją, niektórzy z nas stali się już obecnie cyborgami. Pompy insulinowe, rozruszniki serca, implanty ślimakowe i neuronalne spełniają bez zastrzeżeń kryteria takiej definicji. W kolejce do wejścia w powszechne użycie czekają już kolejne wynalazki. Przykładem służą tu protezy, nieraz nie tylko korygujące, ale także być może - co było przedmiotem słynnej kontrowersji, jaką otoczona została sprawa niepełnosprawnego sportowca Oscaria Pistoriusa " nienaturalnie rozszerzające ludzkie możliwości. Kolejnymi urządzeniami tego typu, które osiągnęły już dość zaawansowany poziom, są tworzone już obecnie egzoszkielety. W wersjach komercyjnych, dostępnych już na rynku, pozwalają one ponownie chodzić osobom sparaliżowanym. Wersje testowane w przemyśle obronnym czynią z użytkownika "super człowieka", umożliwiając mu przykładowo omal bezwysiłkowe przenoszenie bardzo dużych ciężarów.

    Osiągnięcia w dziedzinie czystej technologii to nie jedyny powód do optymizmu dla zwolenników czegoś, co można by nazwać nastawieniem "cyber-ewolucyjnym" (wyznaczającym człowieka, jako nie tylko przedmiot, ale kształtujący ją, podmiot własnej ewolucji), jako drogą przyszłości podboju kosmosu, jak i ogólnie postępu ludzkości. Pewne zmiany funkcjonowania organizmu, także w zamyśle twórców tej idei, mogą płynąć z farmakologii. Paradoksalnie, te same rozwiązania i wiedza o możliwościach polepszenia wydajności i wytrzymałości ludzkiego organizmu, które są niepożądane w sporcie i traktowane, jako niedozwolony doping, mogą okazać się bardzo wartościowe w dziedzinie przystosowywania organizmu człowieka do ekstremalnych warunków panujących poza Ziemią. W ten sposób, prace w dziedzinach zajmujących się rozszerzaniem możliwości ludzkiego organizmu, okryte nieraz złą sławą i postrzegane negatywnie w masowej kulturze, mogą przyczynić się do ułatwienia realizacji marzeń ludzkości o sięgnięciu gwiazd.



    Zdjęcie pochodzące z projektu NASA 'Robonauta'
    "Robonauta 2 podaje rękę swojemu przyszłemu współlokatorowi" [3]



    Gwiezdni podróżnicy przyszłości


    O ile wizja dzielnych astronautów, zarówno kobiet jak i mężczyzn, będących tylko zwykłymi ludźmi, jak każdy z nas, jednocześnie zdobywających niegościnne zakątki kosmosu, pewnie długo jeszcze wydawać się będzie pociągająca swym romantycznym klimatem, wszystko wskazuje na to, że przyszli zdobywcy kosmosu w rzeczywistości niekoniecznie będą takimi samymi ludźmi jak my, szczególnie, jeśli ich ambicją będzie wyprawa poza macierzysty Układ Słoneczny.

    Z dzisiejszej perspektywy rozważa się na ogół trzy możliwe warianty zdobycia przez ludzkość przestrzeni międzygwiezdnych. Najczęściej rozbudzającymi wyobraźnię, kontemplowanymi zarówno przez fizyków jak i fanów fantastyki naukowej, są sposoby pozwalające ominąć barierę, jaką na szybkie pokonywanie dalekich odległości stawia nieprzekraczalna prędkość światła. Niestety, większość idei w tej domenie wydaje się być niemożliwa do realizacji, lub w najlepszym przypadku nieosiągalna wedle współczesnego stanu wiedzy. Napęd "warp" pozwalający na przemieszczanie się statków kosmicznych w całej galaktyce w świecie serialu Star Trek łamie, co najmniej 5 znanych praw fizyki. Inny często podnoszony pomysł, tunele czasoprzestrzenne, być może w ogóle nie istnieją, zaś gdyby nawet były rzeczywistością, prawdopodobnie są zbyt niestabilne, by móc przesyłać przez nie cokolwiek, nawet energię.

    Inną znaną ideą, jest budowa wielopokoleniowych, ogromnych statków kosmicznych, które stawałyby się samowystarczalnymi światami, dla kilku zamieszkujących je pokoleń, z których w końcu jedno, po długiej podróży docierałoby, do odległego (choć w istocie bliskiego nam, w skali kosmicznej) układu planetarnego. Po osiągnięciu celu swej podróży gwiezdni, potomkowie Ziemskich pionierów, mogliby rozpocząć kolonizację nowego świata. Jak dowodzi tego porażka eksperymentów związanych z projektem "Biosfera 2", przeprowadzonych w pierwszej połowie lat 90tych, budowa sztucznego, samowystarczalnego ekosystemu, który byłby w stanie utrzymywać się zupełnie autonomicznie bez pomocy z zewnątrz, stanowi bardzo dużą trudność. Niemniejszym wyzwaniem, jest bezlik problemów etycznych, społecznych i psychologicznych, jakie wiążą się z odseparowaniem ludzi w takim środowisku, nawet na znacznie krótsze, niż planowane dekady, okresy.

    Celem uniknięcia, choć części tych problemów, nadzieja niektórych naukowców i autorów science-fiction zwracana jest ku możliwości spowolnienia, lub wstrzymania procesów życiowych, czyli hibernacji, i przywrócenia ich po długiej międzygwiezdnej podróży. Współcześnie ufność w tę technikę bazuje głównie na oczekiwaniu na przyszłe odkrycia, gdyż obecne rezultaty w tej dziedzinie nie są zbyt zachęcające. Największym problemem, wysuwającym się tu na pierwszy plan, są rozliczne uszkodzenia tkanek, które mogą powstawać podczas procesu zamrażania, oraz przechowywania ciała. Chociaż istnieją już substancje zwane krioprotektantami, które eliminują część uszkodzeń związanych z formowaniem się kryształków lodu pomiędzy komórkami, a obecnie używa się także pewnych form witryfikacji, czyli zeszklenia, która pomaga w krioprezererwacji niektórych organów, same te środki z kolei powodują denaturację białek i toksyczność innego rodzaju. Nadal otwarte jest pytanie, czy organy takie jak mózg, nawet mimo braku uszkodzeń krystalicznych, możliwe są do ożywienia.



    Wizja statku międzygwiezdnego, wykorzystującego tunel czasoprzestrzenny do ultraszybkiego przemieszczania się [4]


    Każda z powyższych trzech dróg, na podbój przestrzeni międzygwiezdnych, w jakiś sposób próbuje zmierzyć się z problemem niegościnności kosmosu dla człowieka. Superszybkie napędy umożliwiałyby jak najkrótsze przebywanie w jego odmętach, z koniecznym odseparowanie w sztucznym środowisku statku kosmicznego. Wielopokoleniowy statek to ambitny projekt stworzenia swoistej bańki, małego "terrarium", w którym zawarte byłyby warunki ziemskiego środowiska, a wraz z nimi umieszczeni byliby ludzie. W końcu trzecia droga, hibernacja, umożliwiłaby przedstawicielom ludzkości posłanym w kosmos swego rodzaju "przespanie problemu" egzystencji w jego zimnych przestrzeniach, ponieważ działanie i funkcjonowanie ludzi odbywałoby się tylko u celu podróży.

    Modyfikacja ciała człowieka i dostosowanie go, przynajmniej częściowe, do warunków panujących we Wszechświecie, opisana wcześniej, może być, więc uznana za czwartą, trochę odmienną od poprzednich, koncepcję umożliwiającą rozwój podróży międzygwiezdnych. Zamiast szybkiego przemykania przez jego czeluści, zakłada ona "wrośnięcie" w jego środowisko. Eksploracja kosmosu stałaby się dzięki takiemu podejściu nie tylko łatwiejsza, ale również bardziej sensowna. Dostosowanie się do warunków panujących na innych planetach " nie tylko dzięki dodatkom technologicznym, ale także, być może, inżynierii genetycznej i innym zdobyczom biotechnologii " sprawiłoby, że znacznie więcej obcych światów, stałoby się potencjalnym, nowym, atrakcyjnym domem dla ludzkości.

    Jeśli więc, jak sądził Wernher von Braun i tylu mu współczesnych, przyszłość ludzkości rzeczywiście leży w gwiazdach, niepodziewanie może okazać się, że być może największe obecnie odkrycia, które pozwolą naszej cywilizacji opanować kosmos i tym samym zrealizować swoje postulowane przeznaczenie, dokonywane są nie na biurkach, gdzie projektowane są coraz nowsze silniki rakietowe, ani nawet nie w zaciszu teleskopów obserwujących stale Wszechświat, lecz w tak nieoczekiwanym miejscu, jakim jest laboratorium biotechnologiczne, a być może nawet szpital, lub klinika.


    Źródła:
    Clynes, M.E. i Kline, N.S (1960, wrzesień). Cyborgs and space. Astronautics, s. 26"7 i 74"5.
    Launius, R. D. (2010). Can we colonize the solar system? Human biology and survival in the extreme space environment. Endeavour. doi:10.1016/j.endeavour.2010.07.001
    Launius, R. D. i McCurdy, H. E. (2007). Robots and humans in space flight: Technology, evolution, and interplanetary travel. Technology in Society, 29, 271 " 282. doi:10.1016/j.techsoc.2007.04.007
    Tatarewicz, J.N. (2009). The ‘‘Vision for Space Exploration’’ of President George W. Bush, space science, and U.S. space policy. Futures, 41, 531 " 540. doi:10.1016/j.futures.2009.04.019

    Grafika:
    [1] Autor/źródło: NASA Marshall Space Flight Center Collection
    [2] Autor/źródło: NASA
    [3] Autorzy: Robert Markowitz i Bill Stafford. Źródło: flickr.
    [4] Autor: Les Bossinas. Źródło: NASA
    Licencja: [1], [2] i [4]: własność publiczna; [3] CC Uznanie autorstwa 2.0 Ogólny

    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)
    Eksploracja kosmosu – fizyczna eksploracja przestrzeni kosmicznej, zarówno przez bezzałogowe próbniki, jak i załogowe pojazdy kosmiczne. Rozwój dużych silników rakietowych na paliwo płynne na początku XX wieku pozwolił na praktyczne spojrzenie na eksplorację kosmosu. Był to przełom, zwłaszcza w porównaniu do obserwacji kosmosu z powierzchni Ziemi, zwanej astronomią, która była dokonywana od tysiącleci. Sonda von Neumanna – hipotetyczne urządzenie zdolne do podróży międzygwiezdnych i zbudowania własnej kopii z podstawowych surowców. Pomysł takiego urządzenia opiera się na pracach amerykańskiego fizyka i matematyka węgierskiego pochodzenia, Johna von Neumanna. Von Neumann badał naukowe podstawy projektowania urządzeń mogących konstruować własne kopie, tzw. samoreplikuących. Choć sam nigdy nie łączył tych idei z eksploracją kosmosu, te dwa pomysły zostały później skojarzone. Wyścig kosmiczny – współzawodnictwo Stanów Zjednoczonych i ZSRR w eksploracji kosmosu, w przybliżeniu obejmujące okres 1957- 1975. Obejmował wysiłki zmierzające do eksploracji przestrzeni kosmicznej przez sztuczne satelity, umieszczenia w niej człowieka oraz jego lądowania na powierzchni Księżyca.

    Terraformowanie (dosłownie "tworzenie Ziemi") – proces zmiany warunków panujących na planecie, księżycu lub innym ciele kosmicznym do podobnych, jakie panują na Ziemi, dzięki czemu miałoby być możliwe zamieszkanie go przez człowieka - utworzenie kolonii. Paradoks wszechmogących - paradoks, który powstaje przy próbie odpowiedzi na pytanie: "Czy może istnieć więcej niż jedna istota wszechmogąca?". Jeśli tak jest, to każda z nich miałaby możliwość ograniczenia woli innej, w wyniku czego ta nie byłaby już wszechmogącą. Wszechmogący nie mogliby ograniczyć woli wszystkich pozostałych, gdyż ten, który by to zrobił, zostałby jedynym wszechmogącym. Z drugiej strony jeśli którakolwiek z istot wszechmogących chciałaby się ustrzec przed takim działaniem ze strony pozostałych, to sprawiłaby, że wszystkie z nich nie byłyby już wszechmogące, gdyż nie mogłyby wpływać na nią. Pierwsza istota wszechmogąca, która uniemożliwi innym wpływanie na nią samą, stanie się jednocześnie jedyną wszechmogącą. Jeśli wszystkie istoty uzgodniły między sobą, że nie będą na siebie wpływać, to żadna z nich nie byłaby wszechmogąca, gdyż nie mogłaby naruszyć warunków uzgodnienia. Z tego wynika, że nie może istnieć więcej niż jedna istota wszechmogąca.

    Wyścig kosmiczny był współzawodnictwem Stanów Zjednoczonych i ZSRR w eksploracji kosmosu, w przybliżeniu obejmującym okres 1957- 1975. Obejmował on wysiłki zmierzające do eksploracji przestrzeni kosmicznej przez sztuczne satelity, umieszczenia w niej człowieka oraz jego lądowania na powierzchni Księżyca (wydarzenia zostały wyróżnione w tabeli). Robot – mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie pewne zadania. Działanie robota może być sterowane przez człowieka, przez wprowadzony wcześniej program, bądź przez zbiór ogólnych reguł, które zostają przełożone na działanie robota przy pomocy technik sztucznej inteligencji. Roboty często zastępują człowieka przy monotonnych, złożonych z powtarzających się kroków czynnościach, które mogą wykonywać znacznie szybciej od ludzi. Domeną ich zastosowań są też te zadania, które są niebezpieczne dla człowieka, na przykład związane z manipulacją szkodliwymi dla zdrowia substancjami lub przebywaniem w nieprzyjaznym środowisku.

    Biosfera 2 – budowla w miejscowości Oracle w Arizonie (Stany Zjednoczone), która naśladuje zamknięty system ekologiczny. Została zbudowana w latach 19871989 przez John Polk Allen, Space Biosphere Ventures i innych. Głównym celem budowli były badania nad możliwością utrzymywania ludzi (naukowców) w zamkniętej biosferze. Naukowcy badali w Biosferze 2 możliwość użycia zamkniętych biosfer w kolonizacji kosmosu, a także mieli okazję prowadzić badania nad prawdziwą biosferą nie szkodząc biosferze Ziemi. Nazwa Biosfera 2 nawiązuje do nazwy pierwszej Biosfery, jaką jest Ziemia. Z-1 jest symbolem prototypu pozapojazdowego skafandra kosmicznego NASA w planowanej do użycia serii Z, przez astronautów w podróżach w głębokiej przestrzeni kosmicznej. Skafander nowej generacji zawiera szereg osiągnięć technologicznych umożliwiających jego wykonanie w krótkim czasie, poprawia bezpieczeństwo i zwiększa zdolność astronautów podczas spacerów kosmicznych i działań na powierzchniach ciał niebieskich.

    Commercial Crew Program (skrót: CCP) – program realizowany od 2009 r. przez NASA mający na celu wspieranie i stymulowanie wysiłków podejmowanych przez różne prywatne firmy w zakresie astronautyki załogowej. W ramach kolejnych czterech rund programu wyłaniane są na drodze konkursów przedsiębiorstwa, które wykazują się największym postępem prac. Bezpośrednim celem programu jest zapewnienie NASA możliwości wymiany załóg Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), która od wycofania ze służby amerykańskich promów kosmicznych w 2011 r. odbywa się wyłącznie za pomocą rosyjskich statków Sojuz. NASA zamierza natomiast skoncentrować swoje wysiłki na budowie statku załogowego Orion przeznaczonego do lotów w dalszy kosmos, m.in. na Księżyc.

    Space Technology 5 – misja NASA podjęta w ramach programu New Millennium, której celem było zaprezentowanie i przetestowanie nowych technologii, które mogą w przyszłości zrewolucjonizować badania kosmosu. W skład misji wchodziły trzy mikrosatelity o masie ok. 25 kg każdy, które zostały wyniesione na orbitę 22 marca 2006 roku na pokładzie rakiety Pegasus XL. Jednym z testowanych rozwiązań były anteny zaprojektowane dzięki algorytmom genetycznym. Misja została zakończona w czerwcu 2006.

    Dodano: 24.09.2010. 18:24  


    Najnowsze