• Artykuły
  • Forum
  • Ciekawostki
  • Encyklopedia
  • Chcesz być szczęśliwy? Inwestuj w doświadczenia!

    18.08.2010. 16:11
    opublikowane przez: Jakub Juranek

    Czy inwestując wolne środki finansowe w dobra materialne tracimy szanse na uczynienie naszego życia bardziej szczęśliwym? Wyniki badań prowadzonych w ostatnim dziesięcioleciu przez profesora Thomasa Gilovicha z Uniwersytetu Cornella i współpracowników sugerują, że w istocie może tak być.

    "Mieć czy być" to dawny dylemat, którego rozważanie zajmuje czas nie tylko myślicielom i filozofom, ale także naukowcom. Próbując poniekąd odpowiedzieć na pytanie, która postawa życiowa czyni nas bardziej szczęśliwymi, przynajmniej jeśli chodzi o wybory dotyczące wydawanych przez nas pieniędzy, profesor Thomas Gilovich i jego współpracownicy, doszli do wniosku, że zdecydowanie, większe zadowolenie przynosi wybór tej drugiej części alternatywy, czyli inwestowanie raczej w doświadczenia, zamiast w dobra materialne.

    Krytyka materialistycznej postawy życiowej sięga omal początków pisanej myśli ludzkiej. Poczynając od Arystotelesa, przez bardziej współczesnych myślicieli takich jak Erich Fromm, a kończąc na wynikach niektórych badań nad poziomem szczęścia u ludzi, dostępnych jest mnóstwo argumentów, mówiących, że koncentracja na gromadzeniu bogactw, niekoniecznie czyni nas szczęśliwszymi. Jednakże prace filozofów w tym obszarze, nie są skoncentrowane na przytaczaniu dowodów o charakterze empirycznym. Dotychczasowe badania na gruncie nauk społecznych z kolei, nie zdołały pokazać jaki jest kierunek związku przyczynowo-skutkowego w wynikach studiów, wskazujących przykładowo, że osoby skupiające się w swych wyborach na pozyskiwaniu raczej dóbr materialnych, niż rozwoju i inwestycjach w doświadczenia, są mniej szczęśliwe. Czy to osoby mające tendencję do zdobywania dóbr materialnych są mniej szczęśliwe, czy może to osoby mniej zadowolone z życia z różnorakich innych powodów wykazują tendencję do koncentracji na dobrach konsumpcyjnych?

    Właśnie na powyższe pytania w ciągu ostatnich dziesięciu lat starał się odpowiedzieć w serii badań, profesor psychologii Thomas Gilovich wraz z współpracownikami.

    Na samym początku, analizując wyniki dwóch autorskich sondaży, przeprowadzonych na grupie studentów oraz na ogólnonarodowej, reprezentatywnej próbie amerykanów, Gilovich wraz z Leafem Van Boven wykazali, że zakupy materialne, o jakich przypominanie proszeni byli respondenci, były przez nich - z perspektywy czasu - na ogół oceniane jako mniej satysfakcjonujące, mniej wpływające na podwyższenie poczucia szczęścia oraz częściej wiązały się z wątpliwościami, co do trafności wydatkowanych na nie pieniędzy. Prawidłowość ta okazała się powszechna i - z małymi różnicami - występowała w odpowiedziach osób niezależnie od płci, wieku, przynależności rasowej, statusu zatrudnienia, czy deklarowanych poglądów politycznych. Była zaś tym wyraźniejsza, im wyższy był dochód badanych osób.

    Aby wykluczyć możliwość, iż powszechność informowania o wyższym zadowoleniu z wydatków wiążących się z przeżywaniem doświadczeń (przykładem których są opłaty za bilety wstępu do galerii, muzeów, lub wykupienie pakietów wakacyjnych w biurach podróży), może być owocem działania zmiennej aprobaty społecznej " czyli wynikiem tego, iż badani oceniając swoje doświadczenia, kierowali się nie autentycznymi odczuciami, lecz chęcią udzielenia, w ich mniemaniu, odpowiedzi bardziej pożądanych i stawiających ich w lepszym świetle " kolejne badanie przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych. Obejmowało ono zmienną nastroju odczuwanego w danej chwili. Wyniki tego eksperymentu, podobnie jak rezultaty sondaży, także wykazały, że ponownemu rozważaniu dokonanego zakupu związanego z doznaniem, towarzyszy lepszy nastrój, niż kontemplacji, satysfakcjonującego zakupu materialnego.

    Pieniądze szczęścia nie dają? Zależy jak je wydajesz

    Posiadając już wiarygodne dane, wskazujące na to, że inwestycje dodatkowych środków pieniężnych związane z doznaniami, mają większy wpływ na długotrwały poziom szczęścia i ogólną satysfakcję ludzi, niż zakupy dóbr czysto materialnych, kolejnym krokiem autorów stało się zbadanie możliwych psychologicznych mechanizmów, które kryją się za tą prawidłowością.

    Jedną z przyczyn, którą można tłumaczyć to, iż wspomnienia wiążące się z doznanymi przeżyciami czynią ludzi szczęśliwszymi, niż te związane z posiadanymi przez nich nabytkami materialnymi, jest posiadanie przez te pierwsze pozytywnych właściwości wyższego rzędu, o bardziej abstrakcyjnym charakterze, niż te, jakie właściwe są dla dóbr materialnych. Wizyta w muzeum, może przykładowo, posiadać dla czyniącej ją osoby, poza serią bezpośrednich doznań, także wartość jako część procesu poznawania i uczenia się czegoś o historii i kulturze, co jest bardziej abstrakcyjną cechą niż charakterystyki, za pomocą których można opisać choćby nową koszulkę. Skądinąd wiadomo, że oceniając rzeczy i wydarzenia, ludzie koncentrują się na cechach wyższego rzędu, gdy przyjmują odległą perspektywę czasową, skupiają się zaś na właściwościach o mniej abstrakcyjnym charakterze w bliższym horyzoncie temporalnym. Tuż przed wyjazdem na wakacje, lub też po powrocie, możemy pamiętać i myśleć o trudach podróży lub pakowania, jakie takiemu wyjazdowi towarzyszą, jednak przyjmując odległą perspektywę czasową " planując dopiero wyjazd, lub wspominając go podczas następnych wakacji, na ogół koncentrujemy się na bardziej generalnych jego cechach, takich jak poznawanie nowego miejsca, czy spotykanie nowych ludzi.

    Biorąc pod uwagę powyższe prawidłowości, uczeni postawili hipotezę, że ewaluacja, oraz stopień pożądania rodzaju zakupu zależą od istniejącej perspektywy czasowej, co udało im się zweryfikować eksperymentalnie. Osoby, którym kazano wyobrazić sobie wybór pomiędzy nabytkiem związanym z przeżyciem doświadczenia (takim jak bilet na show na Broadwayu, wejściówka na występ komika, lub obiad w restauracji), albo dobrem materialnym (w postaci podobnego w wartości zegarka, kurtki, czy też pary skórzanych butów), w warunkach wyobrażonej, odległej perspektywy czasowej (jeden rok w przyszłości, lub przeszłości), były bardziej skłonne wybierać dobra związane z doznaniami i sądzić, że uczyni on je, średnio, bardziej szczęśliwymi, niż osoby przypisane do warunku krótkiej perspektywy czasowej (jeden dzień), skonfrontowane z tymi samymi alternatywami.

    Dalsze badania przeprowadzone przez Gilovicha i jego doktoranta, Travisa Cartera, wskazały kolejne różnice psychologiczne, jakie towarzyszą ludziom w zależności od tego, czy moją oni do czynienia i rozważają zakupy związane z doświadczeniami czy też nabytki o charakterze materialnym.

    Okazuje się, że niższa satysfakcja z nabywania dóbr materialnych, w porównaniu z tymi powiązanymi z doznaniami, wiąże się z większą tendencją do ruminacji, czyli rozpamiętywania i zastanawiania się nad nie wybranymi alternatywami oraz spontanicznym poświęcaniem większej ilości uwagi innym opcjom w tej samej kategorii. Poza tym satysfakcja związana z posiadaniem i nabywaniem przedmiotów, jest bardziej narażona na osłabienie, poprzez dokonywanie porównań z innymi dostępnymi możliwościami tego samego typu, wiedzę, że można było zakupić ten sam produkt po niższej cenie, oraz zestawienia z materialnymi zakupami innych osób.

    Ponadto zaobserwowano również, że ludzie mają tendencję do stosowania dwóch różnych strategii w zależności od tego, czy mają zamiar dokonać wyboru produktu łączącego się z doznaniami, czy też dobra materialnego. W przypadku przedmiotów stosuje się raczej strategię maksymalizacji, w której porównuje się w miarę możliwości wszystkie dostępne opcje, z których następnie wybiera się najwłaściwszą. Podejście takie pozwala wybrać najlepszą dostępną w danym momencie alternatywę, jednak wiąże się z dużym nakładem pracy i obciążeniem poznawczym. Inaczej jest w przypadku decyzji wydatkowania zasobów na dobra łączące się z doznaniami " wtedy osoby najczęściej, jak pokazały wyniki, zadowalają się wyborem pierwszej opcji, spełniającej minimalne, ustalone przez siebie kryteria.

    Fundamentalne różnice w podejściu do dóbr materialnych w przeciwieństwie do tych wiążących się z doświadczeniami, wynikają zdaniem autorów z kilku powodów. Przedmioty materialne, mając swój kształt, rozmiar, kolor, przeróżne właściwości fizyczne i specyficzne cechy użyteczne, są znacznie łatwiejsze do porównywania między sobą niż subiektywne doświadczenia. Podstawową cechą dóbr materialnych jest także to, że istnieją one w czasie i przestrzeni, a więc nawet po dłuższym okresie, jaki minie od ich nabycia, ocena ich właściwości jest w prosty sposób możliwa, podczas gdy doświadczenia żyją już tylko w pamięci, będąc tym samym przedmiotem wszelkich niedoskonałości procesów z nią związanych. Poza tym, ważne rozróżnienie to wymienialność obiektów materialnych, które przeciwstawić należy praktycznej niemożliwości wymiany subiektywnych przeżyć, które stają się ponadto częścią ludzkiej tożsamości, podczas gdy przedmioty materialne istnieją tylko na zewnątrz nas.

    Zakupy i satysfakcja

    Biorąc pod uwagę odkryty w przeprowadzonych badaniach, sposób w jaki funkcjonuje nasz umysł, mając do czynienia z różnymi kategoriami dóbr, autorzy postulują, aby zamiast wydawać coraz większe sumy na przedmioty materialne, przeznaczać raczej dodatkowe dochody na wydatki związane z przeżywaniem nowych doświadczeń i różnorakimi doznaniami, co na pewno przyczyni się do zwiększenia poziomu naszego szczęścia.
    Dodatkowo, ostatni przeprowadzony przez Gilovicha, eksperyment pokazuje także, że także prosta zmiana sposobu, w jaki myślimy o rzeczach, może przyczynić się do utrzymania naszego poziomu satysfakcji .

    Zachęcenie badanych w ostatnim eksperymencie, do myślenia o przedmiotach w kontekście doznań jakie one przynoszą, w przeciwieństwie do nawykowego ich postrzegania w kategoriach różnorakich właściwości materialnych, wydatnie łagodziło negatywne efekty, jakie niesie ze sobą naturalna skłonność do ruminacji, rozważań opłacalności zakupu i niekorzystnych porównań. Jest to dowodem, iż nawet tak prosta zmiana kierunku myślenia także w istotny sposób może przyczynić się do zwiększenia naszego poczucia szczęścia.

    Na ten sam temat (w języku angielskim) możesz także przeczytać tutaj.
    Wywiad z profesorem Gilovichem opowiadającym krótko o swojej pracy można znaleźć pod tym adresem: http://youtu.be/eiosCqaWGg8

    Źródła:
    Carter,T. J. i Gilovich, T. (2010). The relative relativity of material and experiential purchases. Journal of Personality and Social Psychology, 98, 146 - 159. DOI: 10.1037/a0017145
    Van Boven, L. i Gilovich, T. (2003). To do or to have: That is the question. Journal of Personality and Social Psychology ,85, 1193 - 1202. DOI: 10.1037/0022-3514.85.6.1193[/u]

    Czy wiesz ĹĽe...? (beta)
    W ekonomii preferencja czasowa jest miarą tego, w jakim stopniu aktualna satysfakcja jest bardziej pożądana od takiej samej satysfakcji w przyszłości. Z założenia, przy innych warunkach niezmienionych, ludzie zawsze bardziej pożądają dóbr teraźniejszych niż przyszłych. Według Ludwiga von Misesa twierdzenie to jest aksjomatem teorii ludzkiego działania. A contrario, gdyby ludzie nie preferowali konsumpcji teraźniejszej nad przyszłą, nigdy by nie działali. Im później otrzymają oni dane dobro, tym mniej je preferują. Życzenie - stan świadomości, odczuwany gdy przyszły, potencjalny stan rzeczy postrzegany jest jako bardziej korzystny (dla realizacji jakiegoś celu) niż stan obecny i istnieje subiektywne poczucie szansy osiągnięcia tego stanu. Przy braku tej szansy życzenie staje się marzeniem, takim jak chęć posiadania prywatnego odrzutowca przez osobę o przeciętnym statusie materialnym. Życzenie nie jest potrzebą, ale skutkiem konfrontacji potrzeb z subiektywnym prawdopodobieństwem ich zaspokojenia w danej perspektywie czasowej, także bardzo odległej. Realizacja życzenia może powodować czasowe pogorszenie się stanu rzeczy, ale godzimy się na to, gdyż ten pogorszony stan bardziej przybliży nas do celu niż stan obecny. Przykładem jest życzenie ukończenia studiów, które pochłaniają część zarobków, czas i wysiłek, ale docelowo zwiększają szanse na uzyskanie lepiej płatnej pracy. Przodozgryz – jako odstępstwo od zgryzu prawidłowego może dotyczyć zarówno samych zębów jak i całych szczęk. Ważne jest ustalenie, czy szczęka i żuchwa są normalnie rozwinięte, czy też występują odstępstwa od normy (np. połączenie makrogenii – zbyt dużej żuchwy z mikrognacją – niedorozwiniętą szczęką górną). Prawie we wszystkich przypadkach przodozgryz wymaga leczenia, gdyż zaburza funkcje gryzienia i życia, może przyczynić się do wystąpienia chorób przyzębia i zaburzeń czynności stawu skroniowo-żuchwowego, a także dlatego, że od osiągnięcia pewnego wieku można go korygować już tylko chirurgicznie.

    Efekt wiedzy po fakcie (ang. hindsight bias), nazywany też efektem "wiedziałem-że-tak-będzie" oraz pełzającym determinizmem (ang. creeping determinism), to tendencja do oceniania przeszłych wydarzeń jako bardziej przewidywalnych, niż rzeczywiście były. Prawdopodobnie wynika z tego, że wiedza na ich temat jest lepiej dostępna niż wiedza na temat możliwości, które się nie zdarzyły. Ludzie mają tendencję również do pamiętania swoich własnych przewidywań jako dokładniejszych i celniejszych, niż rzeczywiście były. Efekt zakazanego owocu (ang. the forbidden fruit effect) – pojęcie pochodzące z psychologii społecznej, związane z funkcjonowaniem poznawczym w bliskiej relacji interpersonalnej. Zjawisko to zachodzi w sytuacji, gdy uwaga podmiotu jest ograniczona i odwrócona zewnętrznie od atrakcyjnych osób przeciwnej płci. W takiej sytuacji osoby atrakcyjne stają się bodźcami bardziej przyciągającymi uwagę i lepiej zapamiętywanymi. Jest to związane z tendencją do chęci posiadania czegoś, co jest trudno dostępne lub niedostępne.

    Operacjonizm - ruch w filozofii nauki, którego tezy zostały sformułowane i były bronione przez Bridgmana. Wyrósł na gruncie tego, co było traktowane jako praktyka i poglądy fizyków w tym mniej więcej czasie, gdy tworzyła się teoria względności i mechanika kwantowa. Podobnie jak pozytywizm "logiczny, operacjonizm kładzie nacisk na ścisły związek z eksperymentem jako rzeczą konieczną do obiektywnych rozważań, ale skupia się raczej na pojęciach niż na zdaniach, szukając dla nich zabezpieczenia przed bezsensownością przez definiowanie ich przez odwołanie się wyłącznie do precyzyjnie zdefiniowanych operacji eksperymentalnych. Na przykład „długość stołu" można potraktować jako liczbę wskazującą, ile razy ustalony pręt mierniczy należy przykładać do krawędzi stołu - od początku do końca tej krawędzi. Jeśli istnieje więcej niż jeden sposób mierzenia długości, na przykład czas, w którym światło biegnie od początku do końca krawędzi stołu i wraca, to istnieje więcej pojęć „długości". Ponadto pytania, na które nie można odpowiedzieć w sposób rozstrzygający przez odwołanie się do operacji, są eliminowane z nauki, takie na przykład jak: „Czy wszystko w świecie jest dwa razy większe w nocy niż w dzień?" Z uwagi na to, że było to radykalne odejście współczesnej fizyki od uświęconych idei, takich jak geometria euklidesowa, nie jest trudno wyjaśnić, dlaczego Bridgman próbował oczyszczać pojęcia fizyczne operacyjnie, tak aby uniknąć dalszych przeszkód w rozwoju fizyki. Efekt pominięcia (ang. omission bias) jest jednym z występujących u ludzi błędów poznawczych. Określa tendencję do oceniania szkodliwych działań jako gorsze i bardziej niemoralne, niż równie szkodliwa bezczynność i niedziałanie. Przy podejmowaniu decyzji błąd ten działa podobnie, jak efekt statusu quo i powoduje, że ludzie nie podejmują działań, które, choć pozytywne, wiążą się z jakimikolwiek kosztami. W większości wypadków ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że bezczynność również jest jakąś decyzją i w związku z tym może być oceniana równorzędnie z innymi decyzjami. Jeśli powoduje równie wiele szkód, jak jakieś działanie, to może być równie zła, co ono.

    Pokusa nadużycia (ang. moral hazard) - teza mówiąca o tym, że podmiot chroniony przed ryzykiem może zachowywać się inaczej, niż gdyby był w pełni eksponowany na ryzyko. Na przykład, osoba ubezpieczona może zachowywać się bardziej ryzykownie w porównaniu z sytuacją, w której nie miałaby ona ubezpieczenia. Moral hazard narasta, ponieważ poszczególni ludzie jak i instytucje nie ponoszą konsekwencji swoich działań i w związku z tym mają tendencję do zachowań mniej ostrożnych, niż miałoby to miejsce w przypadku ponoszenia pełnych skutków. Myrmekotrofia – forma mutualizmu, polegająca na pozyskiwaniu przez rośliny związków mineralnych z odpadów kolonii mrówek z tymi roślinami związanych, takich jak odchody czy szczątki owadów. Martwe szczątki stanowią dodatkowe źródło azotu. Dojrzałe osobniki Nepenthes bicalcarata mogą uzyskiwać około 40% azotu występującego w liściach ze współpracy z mrówkami. Rośliny wykształcają specjalne struktury ułatwiające osiedlenie się mrówek. Są to modyfikacje liści, ogonków liściowych, łodyg oraz puste ciernie. Żyjące w takich strukturach mrówki nie tylko przyczyniają się do zwiększenia dostępności związków azotowych, lecz również zapewniają roślinom obronę przed owadami zjadającymi liście. Rośliny pozyskujące azot w wyniku myrmekotrofii występują zwykle w ekosystemach gdzie dostępność tego pierwiastka jest ograniczona. Tę strategię ewolucyjną stosują m.in. epifityczne rośliny z rodzaju Myrmecodia.

    Kileskus – rodzaj teropoda z rodziny Proceratosauridae żyjącego w środkowej jurze na obecnych terenach Azji. Został opisany w 2010 roku przez Aleksandra Awerianowa i współpracowników w oparciu o niekompletną prawą kość szczękową (ZIN PH 5/117). Do rodzaju Kileskus przypisano również inne szczątki czaszki oraz kończyn odkryte w kamieniołomie Berezowsk, około 2 km na południe od wioski Nikolskoje w Kraju Krasnojarskim na zachodzie Syberii. Osady formacji Itat, w których odkryto skamieniałości, datuje się na baton, co sprawia, że Kileskus jest jednym z najstarszych znanych tyranozauroidów i celurozaurów w ogóle. Szczątki odnaleziono na przestrzeni 1–2 m, co sugeruje, że należą one do jednego osobnika. Według analizy filogenetycznej przeprowadzonej przez Awerianowa i współpracowników Kileskus jest przedstawicielem grupy Proceratosauridae, obejmującej również proceratozaura i guanlonga. Na drzewie filogenetycznym Kileskus zajmuje pozycję bardziej bazalną niż te dwa rodzaje, jednak autorzy wskazują na jego większe podobieństwo do proceratozaura niż guanlonga. U kileskusa nie odnaleziono szczątków grzebienia nosowego, cechy charakterystycznej dla pozostałych przedstawicieli Proceratosauridae, jednak jego pozycja filogenetyczna sugeruje, że również u niego struktura tego typu była obecna.

    Geniusz – w ujęciu psychologicznym jest to potoczne określenie osoby posiadającej wybitnie ponadprzeciętne zdolności intelektualne. Pojęcie to jest ściśle powiązane z pojęciem ilorazu inteligencji (tzw. IQ). Równie często określa się tzw. próg genialności, czyli najmniejsza wartość IQ, dzięki której osobę ją posiadającą można zaliczyć do miana geniusza. Określenie to nie jest w sposób formalny ściśle określone, ponadto zależy od przyjętego modelu rozkładu normalnego Gaussa, a mianowicie od odchylenia standardowego (tzw. SD) populacji - stąd wynika niejednoznaczność pojmowania progu genialności. W rzeczywistości istnieje wiele takich progów, wśród których wyróżnia się 3 najbardziej znane i mające największe zastosowanie w praktyce: próg Mensy - umożliwiający wstąpienie do Mensy, próg Einsteina - oszacowana wartość IQ Alberta Einsteina, a także próg absolutny - wartość IQ, która teoretycznie zgodnie z rozkładem normalnym Gaussa przypada na mniej niż 1 osobę w całej populacji ziemskiej, która wynosi 7 miliardów. Najczęściej mianem geniuszy określa się osoby, których IQ, badane na podstawie rozwiązywanych przez te osoby specjalistycznych testów psychometrycznych, jest nie mniejsze od przyjętego progu genialności. Ponadto mianem tym określa się także tych, którzy wykazywali wyjątkowe zdolności intelektualne w dzieciństwie, a w szczególności w pierwszych latach życia, tzw. genialne dzieci, jak również te osoby, które w znacznym stopniu przyczyniły się do kształtowania obecnego świata, m. in. poprzez wyjątkowe odkrycia, wynalazki, sformułowane prawa, twierdzenia itp., tzw. wybitne jednostki.

    Paradoks Kano – polega na tym, że w walce wręcz techniki mniej niebezpieczne dla zdrowia (na przykład chwyty) są w praktyce skuteczniejsze od technik bardziej destrukcyjnych czy brutalnych (na przykład wbijanie palców w oczy), ponieważ można je wielokrotnie przećwiczyć na żywym, stawiającym opór przeciwniku (sparingpartnerze), bez wyrządzenia mu krzywdy. Bardziej niebezpieczne techniki stwarzają natomiast zagrożenie dla ćwiczących, przez co wymuszają takie sposoby ich trenowania, które są mniej zbliżone do rzeczywistych warunków walki wręcz (np. markowanie ciosów czy wykonywanie technik z ograniczoną siłą lub szybkością). Ich doskonalenie jest więc bardziej czasochłonne i daje gorsze rezultaty niż analogiczny trening technik mniej niebezpiecznych.

    Dodano: 18.08.2010. 16:11  


    Najnowsze